styczeń 2015:

Od wtorku, 30 grudnia (a w niektórych sklepach od 31 grudnia, tj. od środy) można już nabyć kolejny, styczniowy, świąteczny numer "Prawdę mówiąc".

  • Jaka jest jego zawartość - patrz tekst na głównej stronie portalu.
Aktualnie nie ma żadnych nadchodzących wydarzeń.
18 marca 2015 roku – nad ranem, w wieku 50 lat zmarł Robert Kądzielawa, wieloletni radny powiatowy, b. Przewodniczący Rady Powiatu Dąbrowskiego, wyjątkowo skuteczny przedsiębiorca dąbrowski , wydawca pisma i portalu „Prawdę mówiąc", troskliwy mąż, ojciec i dziadek, filantrop, ofiarny działacz społeczny i polityczny, człowiek, który kochał swój region – Powiśle Dąbrowskie, a ono odwzajemniało to uczucie (np. oddając na niego największą ilość głosów w ostatnich wyborach parlamentarnych), człowiek, który miał odwagę, by walczyć o prawdę, nawet jeśli wiązało się to z ryzykiem i problemami dla niego samego. W imieniu własnym i mojej rodziny oraz wszystkich współpracowników redakcji pisma i portalu „Prawdę mówiąc" pragnę złożyć Rodzinie Roberta wyrazy najgłębszego współczucia. Robert pozostanie w naszej pamięci jako człowiek nieprzeciętny, gotowy do niesienia pomocy potrzebującym, odważny, a zarazem działający w sposób koncyliacyjny. Wywiad z Robertem Kądzielawą: „Moje serce należy do Powiśla": http://powisle.prawdemowiac.pl/newsreader/items/moje-serce-nalezy-do-powisla.html Marek Ciesielczyk PRAWDĘ MÓWIĄC    
czytaj więcej...

(1 komentarzy)

W ciągu ostatnich kilkunastu dni promowana była w USA nowa książka dr. Marka Ciesielczyka pt.: "Polonijni agenci Służby Bezpieczeństwa". Trasa promocyjna wyniosła aż ponad 12 tsyięcy kilometrów (tj. prawie 1/3 długości równika). Patrz relacja filmowa oraz więcej zdjęć ze spotkań poniżej tekstu w galerii.  W 9 spotkaniach autorskich z Markiem Ciesielczykiem - od Florydy po Kalifornię - wzięło udział prawie tysiąc osób. Miały one miejsce w Chicago, Wallington (New Jersey), Nowym Jorku, Waszyngtonie, na Florydzie - w Clearwater (k. Tampy) i w Pompano Beach (k. Fort Lauderdale), a także w Kalifornii - w San Diego i Los Angeles. Książkę można nabyć w USA i Kanadzie - internetowo - w księgarni QUO VADIS w Chicago - patrz tutaj: http://www.quovadisbooks.net/historia-polski-polityka/38885-polonijni-agenci-sluzby-bezpieczenstwa.html  zaś w Europie (w tym w Polsce) pod tel.: + 48 601 255 849  lub e-mail: ujawnic.esbekow@gmail.com   Trasa promocyjna od 6 do 22 lutego 2015 - ok. 12,5 tys. km:  Marek Ciesielczyk w Chicago Marek Ciesielczyk – doktor politologii Uniwersytetu w Monachium, wykładowca sowietologii w University of Illinois w Chicago, pracownik naukowy European University Institute we Florencji oraz Instytutu Studiów Sowietologicznych w Bonn, autor pierwszej książki w języku polskim na temat KGB, b. dyrektor Centrum Polonii w Brniu, Redaktor naczelny pisma i portalu „Prawdę mówiąc”, odznaczony na wniosek Prezesa IPN Krzyżem Wolności i Solidarności – jednym z najwyższych odznaczeń RP, dr Ciesielczyk doprowadził niedawno do unieważnienia wyborów – więcej informacji: www.marekciesielczyk.com   W Waszygntonie  Dr Ciesielczyk od siedmiu lat prowadzi badania w Instytucie Pamięci Narodowej. W książce ujawnione są nie tylko dokumenty, które dowodzą współpracy z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa istotnych działaczy Polonii amerykańskiej, ale także i takie, które podważają zasadność podejrzeń o współpracę z SB wobec innych znanych członków społeczności polonijnej. Bardzo istotną częścią książki (ok. 200 stron) są materiały z IPN, które obrazują w jak wielkim stopniu komunistyczna Służba Bezpieczeństwa penetrowała praktycznie wszystkie środowiska polonijne na terenie USA. Promocja książki na Florydzie Dr Ciesielczyk – jak sam mówi – opisuje także działalność swego rodzaju polonijnego lobby antylustracyjnego, które na różne sposoby stara się utrudnić prezentację wyników pracy badawczej w IPN. W przeddzień spotkania autorskiego w Chicago jeden z "bohaterów" książki Ciesielczyka - niejaki Andrzej Jarmakowski storpedował je, doprowadzając do przeniesienia spotkania do innego lokalu - patrz np.: http://powisle.prawdemowiac.pl/newsreader/items/andrzej-jarmakowski-progressforpoland-marek-ciesielczyk-polonia-i-sb.html lub http://powisle.prawdemowiac.pl/newsreader/items/andrzej-jarmakowski-progressforpoland-marek-ciesielczyk-polonia-i-sb-1483.html W Kalifornii - tutaj w Los Angeles Ciesielczyk uważa, iż należy ujawnić wszystkie dokumenty obrazujące działalność esbeckich „kapusiów”, nawet gdyby było to dla niektórych bardzo bolesne, powołując się na słowa św. Grzegorza 1 Wielkiego, papieża i doktora Kościoła: „Nawet jeśli prawda może powodować zgorszenie, lepiej dopuścić do zgorszenia, niż wyrzec się prawdy”. Marek Ciesielczyk to nie tylko teoretyk. Ostatnio zasłynął w Polsce tym, iż 13 stycznia doprowadził do unieważnienia wyborów (relacja filmowa z rozprawy sądowej, na której do tego doszło – tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=jg-mFN4DUBU 
czytaj więcej...

(2 komentarzy)

W przeddzień jednego ze spotkań autorskich Marka Ciesielczyka w Chicago, na którym miała być promowana jego najnowsza książka: "Polonijni agenci Słuzby Bezpieczeństwa" (6 lutego 2015 w Michella Terrace) u właściciela lokalu pojawił się niejaki Andrzej Jarmakowski (na zdjęciu), który skutecznie "przekonał" go, by w ostatniej chwili wycofał się z organizacji tego spotkania, co miało w praktyce uniemożliwić w ogóle organizację w'w spotkania. W ostatniej chwili udało się jednak znaleźc lokal zastępczy. Dlaczego Jarmakowski (opluwający dziś patriotyczną część Polonii na swoim portalu) usiłował storpedować promocję książki z łatwością można domyślić się, czytając poniższy tekst będący fragmentem ksiązki dra Ciesielczyka - patrz także pierwsza część tekstu tutaj: http://powisle.prawdemowiac.pl/newsreader/items/andrzej-jarmakowski-progressforpoland-marek-ciesielczyk-polonia-i-sb.html   .  