styczeń 2015:

Od wtorku, 30 grudnia (a w niektórych sklepach od 31 grudnia, tj. od środy) można już nabyć kolejny, styczniowy, świąteczny numer "Prawdę mówiąc".

  • Jaka jest jego zawartość - patrz tekst na głównej stronie portalu.
Aktualnie nie ma żadnych nadchodzących wydarzeń.

Gręboszów

Wczoraj, w poniedziałek, 11 listopada po południu, w Woli Żelichowskiej (gmina Gręboszów) miało miejsce święto myśliwych. Małgorzata i Robert Kądzielawa (dąbrowski radny powiatowy) to inicjatorzy i organizatzorzy tej imprezy. Hubertus to święto myśliwych, leśników i jeźdźców, organizowane przez jeźdźców na zakończenie sezonu, a przez myśliwych na początku sezonu polowania jesienno-zimowego. Święty Hubert to patron myśliwych i jeźdźców. Pniżej prezentujemy więcej zdjęć oraz relację filmową z Hubertusa w Woli Żelichowskiej.
czytaj więcej...
Na terenie gminy Gręboszów państwo Danuta i Tadeusz Zawodny prowadzą swoje gospodarstwo rolno-pasieczne, które rozsławia całe Powiśle Dąbrowskie dzięki wytwarzanemu tu naturalnemu miodowi. Miód państwa Zawodnych skutecznie opiera się inwazji chińskiego, sztucznego „miodu”. Prawdziwi smakosze nie dadzą się nabrać na chińskie podróbki, potrafią docenić produkt z Gręboszowa. Miód państwa Zawodnych reklamuje w Gręboszowie potężny niedźwiedź, wyrzeźbiony z drzewa, które stało na działce Zawodnych. Każdy, kto tędy  przejeżdża musi zwrócić uwagę na tę nietypową rzeźbę. Wyśmienity miód państwa Zawodnych może być naprawdę sztandarowym produktem nie tylko gminy Gręboszów, ale całego Powiśla. na zdjęciu: Słynny gręboszowski niedźwiedź przed domem państwa Zawodnych  
czytaj więcej...

(3 komentarzy)

Do tej pory staraliśmy się jak najdłużej być powściągliwi w wyrażaniu naszej krytyki wobec  włodarzy z Gręboszowa czy Bolesławia. Ostatnie wydarzenia nie mogą jednak przejść bez krytycznego komentarza. Jak zobaczyłem ogrom zniszczeń po niedawnych podtopach, z jakimi mieliśmy po raz kolejny do czynienia w tych dwóch gminach, to ręka świerzbi, aby napisać prawdę o istocie sprawowania władzy w Gręboszowie czy Bolesławiu. Jednak nawet jeśli skrytykujemy owe władze, sytuacja będzie nierówna – wójtowie będą tylko skrytykowani i opisani, rolnicy cały rok muszą spisać na straty, a żyć jakoś trzeba. Wójt każdego pierwszego otrzyma na konto niemałą wypłatę, niestety rolnik nie będzie miał co sprzedać i musi ten rok przeżyć z zapasów, jeżeli je posiada. Każdy z nas inwestując w swoje życie, najpierw wydaje pieniądze na rzeczy konieczne do życia, a później na zbytki. Wszyscy, którzy myślą rozsądnie, tak robią, ale wójtowie myślą inaczej i jeśli w ogóle myślą, to tylko przed wyborami i to głównie o