Książka była promowana na terenie całych Stanów Zjednoczonych w lutym 2015 (trasa promocyjna 12,5 tys. km). W spotaniach promocyjnych w ciągu 2 tygodni wzięło udział prawie 1.000 osób - patrz film na YOU TUBE: https://www.youtube.com/watch?v=-OaVLJNaX5c W USA i Kanadzie nabyć można książkę m.in. internetowo w księgarni QUO VADIS w Chicago - tutaj: http://www.quovadisbooks.net/historia-polski-polityka/38885-polonijni-agenci-sluzby-bezpieczenstwa.html zaś w Europie ( w tym w Polsce ) pod tel. 601 255 849 , mail: ujawnic.esbekow@gmail.com    Próba "urbanizacji" Polonii Każde środowisko ma swojego Urbana lub Palikota, który w sposób cyniczny, wulgarny i w pewien sposób zaplanowany, stara się - mniej lub bardziej skutecznie - doprowadzać do dezintegracji tego środowiska, zniszczenia dotychczas obowiązujących wartości i szerzenia nihilizmu. Od wielu lat taką rolę pełni w środowisku amerykańskiej Polonii – niezależnie od opisanych wyżej kontaktów z SB - Andrzej Jarmakowski. Przypuszczalnie, gdyby Polonia w Chicago miała wypowiedzieć się, kogo uważa za największego szkodnika w tym środowisku, Jarmakowski zająłby w tego typu rankingu bardzo wysokie miejsce. Ze względu na Urbanowo-Palikotowy sposób funkcjonowania Jarmakowskiego, wielu przedstawicieli (w większości prawicowej) Polonii chicagowskiej od lat już dopatrywało się jakiegoś drugiego dna w tej niezwykle agresywnej wojnie Jarmakowskiego z tym środowiskiem. Po prezentacji dokumentów, obrazujących kontakty Jarmakowskiego z rezydentami SB w Chicago, chciałbym teraz przedstawić aktywność Jarmakowskiego (i ludzi, dzięki którym może w dalszym ciągu działać w Chicago) jako „publicysty" lub dokładniej mówiąc propagandysty, przypominającego w sposobie działania Jerzego Urbana lub Janusza Palikota. Jarmakowski i jego wspólnicy mają oczywiście zadanie bardzo utrudnione, gdyż – jak już wspomniałem wyżej – Polonia chicagowska jest w większości konserwatywna, nastawiona bardzo patriotycznie. Jak już była o tym mowa, sfrustrowany i bezrobotny Jarmakowski zaczął w pewnym momencie redagować portal internetowy „ProgressForPoland", którego założycielem i wydawcą jest w/w Piotr Sven Dąbrowski (syn polskiego piosenkarza Andrzej Dąbrowskiego – „Zielono mi").   Wydawca ProgresForPoland zwolennikiem KO SB Piotr Sven Dąbrowski, który urodził się w Sztokholmie. Potem mieszkał w Polsce - w Zakopanem, Warszawie i Krakowie, a od kilkunastu lat w Chicago. Deklaruje, że w 1995 roku popierał – jako kandydata na Prezydenta RP - Lecha Wałęsę (któremu od lat zarzuca się, iż był TW BOLEK), zaś w 2000 – Andrzeja Olechowskiego, „którego do dziś uważa za najbardziej wartościowego polskiego polityka". 59. Piotr Dąbrowski i Andrzej Olechowski, fot. PfP   16 czerwca 2010 roku Piotr Dąbrowski i Andrzej Jarmakowski podpisali razem deklarację poparcia Olechowskiego (i opublikowali na swym portalu), w której czytamy m.in.: „W zbliżających się wyborach prezydenckich portal internetowy Progressforpoland.com udziela swojego poparcia Andrzejowi Olechowskiemu. (...) Prezydentura Andrzeja Olechowskiego skierowana będzie ku promowaniu budowania społeczeństwa obywatelskiego (...) Prezydent Olechowski ... spowoduje, że wzrośnie znaczenie Polski na arenie międzynarodowej. (...) jest on najlepszym kandydatem na urząd prezydenta Rzeczpospolitej. - Piotr Dąbrowski, Andrzej Jarmakowski". Przypomnijmy: Olechowski w czasach PRL-u „w okresie pracy w instytucjach międzynarodowych współpracował z (komunistycznym) wywiadem (Departament I MSW). Był kontaktem operacyjnym Gromosława Czempińskiego o pseudonimach 'Trener' i następnie 'Must'". W roku 2001 Dąbrowski popierał Platformę Obywatelską, zaś w 2005 Donalda Tuska (w przegranych przez niego - z Lechem Kaczyńskim - wyborach prezydenckich). W polonijnym radio 1030AM – w latach 1996-98 był – jak sam pisze – „doradcą i prawą ręką" Urszuli Michałowskiej, która - obok Jarmakowskiego i Chołodeckiego – cieszy się chyba najgorszą opinią wśród prawicowej części Polonii chicagowskiej.   „Fekalia publicystyczne" na łamach ProgessForPoland By pokazać, jak obrzydliwy charakter ma portal redagowany przez Jarmakowskiego, zaprezentuję niektóre teksty, które tam się ukazują. O prawicowych adwersarzach publikowane są np. takie słowa: „...naftalina, obornik oraz permanentny aromat ekshumacyjno-powstaniowy zabarwiony antysemityzmem i żałosnym nacjonalizmem z elementami paranoi 'proroka' Maciory i jego guru Jarosława Zbawiciela 'Zawsze Dziewicy'." (May 23, 2013 | Anton Wscieklica) . „Trzeba przyznać, że mają tupet te chamskie kanalie z PiSu (...) To już ich guru Kłamczyński Yaro, nie tylko zdobędzie Moskwę, nasra na Berlin, ale i w Chicago będzie rządził. Czysty objaw schizofrenii, bo w rzeczywistości, lecąc do Smoleńska to się zesrał nim doleciał z desantem. To że Yaro w Smoleńsku zamordował własnego brata Lecha, to sprawa rodzinna. Za Putrę i Gosiewskiego, też bym go nie skazał. Ale za zamordowanie pozostałych 93 osób to Kaczyński Yaro powinien być pasami obdzierany ze skóry. Następny opentany (pisownia oryginalna, przyp. M.C.) kłamca i oszczerca Maciora-wicz bezczelnie kłamie, że naukowcy z USA chcą badać "zamach" smoleński i popierają Maciora-wicza. Tymczasem jak profesor z USA się o tym dowiedział, to jasno powiedział, że Maciora-wicz to ohydny kłamca, manipulator i kanalia." (May 22, 2013 | JohnAA). „...A dlaczego skurwiel z Torunia larum nie ogłasza???? Ciekawe jak długo prezes Spula będzie tolerował tę pisuarową jaczejkę na swojej antenie bardzo ciekawe???????????" (May 22, 2013 | mk) „Mam nadzieję, że papież Franek rozwali ten Kościół i będzie spokój, choć nie święty". (May 27, 2013 | Ateista)Do czytelnika, który ośmielił się mieć inne zdanie: „Jarun, pospolity idioto. (...) Rozumiem w piątek w alkoholowym widzie kompletnie ci się popierdoliło". (June 14, 2013 | Obserwujacy z boku). „Jarun! A ja ci powiem, że jesteś normalnym KUTASEM." (July 9, 2013 | JohnAA) Już po opublikowaniu przeze mnie dokumentów na temat Jarmakowskiego administrator „ProgressForPoland" napisał:„...Ciesielczyk jest zerem i tutaj dyskusji z nim nie będzie...na prawdę (pisownia oryginalna) szkoda tracić czas na typa, który jest psychicznie chory. Będę wycinał wasze wpisy podając jednocześnie wasze adresy IP." (July 10, 2013 | admin). 2 sierpnia 2013 Jarmakowski publikuje artykuł pt. „Czy 11 listopada pobiją się wszyscy ze wszystkimi?", w którym pisze: „W ostatnich latach to narodowa chołota, neofaszystowski motłoch zawłaszczył sobie to święto", udowadniając tym samym, iż ma problemy nie tylko z cywilizowanym stylem pisania, ale nawet z ortografią. Polonusi z Chicago tak komentowali słowa Jarmakowskiego: „Gdzie jeszcze do listopada, a już Jarmakowski judzi, szczuje, sączy jad... tak skłócać Polaków, siać niezgodę i cieszyć się z tego..." (August 2, 2013 | Anna). 8 lipca 2013 roku opublikowany został artykuł autorstwa Andrzeja Jarmakowskiego pt. „Czy AK układała się w Warszawie w Niemcami?". Już sam tytuł, nie mówiąc o treści tekstu, ma spełnić określony cel - pod pozorem historycznej analizy – wywołać u czytelnika wrażenie, iż AK mogła w jakiś sposób kolaborować z hitlerowcami. Jednak znacznie bardziej ciekawy jest tutaj stosunek Jarmakowskiego do dokumentów, zgromadzonych w IPN. Pisze on m.in.: „Historycy bezkrytycznie powtarzają opinie, oceny i informacje dawnych agentów, nie weryfikując zawartych tam rewelacji. Prawdziwa, ciekawa, historia ich nie interesuje. Powstają więc historyczne koszmarki. Na szczęście IPN to nie jedyne miejsce, gdzie można znaleźć dokumenty dotyczące polskiej historii. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że rzeczy naprawdę ciekawe zgromadzone zostały w zupełnie innych miejscach. Cóż bowiem o rzeczywiście ważnych wydarzeniach mogli wiedzieć ludzie, którzy już za życia znaleźli się na marginesie historii i służyli przegranej sprawie. (...) Dzisiaj zaś bezkrytyczne cytowanie tych materiałów powoduje, że historię piszą dawni agenci i funkcjonariusze służb. To ich największe zwycięstwo zza grobu. (...) Historycy z namaszczeniem studiujący „ipeenowską" makulaturę zazwyczaj używają tych wątpliwych źródeł dla podbudowania takiej czy innej swojej tezy. Używają tych źródeł wybiórczo, pamiętając tylko o tym, co wygodne dla nich." Trudno oczywiście się dziwić, iż Jarmakowski (na temat którego są w IPN dokumenty, potwierdzające jego potajemne kontakty z rezydentami SB w Chicago w drugiej połowie 1989 roku) próbuje zdyskredytować wiarygodność dokumentów z IPN (przypomnijmy: pewna znana powszechnie w Polsce osoba, podejrzewana o współpracę z SB, proponowała swego czasu nawet zamurowanie wejścia do IPN).Gdy niedawno pojawiła się szansa, by Polacy mogli w końcu podróżować do USA bez wiz, Jarmakowski – w typowy zresztą dla siebie sposób – skrytykował 21 lipca 2013 projekt nowej ustawy m.in. w tej sprawie – w artykule „Polonijny kabaret w sprawie ustawy imigracyjnej - O projekcie reformy imigracyjnej krytycznie". Określił go pogardliwie jako „Projekt tak zwanego 'Gangu ośmiu' ". O poparciu dla starań Polonii w sprawie uchwalenia ustawy, dającej Polakom prawo wjazdu do USA bez wiz Jarmakowski, pisze wprost: „...krytycznie oceniam na przykład tak zwaną Inicjatywę Polonijną". Po tym skandalicznym, godzącym w polskie i polonijne interesy wystąpieniu Jarmakowskiego na łamach „ProgressForPoland", Polonusi ostro skrytykowali redaktora tego portalu, pisząc np.: „Teraz przynajmniej wiadomo, że Jarmakowskiego sprawy Polonii mało obchodzą. (...) Jestem strasznie zniesmaczony i oburzony na tzw. redaktora naczelnego tzw. portalu 'polonijnego'. Zawitałem tutaj ostatni raz i więcej do tego bagna już nie wrócę. Proponuję bojkot tej stronki internetowej. Do wszystkich pięciu czytelników: nie wpisujcie żadnych komentarzy..." (May 8, 2013 | Zniesmaczony pisaniną). Na łamach portalu ustawicznie atakowane są media oraz dziennikarze o poglądach konserwatywnych, np. prowadząca program „Otwarty Mikrofon" Łucja Śliwa – patrz: http://www.youtube.com/watch?v=W5WotYIbO-o Wielu ludzi, którzy mieli kontakt z Jarmakowskim, ocenia negatywnie jego wiarygodność. Na przykład Radosław Korzycki z Dziennika.pl pisze: „Dla wielu, którzy zetknęli się z tym środowiskiem (Polonii chicagowskiej, przyp. M.C.), pan Andrzej Jarmakowski jest osobą, mówiąc dość eufemistycznie, umiarkowanej wiarygodności" (2009-02-12). W polonijnym Blogu Videofactu (18.11.2010) czytamy, jak Jarmakowski próbował ośmieszyć jedną z polskich inicjatyw uzyskania pomocy ze strony USA w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej. Autor tej notatki pisze: „Do USA przyjechali z Polski politycy PiS Anna Fotyga i Antoni Macierewicz, żeby nakłonić Amerykanów do powołania międzynarodowej komisji do zbadania przyczyn katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Mieszkający po tej stronie oceanu wiedzą, że Amerykanie nic takiego nie zrobią. Dziwi jednak, jak bardzo pomysł taki i podjęta próba jego realizacji boli niektórych Polaków. Otrzymałem dzisiaj link do strony internetowej w Chicago, na której działacz polonijny Andrzej Jarmakowski wyszydza tę inicjatywę. Jarmakowski pisze, że Macierewicz z Fotygą ośmieszają Polskę oraz ujawnia, że inicjatywa Macierewicza tak go wkurzyła (jego słowa), że skontaktował się z biurami polityków amerykańskich, żeby nakłonić ich do negatywnego potraktowania inicjatywy Macierewicza".   Koch: "Czy Lech Kaczyński był gejem?" Na portalu „ProgressForPoland" publikuje swe „przemyślenia" także w/w Krzysztof Koch, który – o czym była już mowa - w siedzibie Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej, 19.10.2008 roku pytał: „Czy Lech Kaczyński jest gejem?". Patrz wystąpienie Krzysztofa Kocha: http://www.youtube.com/watch?v=1UdjEg0mWJI Koch pisze na portalu m.in.:„...po sprowadzeniu (pozostałości po katastrofie smoleńskiej, przyp. M.C.) możemy sprzedawać ich części na relikwie w polskich supermarketach jako dodatek smakowy do kiełbas. (May 27, 2013 | Krzysztof Koch- Northbrook, Illinois) W innym zaś miejscu współpracownik Jarmakowskiego próbuje zohydzić braci Kaczyńskich: „Czarujące bliźniątka. Święta Dwójca nowoczesnej XXI-wiecznej Boskości. Lech Pomylony z Jarosławem Trącniętym oddają narodowi hołd troskliwości. Kiedyś była solidarność, zdrowa, spontaniczna i żywa. Od smrodliwych Kaczyńskich dzisiaj się rozpływa. Dwa natchnięte bebechy w ciągle rozpiętych marynarkach. Pokornym i służalczym oddadzą wszystko w PISowskich podarkach. Skołowany lud z zabobonną telewizją Trwam. Abolicyjny Jaruś rozdający przyrzeczenia koalicji – a wszystko Wam dam. Absolucja jednojajowych jest jak stara nowa rana. Wszystkich posłów PIS-u trzyma w krzesłach jak rura przyspawana. Semantyczni wariaci, obojniaki i pedały. Wszystko robią dla społeczności i dla swojej chwały. Pozbierajcie się z tą lewizną nie szukajcie prawizny. Bo myślicie cuzamen do kupy dla dobra ojczyzny. Poszukajcie się w lustrach, wyglądacie jakbyście byli w ciąży całe życie. Wiąże się z tym zapach, mandaryński wygląd i w świecie obycie. Jesteście ludźmi z kompleksami wzrostu. Tylko na szerokość jest jeszcze możliwość rozrostu. Nowa forma nowej starej koalicji szaleńczego PIS-u Jest jak spluwaczka u dentysty lub złego jadłospisu. To świadczy o rozdęciu tych niechlujnych facetów Bawiących się w błocie jak kaczki lub podobnych ekscesów. Wszelkie Wasze obietnice lepszego życia dla rodaków Nie wróży jak u Konopnickiej wyjść wreszcie z czworaków." /zachowana oryginalna pisownia/ (Forum Chicago, bolek71, z dedykacją dla „miłośników PiS-u, evek, 26.01.07, Krzysztof Koch, Chicago, Illinois, 17.10.2006) Dalej Koch pisze: „Chłopy Polskie z dodatkiem PIS-dy, Paligłup powinien Wam zaserwować nie tylko marihuanę ale mocniejsze narkotyki jak opium abyście... tą wywalczoną wolną Polskę jak najszybciej rozpierdolili". (July 4, 2013 | Krzysztof Koch- Northbrook, Illinois) Dodać w tym miejscu wypada, że żona Krzysztofa Kocha – Ewa – to Prezes Zrzeszenia Nauczycieli Polskich w Ameryce! To tylko niektóre przykłady tego, co możemy znaleźć na łamach „ProgessForPoland". Działalność Andrzeja Jarmakowskiego, Piotra Dąbrowskiego, Krzysztofa Kocha i im podobnych nie przynosi tyle szkody Polonii i Polsce, ile zapewne chcieliby wyrządzić ci ludzie, gdyż środowisko, w którym prowadzą swą aktywność jest na tego typu działania dość odporne. Warto jednak odnotować, iż treściami publikowanymi na ich portalu posługują się niektórzy w kraju. Warto to obserwować i wyciągać odpowiednie wnioski (np. starosta dąbrowski Tadeusz Kwiatkowski czy też ludzie, którzy za próbę zniszczenia stowarzyszenia „Oburzeni", zostali z niego usunięci, np. Jan Sposób, Andrzej Bugajski, Tadeusz Browarek).  
czytaj więcej...
W przeddzień jednego ze spotkań autorskich Marka Ciesielczyka w Chicago, na którym miała być promowana jego najnowsza książka: "Polonijni agenci Słuzby Bezpieczeństwa" (6 lutego 2015 w Michella Terrace) u właściciela lokalu pojawił się niejaki Andrzej Jarmakowski, który skutecznie "przekonał" go, by w ostatniej chwili wycofał się z organizacji tego spotkania, co miało w praktyce uniemożliwić w ogóle organizację w'w spotkania. W ostatniej chwili udało się jednak znaleźc lokal zastępczy. Dlaczego Jarmakowski (opluwający dziś patriotyczną część Polonii na swoim portalu) usiłował storpedować promocję książki z łatwością można domyślić się, czytając poniższy tekst będący fragmentem ksiązki dra Ciesielczyka - patrz także druga część tekstu tutaj: http://powisle.prawdemowiac.pl/newsreader/items/andrzej-jarmakowski-progressforpoland-marek-ciesielczyk-polonia-i-sb-1483.html . Książka była promowana na terenie całych Stanów Zjednoczonych w lutym 2015 (trasa promocyjna 12,5 tys. km). W spotaniach promocyjnych w ciągu 2 tygodni wzięło udział prawie 1.000 osób - patrz film na YOU TUBE: https://www.youtube.com/watch?v=-OaVLJNaX5c   W USA i Kanadzie nabyć można książkę m.in. internetowo w księgarni QUO VADIS w Chicago - tutaj: http://www.quovadisbooks.net/historia-polski-polityka/38885-polonijni-agenci-sluzby-bezpieczenstwa.html zaś w Europie ( w tym w Polsce ) pod tel. 601 255 849 , mail: ujawnic.esbekow@gmail.com      Odznaczony "dziennikarz" współpracował z rezydentami SB Andrzej Jarmakowski był w latach 70. działaczem opozycji, a później „Solidarności". Następnie wyemigrował do USA (podobnie zresztą jak w/w Wacław Sikora).. Jego działalność w Chicago nie przysporzyła mu jednak chwały. Gorszą od niego opinią w polonijnych środowiska niepodległościowych w Chicago cieszy się chyba tylko niejaki Jarosław Chołodecki. 44. Andrzej Jarmakowski, fot.Internet/PfP   Skompromitowany w Chicago jak nikt inny Jarmakowski był odrzucany przez kolejne grupy polonijne. Dzisiaj znalazł się całkowicie na ich marginesie. O dość pikantnym (bynajmniej nie politycznym) charakterze publikowanych przez niego materiałów mogłaby sporo powiedzieć jedna z najpopularniejszych dziennikarek radiowych w Chicago Łucja Śliwa (kontak: sliwa@jvlradio.com ). Jarmakowski w środowisku polonijnym kojarzony jest z działaniami typowymi dla mediów brukowych - np. z takimi tekstami, jak „Nie byłem sutenerem Wałęsy". Ciekawostką jest, że gdy Wałęsa przyjechał do Chicago w 1996 roku – już nie jako prezydent – Jarmakowski nagle zmienił front i stał się nagle zwolennikiem Wałęsy, podobnie zresztą jak jego późniejszy, zagorzały przeciwnik Andrzej Czuma – patrz: audycja telewizyjna z udziałem m.in. Walęsy, Czumy i mojej osoby, w czasie której pokazałem jako pierwszy przed kamerami donosy „Bolka":http://www.youtube.com/watch?v=bff4J7XnH64(Można także wpisać do wyszukiwarki: „Wałęsa Ciesielczyk" i dotrze się do w/w audycji telewizyjnej.) Gdy Jarmakowski był redaktorem polonijnego „Dziennika Chicagowskiego", pismo to staczało się po równi pochyłej: „Nielicznych czytelników skłaniały ostatnio do sięgania po „Chicagowski" już tylko ciągnące się niczym kiepski serial polemiki - pyskówki Andrzeja Jarmakowskiego - redaktora naczelnego dziennika, który w swych felietonach regularnie dokładał Łucji Śliwie, autorce programu „Otwarty mikrofon" i wielu innym. (...) Kiedy „Dziennik Chicagowski" nie ukazał się na Wielkanoc 2006 wiadomo już było, że to początek końca. „Chicagowski" dogorywał jeszcze przez parę miesięcy, by w lipcu paść zupełnie." Bezrobotny Jarmakowski zaczął wówczas funkcjonować jako redaktor portalu internetowego, którego założycielem i wydawcą jest Piotr Dąbrowski, o którym czytamy na jednej ze stron polonijnych: „kierowca limuzyny, przedstawiający się na łamach jako 'działacz społeczny'" (The Polonia Portal, 10 sierpnia 2006). Na swym portalu Jarmakowski – jak zauważa jeden z polskich emigrantów w Chicago - „popisał się ostatnio obrzydliwymi komentarzami (...) bezcześci pamięć śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. (...) uaktywnił się... i ma... opluwać wszystko co polskie i wszystko co patriotyczne". 45. Krzysztof Koch - współpracownik Jarmakowskiego w ProgressforPoland, fot. FB   Jarmakowski zaczął także współpracować na w/w portalu z niejakim Krzysztofem Kochem, polonijnym kontraktorem z Chicago, przebywającym w USA od 1978 roku. Koch najpierw był aktywnym działaczem Kongresu Polonii Amerykańskiej, a później publicznie używał pod adresem jego działaczy słów obraźliwych, by użyć eufemizmu. Na publicznym spotkaniu w siedzibie Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej – o czym już wspomniałem wcześniej - pytał: „Czy Lech Kaczyński jest gejem?". Patrz wystąpienie Krzysztofa Kocha:http://www.youtube.com/watch?v=1UdjEg0mWJI(Można także wpisać do wyszukiwarki: „Koch Cenckiewicz", by wejść na to wystąpienie Kocha.) Gdy w Chicago pojawiły się spekulacje, czy aby Jarmakowski nie pracował (pracuje?) dla jakichś służb specjalnych, niezbyt przychylnych Polsce niepodległej, ktoś słusznie zauważył: „Nieważne, czy Jarmakowski był czy nie był agentem, istotne jest to, że jego działania są tak szkodliwe dla Polski i Polonii, jakby nim był". Paradoksalnie, w październiku 2009 Andrzej Jarmakowski został odznaczony przez Prezydenta RP. Przeciwko tej decyzji zaprotestowało polonijne środowisko niepodległościowe w Chicago, gdyż – jak się okazało - Jarmakowski współpracował w 1989 roku z rezydentami SB w Konsulacie PRL. Pisał o tym np. tygodnik WPROST: http://www.wprost.pl/ar/175166/Prezydent-odznacza-Polonia-protestuje/(Można także dotrzeć do tego materiału, wpisując do wyszukiwarki: „Prezydent odznacza, Polonia protestuje".) Przypomnijmy, w 2007 roku odznaczony został także Piotr Mroczyk, ostatni dyrektora sekcji polskiej Radia Wolna Europa, który wcześniej był tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie "69", o czym pisałem już wcześniej.   Jarmakowski spotykał się potajemnie z rezydentem SB w Chicago Na podstawie dokumentów, które odnalazłem w IPN nie można powiedzieć, że Jarmakowski był zarejestrowanym tajnym współpracownikiem, kontaktem operacyjnym czy też kontaktem informacyjnym SB. Niezrozumiałe jest to, iż do dokumentów tych nie miałem dostępu wcześniej. Mogłem się z nimi zapoznać dopiero po kilku latach swych badań w IPN. Wygląda na to, że dopiero wówczas zostały odtajnione... Trzeba jednak w tym miejscu podkreślić, iż często komunistyczna Służba Bezpieczeństwa odnosiła znacznie więcej korzyści z działań ludzi, którzy formalnie nie byli TW, KO czy KI SB, niż z aktywności zarejestrowanych agentów, o czym pisałem już wcześniej. W podręcznikach szkoleniowych KGB zawsze podkreślano, że najcenniejsze usługi oddają tzw. „agenci wpływu", byli oni dla Sowietów cenniejsi niż klasyczni szpiedzy czy formalni tajni współpracownicy. Przez kilka lat Jarmakowski paradował po Chicago z materiałami z IPN, które miały przekonać Polonię, że jest czysty jak łza, przynajmniej jeśli chodzi o kontakty z SB. Tak było do czasu, gdy zlokalizowany został przeze mnie w IPN zbiór dokumentów pod sygnaturą IPN BU 2203 / 146, który zawiera materiały sprawy SMW-8/830/89 założonej w 1989 roku przez Wydz. VIII Departamentu I. MSW, w której występuje wpis „Karta personalno-operacyjna Jarmakowski Andrzej" – patrz zdj. 46. 46.   Z dokumentów tych dowiadujemy się, że Andrzej Jarmakowski, ur. 24 listopada 1953 roku w Gdańsku, spotykał się z rezydentem SB funkcjonującym w konsulacie PRL w Chicago, a rozmowę z nim chciał za wszelką cenę zachować w tajemnicy. W spotkaniach brał udział także kolega Jarmakowskiego z Chicago – Andrzej Stypuła. Jarmakowski przekazywał przy tym różne informacje funkcjonariuszowi zatrudnionemu oficjalnie w placówce dyplomatycznej PRL w Chicago. Rezydent SB, podpisujący się pod raportem (z dnia 19 września 1989 roku) ze spotkania z Jarmakowskim pseudonimem „RUSH" tak pisze do centrali : „Z inicjatywy Andrzeja Stypuły (...) oraz Andrzeja Jarmakowskiego (...) odbyłem rozmowę 'prywatną' w dniu 19 września br.(...)Rozmówcy pragnęli przedyskutować następujące tematy:(...) Przygotowanie oceny Konsulatu generalnego PRL w Chicago". 47.   W zdumienie może wprawić taka tematyka spotkania dwóch działaczy polonijnych z pracownikiem PRL-owskiej (wówczas jeszcze) placówki dyplomatycznej. Dlaczego chcieli rozmawiać o przygotowaniu oceny komunistycznych urzędników w konsulacie? Na to pytanie znajdziemy odpowiedź na końcu raportu rezydenta SB. 48.   Omawiając z „Rushem" sprawę utworzenia „Banku Rzeczypospolitej", Jarmakowski i Stypuła sugerowali komunistycznemu „dyplomacie" (a faktycznie rezydentowi SB), że „praktycznie fundusze te (przeznaczone dla w/w banku, przyp. MC) znalazłyby się w rękach 'Solidarności', która nie gwarantuje ich właściwego wykorzystania. Mają w tym względzie już pewne doświadczenie, że znaczna część przekazywanych wcześniej funduszy ginęła w prywatnych rękach poszczególnych działaczy 'Solidarności'." Były aktywny działacz „Solidarności", Jarmakowski, nie wystawia więc zbyt pochlebnego świadectwa związkowi i to w rozmowie z komunistycznym urzędnikiem, a w praktyce rezydentem SB w konsulacie PRL w Chicago – patrz zdj. 47. Jarmakowski i Stypuła obiecali w czasie rozmowy z esbekiem o pseudonimie „Rush" dostarczyć do konsulatu PRL w Chicago dokumenty dotyczące utworzenia na terenie USA „banku inwestycyjnego" wraz ze swymi uwagami na ten temat. „Rush" w swoim raporcie z tego spotkania pyta przełożonych: „Jeżeli są sugestie Centrali co do tej inicjatywy, proszę o instrukcje". Dlaczego Jarmakowski i Stypuła tak ochoczo chcieli współpracować z konsulatem RPL, a dokładniej mówiąc z „Centralą" „Rusha"? – patrz zdj. 48. Najbardziej jednak kuriozalną częścią rozmowy Jarmakowskiego i Stypuły z rezydentem SB w Chicago jest wspomniane już wyżej przygotowanie oceny pracowników PRL-owskiego konsulatu. „Rush" raportuje do swej warszawskiej centrali: „Po dłuższym owijaniu w bawełnę, po dokonaniu 'wewnętrznej narady', przyznali się, że zostali poproszeni przez wysoko postawione osoby w Warszawie z kręgu 'Solidarności' o dokonanie oceny działalności Konsulatu Generalnego PRL w Chicago (...) ocena ta może być ... wykorzystana do sugerowania ew. zmian kadrowych". By uspokoić swoją warszawską centralę, „Rush" dodaje jednak zaraz: „Dla uspokojenia Pana, ocena ta nie jest negatywna i taka zostanie przekazana do Polski kanałem 'LOT-owskim'." – patrz zdj. 49. Jarmakowski i Stypuła mieli więc dokonać oceny komunistycznej załogi konsulatu PRL i w rozmowie z rezydentem SB z tego konsulatu zapewnili go – jak sam to relacjonuje - że ocena ta będzie pozytywna (z jednym tylko wyjątkiem). Co więcej, zostanie czym prędzej przekazana LOT-owskim samolotem do Warszawy. PRL-owska załoga konsulatu nie ma więc powodów, by obawiać się utraty pracy, gdy przyjdzie czas zmian personalnych. Kontekst całej sprawy uprawnia do twierdzenia, że Jarmakowski i Stypuła chcieli w ten sposób przypodobać się komunistycznemu „urzędnikowi" (czytaj: rezydentowi SB) z PRL-owskiej placówki dyplomatycznej. Sami w czasie rozmowy stwarzali wrażenie, że oczekują pomocy ze strony „Rusha" w kilku sprawach. Ktoś mógłby w tym miejscu spróbować bronić Jarmakowskiego i Stypuły – np. że nie zdawali sobie sprawy z kim rozmawiają etc. Następna część raportu „Rusha" pokazuje jednak, że obydwaj doskonale wiedzieli, co robią. Rezydent SB pisze: „Obaj rozmówcy wielokrotnie podkreślali, a wręcz prosili, abym żadnych szczegółów naszej rozmowy nikomu dalej nie przekazywał. Prosili o zrozumienie, że w przypadku ujawnienia tego faktu mogą być zaatakowani przez swoich kolegów z 'Solidarności' jak również przez tut. wściekłych pismaków (rozmowa z przedstawicielem reżimu)..." –patrz zdj. 50: 49. 50.   Z dalszej relacji „Rusha" dowiadujemy się, że spotkanie to nie było bynajmniej pierwszym kontaktem Jarmakowskiego i Stypuły z rezydentem SB z konsulatu generalnego PRL w Chicago i że wszystkie dotychczasowe ich konsultacje z PRL-owską placówką utrzymywane były w tajemnicy. „Rush" raportuje: „.... dotychczas mogli liczyć na moją dyskrecję". Z raportu „Rusha" wynika także jednoznacznie, że Jarmakowski i Stypuła cieszyli się zaufaniem komunistycznego konsulatu: „Na podstawie dotychczasowych kontaktów – datujących się od pobytu Min. Kłosa (? MC) w Chicago – uważam, że przekazywane przez nich informacje były prawdziwe i znajdowały późniejsze potwierdzenie." – patrz zdj. 51. 51.   Pod podpisem „Rusha", w swego rodzaju PS-ie, inny rezydent o pseudonimie „Stak", który przewija się w wielu dokumentach i w różnych spraw dotyczących rezydentury SB w Chicago, dopisał uwagę: „Proszę o zapoznanie się z całością pkt 5 ....'STAK'„. Punkt ten dotyczył oceny pracowników konsulatu w Chicago. Jak widać ocena ta (pozytywna, jak zapewniali Jarmakowski i Stypuła ) leżała na sercu rezydentom SB. Można oczywiście próbować usprawiedliwiać kontakty Jarmakowskiego i Stypuły z Konsulatem PRL w Chicago, gdyż był to już wrzesień 1989 roku. Nie zapominajmy jednak, że np. dopiero trzy miesiące po tej rozmowie nazwisko Krzysztofa Raca (kolegi Jarmakowskiego z polonijnej organizacji „POMOST") zostało usunięte z listy osób niepożądanych w Polsce, że był to nadal konsulat PRL, a nie RP i że nie tylko do końca 1989, ale także w ciągu następnego 1990 roku komunistyczna Służba Bezpieczeństwa działała bez żadnych przeszkód i była w tym czasie realną siłą zagrażającą w dalszym ciągu Polakom. Z dokumentów zgromadzonych w IPN wynika jednoznacznie, że SB gromadziła także w 1990 roku donosy TW na współobywateli, prowadziła analizy i przygotowywała plany w niezmienionym, PRL-owskim stylu. Na podstawie zaprezentowanych dokumentów czytelnicy mogą sami ocenić, czy kontakty Jarmakowskiego i Stypuły z „Rushem" mogły być szkodliwe dla Polonii i Polski. Niejako w P.S. dodam, iż dokumenty z IPN dotyczące m.in. Jarmakowskiego przedstawiłem w październiku 2009 w czasie wykładów w Nowym Jorku, New Jersey, Connecticut i Chicago. Wykład w Chicago musiał zostać przeniesiony do innego lokalu, gdyż tajemniczy "ktoś" zdołał nakłonić właściciela sali, by na dwa dni przed prelekcją wypowiedział umowę najmu, łamiąc przy tym prawo. Kilka dni wcześniej jeden ze znajomych Jarmakowskiego, Józef Broniszewski w obecności kilku świadków w restauracji ZAKOPANE w Chicago stwierdził, że wykład odbędzie się na chodniku, gdyż Ciesielczyk nie zostanie wpuszczony do sali. Gdy przeniesiono już prelekcję do sali przy kościele św. Pankracego, tajemniczy "ktoś" dzwonił wielokrotnie na policję, informując, ze w kościele "komunista organizuje demonstrację". Kim był ten "ktoś", można było łatwo się domyślić. Moja żona otrzymywała wówczas anonimowe telefony, że wrócę z USA do Polski w trumnie, gdy ujawnię nazwiska jakichś polonijnych esbeków, a także kondolencje z powodu mojej śmierci, wysłane z okolic Chicago, o czym pisałem już wcześniej.   Czy Jarmakowski miał zostać „kierownikiem gabinetu premiera" - kolejne dokumenty obrazujące dalsze kontakty Jarmakowskiego z rezydenturą SB W esbeckim szyfrogramie nr 7900 z 11 sierpnia.1989 roku (patrz: Podteczca rezydentury, kryptonim „NETAJ", IPN BU 003171/9 t.2) przekazanym do warszawskiej centrali przez oficera SB o pseudonimie „STAK", a więc ponad miesiąc przed spotkaniem Jarmakowskiego z rezydentem SB RUSHEM, opisanym przeze mnie wyżej, czytamy m.in., iż rezydent SB w konsulacie PRL, o pseudonimie RUSH uzyskiwał informacje nie tylko od Jarmakowskiego i Stypuły, ale także od Jana Fijora, który przedstawiony jest w szyfrogramie jako „redaktor tygodnika 'Kurier'". Później okazało się, że tenże Fijor, znany w Chicago dziennikarz polonijny, był zarejestrowany jako TW BERETA, o czym pisałem już wcześniej. 52. Dokumenty znajdują się w podteczce rezydentury SB w Chicago   Jarmakowski informował rezydenta SB w czasie tego spotkania m.in. o ówczesnych nastrojach w środowisku polonijnym. Według rozmówców rezydenta SB RUSHA „...obecnie 'S' nie dysponuje ludźmi zdolnymi do kierowania gospodarką". Przekazano wówczas esbekowi także informację, iż „Moskal (Prezes KPA, przyp. MC) oświadczył prywatnie, że KPA wstrzymuje się na okres kilku tygodni z jakimikolwiek inicjatywami w sprawach PRL w Waszyngtonie, z uwagi na niepewną sytuację wewnętrzną w Polsce oraz tendencje rozłamowe w 'Solidarności'." 53. Szyfrogram SB z 11 sierpnia 1989 54. Szyfrogram z 11.08. 1989 – część 2   W szyfrogramie SB z rezydentury w konsulacie PRL w Chicago nr 9071 z 23 września 1989, czytamy, że RUSH na kolejnym spotkaniu z Jarmakowskim i Stypułą, uzyskał od nich informacje na temat „Solidarności", „... która nie gwarantuje ich (funduszy uzyskanych ewentualnie od Zachodu, przyp.MC) właściwego wykorzystania (....) znaczna część przekazanych wcześniej funduszy ginęła w prywatnych rękach poszczególnych działaczy 'S'. Z tego właśnie powodu idea ta (przekazania funduszy „'Solidarności', przyp.MC) nie znajdzie poparcia w kołach rządowych USA jak również Kongresie i Senacie USA". Jarmakowski i jego kolega dają więc do ręki esbeka – jak się wydaje – przydatne w tamtym czasie dla SB informacje. Także w esbeckim szyfrogramie nr 9271 z 21 października 1989 roku dowiadujemy się, że rezydent SB po raz kolejny uzyskał informacje od Stypuły (przedstawionego jako „wydawca Revii") na temat gospodarczej pomocy dla Polski i rozmów Polaków z Zachodem na ten temat. Zaś z szyfrogramu SB nr 11099 (data wpływu do warszawskiej centrali SB – 1 grudnia 1989) wynika, że Jarmakowski musiał przedstawiać się rezydentowi SB nie tylko jako „dziennikarz", ale także jako „ekspert MFW" (sic!). Co ciekawe, tym razem Jarmakowski spotyka się sam z rezydentem SB i nie jest nim już ten sam RUSH, lecz inny rezydent o pseudonimie „HORATIO". Z dokumentów IPN BU 01591/848 wynika, że wspomniany HORATIO w tym samym czasie zajmował się werbowaniem w Chicago dziennikarzy. Robił to np. w czerwcu 1989 roku, a nawet w styczniu i marcu 1990 roku! Jak więc widać, argumenty obrońców Jarmakowskiego, że spotkał się przypadkowo, „niewinnie", „raz czy dwa razy", „z jakimś pracownikiem konsulatu" nie wydają się słuszne. Jarmakowski spotyka się ponownie i to z kolejnym rezydentem SB z konsulatu PRL w Chicago. 55. Szyfrogram –SB – data wpływu 23 września 1989 56. Szyfrogram 23.09.89 – część 2   Jarmakowski przekazał tym razem rezydentowi SB informacje na temat relacji Międzynarodowego Funduszu Walutowego z Polską. SB musi być zadowolona z informacji uzyskanych od Jarmakowskiego, gdyż pisze do centrali: „Informacja prawdopodobna. A.J. (Andrzej Jarmakowski, przyp. MC) jest ekspertem MFW – kontrakt dwuletni. Planuje przyjazd do Polski na podpisanie porozumienia (z MFW, przyp. MC). /Twierdzi, że miał propozycję objęcia kierownictwa gabinetu premiera/." W tym momencie Jarmakowski chyba trochę przesadził, ale być może chciał zrobić wrażenie na esbeku, któremu przekazywał informacje. Szyfrogram nr 11 100 z rezydentury SB w konsulacie PRL w Chicago do warszawskiej centrali (data wpływu 1 grudnia 1989) potwierdza, że Jarmakowski przekazywał informacje nie tylko rezydentowi SB o pseudonimie RUSH, ale także HORATIO. Tym razem dowiadujemy się, iż treści szyfrogramu zakwalifikowane zostały przez SB jako „Tajne. Specjalnego znaczenia. Czynienie odpisów wzbronione". Jarmakowski przekazał HORATIO także informacje na temat ambasadora Rurarza. 57. Szyfrogram z 1.12.1989 58. W/w szyfrogram – część 2   W szyfrogramie nr 11 113 (data wpływu do warszawskiej centrali 2 grudnia 1989) czytamy, że „Jarmakowski podczas lunchu z 'HORATIO' (inicjatywa nasza) /czyli esbecy doceniali wartość informacji otrzymanych od Jarmakowskiego, skoro teraz sami chcieli się z nim spotkać, przyp. MC/ wystąpił z sugestią, aby pracownicy konsulatu zwrócili się do ministra, Prezydenta, Senatu itd. z otwartym apelem o rewizję procesów Rurarza i Spasowkiego (...) Podkreślił, iż inicjatorzy apelu 'Mieliby zabezpieczony byt zawodowy w MSZ... Na tym samym lunchu A.J. potwierdził, że działacze 'S' otrzymali z kraju zlecenie opracowania opinii nt. całokształtu pracy konsulatu w Chicago... Oświadczył, że sam przesłał opinię obiektywną, wskazującą na widoczną poprawę działalności urzędu (tj. konsulatu PRL, przyp. MC) i jej przydatność dla Polonii. Podał także, iż wiadomo mu, że J. Chołodecki i K. Kasprzyk przygotowali propozycję zmian obsady konsulatu, w której zgłosili własne kandydatury...." Tak więc widzimy, jaką „troskę" wykazał Jarmakowski o los PRL-owskich „dyplomatów. Jak im doradzał, w jaki sposób mogą zachować swe stołki. Być może wychwalając działalność PRL-owskich urzędników z konsulatu w Chicago, miał na myśli taką ich aktywność, jak opisane przeze mnie w innym miejscu wcześniejsze ich kontakty z ówczesnym Prezesem KPA Edwardem Moskalem, który obiecywał PRL-owskim kacykom z konsulatu objęcie cenzurą informacji na temat antykomunistycznych demonstracji Polonii w Chicago? Przedstawione tu informacje z tajnego szyfrogramu SB pokazują nam także, jak próbowano kształtować politykę personalną MSZ w stosunku do konsulatu w Chicago. Dodać także wypada, że w teczce pod sygnaturą IPN BU 01 591 / 848 znajdujemy Notatkę z 21 listopada 1989 roku oznaczoną jako „tajna", podpisaną przez w/w rezydenta SB HORATIO, z której dowiadujemy się, że Andrzej Stypuła (urodzony 11.03.1950) starał się o paszport konsularny już w latach 70. i miał ten paszport otrzymać w październiku 1980 roku, a więc w czasach PRL-u. Co oznaczał paszport konsularny w tamtych czasach, Polonia chicagowska doskonale wie.   Czy można usprawiedliwić Jarmakowskiego? Gdy w 2009 roku ujawniłem – jako pierwszy (przypomnę, nie zrobił tego Sławomir Cenckiewicz!) pierwszą partię dokumentów świadczących o tym, że Andrzej Jarmakowski spotykał się potajemnie z rezydentem SB w konsulacie PRL w Chicago, znaleźli się tacy, którzy usiłowali bronić Jarmakowskiego, twierdząc np., że przekazywanie informacji rezydentowi SB w drugiej połowie 1989 roku nie było niczym nagannym, bo mieliśmy już do czynienia z „wolną" Polską. Przypomnę jeszcze raz, iż nie tylko do końca 1989 roku, ale także jeszcze w 1990 roku komunistyczna Służba Bezpieczeństwa działała tak jak wcześniej. Dopiero w lipcu 1990 roku esbecy byli „weryfikowani", formalnie zwalniani z SB i ewentualnie przyjmowani do pracy w UOP czy policji. Nawet i to nie było żadną gwarancją - jak pokazała późniejsza praktyka - działania nowych organów bezpieczeństwa zgodnego z zasadami demokratycznego państwa prawa. Ponownie zwrócę uwagę na to, iż dopiero 7 grudnia 1989 roku, to jest 3 miesiące po przedstawionym przeze mnie spotkaniu Jarmakowskiego z rezydentem SB w Chicago, władze PRL-u (bo tak się nazywała jeszcze wówczas Polska) - wykreśliły nazwisko kolegi Jarmakowskiego z POMOSTU – Krzysztofa Raca z listy osób niepożądanych w PRL. Tak więc Jarmakowski współpracował z rezydentem SB, gdy ta funkcjonowała jeszcze w najlepsze, a opozycja w dalszym ciągu była prześladowana! Gdy niedawno próbowałem doprowadzić do odtajnienia nazwiska KO NATANIEL, który donosił na Polonię chicagowską i był prowadzony przez oficera SB JUSTUSA, kolegę RUSHA, tj. tego, który spotykał potajemnie z Jarmakowskim, otrzymałem z IPN odpowiedź: „Bez możliwości ustalenia danych osobowych", gdyż teczkę tego kapusia polonijnego zniszczono na mocy postanowienia z 27 grudnia 1989 roku, podpisanego przez kolegów RUSHA, tj. rozmówcy Jarmakowskiego, z warszawskiej centrali SB. Dzień później, 28 grudnia 1989 roku warszawska centrala SB wydawała postanowienie o zniszczeniu akt Mariana Pruska, który funkcjonował w Chicago jako kontakt informacyjny SB przez ponad 10 lat. Jak więc można bronić Jarmakowskiego argumentami, że w drugiej połowie 1989 roku niczym nagannym nie były potajemne spotkania z rezydentami SB?! Dotarłem w IPN do dokumentów, które pokazują, jak był inwigilowany przez SB polonijny przedsiębiorca z Chicago Marek Gołda w lutym 1990 roku! Zaś w instrukcji operacyjnej nr 3/B/90 z 22 marca 1990 roku dla rezydenta STAKA czytamy: „Prosimy o zwrócenie uwagi na wykorzystywanie pozaagenturalnych możliwości uzyskiwania informacji". Tak więc np. rozmowy z Jarmakowskim, który właśnie nie był formalnie agentem SB, były dokładnym zastosowaniem się do tejże instrukcji! Takimi „pozaagenturalnymi" źródłami informacji dla SB w Chicago byli także uczestnicy Chicagowskiego Forum Gospodarczego: obok Jarmakowskiego - K. Kasprzyk czy też M. Kobeliński – jak wynika z szyfrogramu rezydentury SB nr 9398 (data wpływu do warszawskiej centrali 5.10.1989). Inna linia obrony Jarmakowskiego polegała na tym, że przecież nie został on zarejestrowany prze SB jako TW, KO czy KI. Jednak jak już to wielokrotnie wykazałem, nieformalni informatorzy byli często dla SB bardziej cenni niż formalni, tj. zarejestrowani współpracownicy. Innym argumentem, który miał prowadzić do bagatelizacji kontaktów Jarmakowskiego z rezydentem SB w Chicago miało być to, iż spotkał się z nim rzekomo tylko raz. Dokumenty, które odnalazłem w IPN, pokazują, iż Jarmakowski kontaktował się z rezydentem SB wiele razy i przekazywał różne informacje, które SB musiała oceniać jako przydatne. Te działania Jarmakowskiego należy więc uznać za - jak najbardziej - godne potępienia. Przypomnę, co zawierał zbiór dokumentów pod sygnaturą IPN BU 2203 / 146, dotyczący kontaktów Jarmakowskiego z rezydentem SB w Chicago RUSHEM, który przedstawiłem wyżej:- po pierwsze – rozmowa Jarmakowskiego i Stypuły z rezydentem SB odbyła się „z inicjatywy" ich samych.- po drugie – obydwaj zapewnili esbeka, że przygotowywana przez nich „ocena" pracowników komunistycznej placówki dyplomatycznej w Chicago nie będzie negatywna,- po trzecie – w jak najgorszym świetle przedstawili „Solidarność",- po czwarte – prosili usilnie rezydenta SB, by nikt nie dowiedział się o tym spotkaniu, gdyż to skompromitowałoby ich w oczach amerykańskiej Polonii i kolegów z „Solidarności" w kraju, czyli mieli świadomość tego, co robią, spotykając się potajemnie z esbekiem,- po piąte – nie było to ani pierwsze, ani ostatnie spotkanie z esbekiem, RUSH zapewniał swą warszawską centralę, że dotychczas zawsze zachowywał tajemnicę i nikomu nie mówił o tych spotkaniach,- po szóste – esbek miał zaufanie do Stypuły i Jarmakowskiego, raportując, że dotychczas przekazywane przez nich informacje były rzetelne. Sprawę Jarmakowskiego przedstawiłem m.in. w czasie mego wykładu w Chicago - patrz tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=E4GQC5q8sXc To jest pierwsza część wykładu, kolejne można znaleźć także na You tube.
czytaj więcej...
13 stycznia tarnowski sąd po proteście wyborczym Marka Ciesielczyka postanowił unieważnić wybory do Rady Miejskiej w jednym z okręgów wyborczych i wygasić mandaty wszystkich obecnych radnych. Teraz okazuje się, że niektórym chyba nie odpowiada zbyt wczesny termin wyborów? Po tym, gdy po sprawdzeniu kart wyborczych przez sąd okazało się, że na wszystkich brak jest nazwiska jednego z kandydatów, wydawało się, że sprawa jest prosta i nie pozostaje nic innego jak czekać na termin ponownych wyborów, wyznaczony przez wojewodę. Okazało się jednak, że Komisarz Wyborczy, sędzia Jacek Satko, b. Prezes Sądu Okręgowego w Tarnowie, zaskarżył postanowienie sądu nie w części dotyczącej unieważnienia wyborów, lecz tylko wygaśnięcia mandatów radnych. Powodem decyzji sądu o wygaśnięciu mandatów wszystkich radnych było to, iż wynik ponownych wyborów w okręgu numer 3 może wpłynąć na wynik wyborów w innych okręgach, gdyż by wprowadzić do Rady Miejskiej kandydata wymagane jest przekroczenie w całym mieście przez dany komitet wyborczy granicy 5 procent. Sędzia Satko obliczył, iż niezależnie od tego jaka będzie frekwencja w okręgu numer 3, niezależnie jakie wyniki osiągną poszczególne listy wyborcze, to i tak nie będzie to miało żadnego wpływu na wyniki w innych okręgach w tym konkretnym przypadku. I tu się Komisarz Wyborczy nieco przeliczył. Istnieją przynajmniej trzy powody, dla których sędzia Satko - naszym zdaniem - przegra sprawę w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie. Owszem Komisarz wyborczy ma rację, iż wyniki we wszystkich pozostałych okręgach są teraz takie, że niezależnie od wyników i frekwencji w okręgu numer 3, wyniki w pozostałych okręgach się nie zmienią. Sędzia Satko nie wziął jednak pod uwagę, że w myśl Kodeksu Wyborczego ponowne wybory w okręgu numer 3 muszą być przeprowadzone tak, by uwzględniały zaktualizowany spis wyborczy w tym okręgu. Oznacza to, że w ponownych wyborach na listach uprawnionych do głosowania może być mniej lub więcej osób niż w pierwotnych wyborach, gdy na wszystkich kartach do głosowania brakowało nazwiska jednego z kandydatów. Gdyby uprawnionych do głosowania było znacznie więcej i gdyby poszli oni do głosowania, to wówczas mógłby się radykalnie zmienić próg wyborczy, uprawniający komitety do udziału w podziale mandatów radnych. Wbrew temu co twierdzi teraz w swym zażaleniu były Prezes Sądu Okręgowego, niektóre komitety wyborcze, które przekroczyły 5-procentowy próg, mogłyby tej granicy nie osiągnąć i nie mogłyby uczestniczyć w podziale mandatów, co oczywiście oznaczałoby, iż wyniki w okręgu numer 3 mogłyby – wbrew temu co twierdzi Komisarz Wyborczy – mieć wpływ na wyniki całościowe do Rady Miejskiej. Rację miała więc pani sędzia Gut, która postanowiła wygasić mandaty wszystkich obecnych radnych w Tarnowie. Są jeszcze przynajmniej dwa inne powody, dla których zażalenie sędziego Satko zostanie prawdopodobnie odrzucone przez Sąd Apelacyjny w Krakowie. Gdyby było rzeczywiście tak, iż decyzja sądu w sprawie unieważnienia wyborów i ewentualnego wygaszenia mandatów radnych miała zależeć każdorazowo od konkretnych wyników wyborów w tym czy tamtym okręgu wyborczym, sąd musiałby za każdym razem przeprowadzać czasochłonne obliczenia, czy w konkretnym przypadku oprócz unieważnienia wyborów w jakimś okręgu wyborczym wygaszać mandaty radnych w innych czy też nie. Jest bardzo wątpliwe, aby Sąd Apelacyjny przychylił się do takiej interpretacji stwierdzania ewentualnego wpływu wyników w ponownych wyborach w jakimś okręgu na wyniki w pozostałych okręgach. Należy raczej przypuszczać, iż Sąd Apelacyjny uzna, iż niejako z definicji należy wygaszać mandaty wszystkich radnych w takim przypadku. Należy także zauważyć, iż Miejska Komisja Wyborcza może sporządzić ostateczny protokół z wynikami wyborów w całym mieście dopiero wówczas, gdy otrzyma protokoły ze wszystkich czterech okręgów wyborczych, a to się stanie dopiero po ustaleniu wyników wyborów ponownych w okręgu numer 3. Czyli do tego czasu nie można sporządzić protokołu całościowego, a więc podac wyników wyborów w mieście - czytaj: podac nazwisk radnych także w innych okręgach wyborczych. Rada Miejska teraz jest więc nielegalna, gdyż nie ma prawidłowego protokołu z okręgu numer 3. Mandaty wszystkich radnych muszą być więc wygaszone. W końcu po trzecie, można spytać, czy gdyby Sąd Apelacyjny uznał argumenty sędziego Satko za słuszne, uchwały podejmowane przez okrojoną Radę Miejską byłyby prawomocne? Gdyby wygaszono mandaty tylko 7 radnych w okręgu numer 3, a pozostali radni (18 osób) pracowaliby w dalszym ciągu, oznaczałoby to, iż do momentu zaprzysiężenia 7 radnych z okręgu numer 3, Rada działałaby bez reprezentacji jednej czwartej miasta. Czy wówczas wojewoda lub Sąd Administracyjny nie zakwestionowałby prawomocności uchwał tak „wykastrowanej" Rady Miejskiej w Tarnowie? Nawet gdyby argumenty numer 2 i 3 okazały się dla Sądu Apelacyjnego mało przekonywujące, to punkt numer 1 i tak będzie miał rozstrzygające znaczenie. Niektórzy teraz mogą twierdzić, iż jedynym skutkiem odwołania Komisarza Wyborczego do instancji wyższej będzie przedłużenie całego postępowania. Można to interpretować jako swego rodzaju „grę na czas". Podobnie zresztą jak pismo pełnomocnika wyborczego Platformy Obywatelskiej do Sądu Okręgowego w Tarnowie, w którym PO domaga się przekazania jej postanowienia sądu wraz z uzasadnienie, choć partia ta nie była stroną w postępowaniu. „Gra na czas" przedłuży jedynie fazę chaosu, w jakiej znajduje się teraz miast Tarnów. Wpłynie jedynie na to, że ponowne wybory nie odbędą się, tak jak się początkowo wydawało, w marcu, lecz w kwietniu lub w maju. Za przedłużający się okres chaosu samorządowego zapłacą – jak zawsze w takich sytuacjach – mieszkańcy, podatnicy. Poniżej relacja filmowa z rozprawy, na której Marek Ciesielczyk doprowadził do unieważnienia wyborów. P.S.Patrz także na miejsca i terminy spotkań autorskich dr Marka Ciesielczyka w USA, na których będzie promowana jego najnowsza książka na temat kapusiów SB.      
czytaj więcej...
piątek, 6 lutego, godz. 7:oo pm Michella Terrace, 5215 W. Irving Pk.Rd, Chicago (skrzyżowanie Irving i Laramie) Podobne spotkania autorskie, na których będzie można nabyć książkę, odbędą się w najbliższym czasie także w Nowym Jorku, Waszyngtonie, na Florydzie, w San Diego i Los Angeles – szczegóły: www.marekciesielczyk.com O autorze: Marek Ciesielczyk – doktor politologii Uniwersytetu w Monachium, wykładowca sowietologii w University of Illinois w Chicago, pracownik naukowy European University Institute we Florencji oraz Instytutu Studiów Sowietologicznych w Bonn, autor pierwszej książki w języku polskim na temat KGB, b. dyrektor Centrum Polonii w Brniu, Redaktor naczelny pisma i portalu „Prawdę mówiąc", odznaczony na wniosek Prezesa IPN Krzyżem Wolności i Solidarności – jednym z najwyższych odznaczeń RP, dr Ciesielczyk doprowadził niedawno do unieważnienia wyborów – więcej informacji: www.marekciesielczyk.com   - kontakt w USA: 312 656 5573 , w Polsce: + 48 601 255 849 relacja filmowa TVP z jednego ze spotkań z dr. Ciesielczykiem na temat polonijnych esbeków w Chicago - tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=XjpRPLB77Rs relacja filmowa z rozprawy sądowej, na której dr Ciesielczyk doprowadził do unieważnienia wyborów - tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=jg-mFN4DUBU Powyżej ogłoszenie o spotkaniu, poniżej okładka książki.    
czytaj więcej...
22 stycznia odbyła się sesja Rady Miejskiej w Tarnowie, na której przez dwie godziny przemawiał prezydent miasta Roman Ciepiela (PO), nie mówiąc nic konkretnego, zaś po oświadczeniu b. prezydenta Ryszarda Ścigały (oskarżonego teraz o korupcję) – Marek Ciesielczyk zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Powyżej Jakub Kwaśny, który martwi się chyba najbardziej, gdyż SLD może stracić radną Mękal po ponownych wyborach w okręgu nr 3: Piaskówka, Klikowa, Krzyż, Starówka.  "Jeśli nie jesteś w stanie powiedzieć tego, co chcesz, w ciągu 10 minut, to nie mów wcale". Tę starą i mądrą zasadę pogwałcił całkowicie Roman Ciepiela, który potrzebował aż dwóch godzin, by powiedzieć, że w Tarnowie trzeba wybudować 3 nowe sale gimnastyczne. Poza tym jego wystąpienie sprowadzało się do nadużywania takich sfomułowań, jak: musimy, trzeba, powinniśmy, będziemy robić etc. Świetnie wychwyciła to radna Krakowska. Ciepiela=tarnowski Fidel    W pewnym momencie pojawiły się przed kamerą napisy: „Ciepiela mówi już 1 godzinę”, a następnie „Ciepiela – tarnowski Fidel Castro”. Jeden z uczestników sesji chciał podać przemawiającemu dwie godziny Ciepieli kanapkę, ale bufet nie wydawał posiłków. Po wystąpieniu prezydenta żaden z radnych nie zadał mu np. pytania, dlaczego zatrudnił 4 doradców-pełnomocników z pensjami 3 wiceprezydentów.   Los radnych Barwacz ("Tarnowianie") i Drwala (PO) także nie jest pewny.  Radni byli dość zasępieni, gdyż już niedługo nie będą otrzymywać diet, jako że sąd wygasił ich mandaty po uznaniu protestu wyborczego Marka Ciesielczyka. Gdy radni przystąpili do dyskusji na temat unieważnienia wyborów i wygaszenia ich mandatów przez sąd, Ryszard Ścigała odczytał oświadczenie swego klubu „Tarnowianie”, przyznając, iż wiedzieli oni o wyborczych nieprawidłowościach, ale nie złożyli protestu wyborczego, gdyż ten mógłby doprowadzić do unieważnienia wyborów i narażenia miasta na koszty organizacji nowych wyborów (sic!).   Jak widać, radni SLD Mękal i Kwaśny mają swoje zajęcia na sesji Rady   Także i wówczas żaden z radnych nic nie powiedział. Zareagował natomiast natychmiast Marek Ciesielczyk (Oburzeni ), który poinformował Przewodniczącego Rady Miejskiej Kazimierza Koprowskiego, iż składa zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zatajenia nieprawidłowości wyborczych przez „Tarnowian”.   Faktycznie następnego dnia Prokuratura Rejonowa w Tarnowie otrzymała takie zawiadomienie. Poniżej więcej zdjęć oraz relacja filmowa z sesji.      
czytaj więcej...

(5 komentarzy)

Po tym, jak Sąd Okręgowy w Tarnowie przyznał rację Markowi Ciesielczykowi i postanowił nie tylko unieważnić wybory w jednym z okręgów i zażądać przeprowadzenia ponownych, ale także wygasił mandaty wszystkich obecnych radnych w całym mieście, Ciesielczyk poszedł za ciosem i złożył do Prokuratury Rejonowej w Tarnowie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez osoby odpowiedzialne za brak nazwiska jednego z kandydatów do Rady Miejskiej na wszystkich (!) kartach do głosowania, na których to nazwisko powinno być. Prokuratura zareagowała natychmiast! Już w poniedziałek, 19 stycznia przeprowadzone zostanie pierwsze przesłuchanie w tej sprawie. Ciesielczyk żąda pokrycia kosztów przeprowadzenia ponownych wyborów (ok. 100 tysięcy złotych) przez winnych. Poniżej film z rozprawy, na której sąd postanowił unieważnic wybory:    
czytaj więcej...

(2 komentarzy)

Dzisiaj, 13 stycznia 2015 Sąd Okręgowy w Tarnowie – po sprawdzeniu kart wyborczych - pozytywnie rozpatrzył protest wyborczy Marka Ciesielczyka, kandydata na Prezydenta Tarnowa i radnego z ramienia stowarzyszenia Oburzeni i Nowej Prawicy i unieważnił wybory do Rady Miejskiej w okręgu numer 3. Mimo kuriozalnego pisma Komisarza Wyborczego w Tarnowie sędziego Jacka Satko, b. Prezesa Sądu Okręgowego w Tarnowie (skierowanego do sądu w przeddzień rozprawy!), który twierdził, iż nawet gdyby brakowało nazwiska jednego z zarejestrowanych legalnie kandydatów na radnego (p. Kawuli) na kartach do głosowania, nie miałoby to wpływu na wynik wyborczy (sic!), Sąd Okręgowy postanowił 13 stycznia unieważnić wybory do Rady Miejskiej w Tarnowie w okręgu numer 3: Piaskówka, Klikowa, Krzyż, Starówka i zarządzić przeprowadzenie ponownych wyborów. Sąd stwierdził, iż na żadnej karcie do głosowania w okręgu numer 3 nie było nazwiska jednego z legalnie zarejestrowanych kandydatów na radnego – p. Kawuli, co czyni wybory w tym okręgu nieważnymi. Co więcej, sąd wygasił mandaty wszystkich obecnych 25 radnych tarnowskich, co oznacza, iż po uprawomocnieniu się tegoż postanowienia Sądu Okręgowego, Tarnów pozostanie bez Rady Miejskiej do chwili przeprowadzenia ponownych wyborów w okręgu numer 3. Jako że za brak nazwiska jednego z kandydatów (p. Kawuli) odpowiedzialne są obwodowe komisje wyborcze, sąd postanowił także, iż muszą zostać powołane nowe obwodowe komisje wyborcze. Tak więc protest wyborczy Marka Ciesielczyka zakończył się sukcesem. Ciesielczyk zapowiedział już skierowanie do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na zaakceptowaniu nieprawidłowych kart wyborczych oraz skierowanie żądania pokrycia kosztów przeprowadzenia ponownych wyborów przez osoby odpowiedzialne za druk i kolportowanie nieważnych kart do głosowania. Poniżej prezentujemy więcej zdjęć z rozprawy oraz relację filmową, a także film z poprzedniej rozprawy i wypowiedzi Marka Ciesielczyka dla telewizji POLSAT i TVN. ------------------------------------------------------------------------------------------- Media o postanowieniu sądu ws. unieważnienia wyborów: TVP (początek relacji):http://krakow.tvp.pl/18422379/13-i-2015-godz-1830 Polskie Radio: http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1352256,Sad-uniewaznil-w-jednym-okregu-wybory-do-Rady-Miasta-Tarnowa- Tarnowska Telewizja:http://tarnowska.tv/aktualnosci/czytaj/4750,powtorka-wyborow-samorzadowych-w-tarnowie.html INTERIA:http://fakty.interia.pl/raport-wybory-samorzadowe-2014/aktualnosci/news-tarnow-sad-uniewaznil-wybory-do-rady-miasta,nId,1588920 ONET:http://wiadomosci.onet.pl/krakow/sad-wygasil-mandaty-do-rady-miasta-tarnowa/66m63 Gazeta Krakowska:http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/3713790,tarnow-wybory-do-powtorki-kontrowersyjny-wyrok-sadu,id,t.html Radio Kraków:http://www.radiokrakow.pl/wiadomosci/tarnow/kolejny-protest-wyborczy-w-tarnowie-zdjecia/ Radio RDN:http://www.rdn.pl/index.php/wiadomosci/tarnow/9628-tarnow-bez-rady-miasta Prawdę mówiąc:http://tarnow.prawdemowiac.pl/newsreader/items/marek-ciesielczyk-doprowadza-do-uniewaznienia-wyborow.html Oburzeni.pl:http://oburzeni.pl/oburzony-marek-ciesielczyk-doprowadza-uniewaznienia-wyborow/  
czytaj więcej...

(5 komentarzy)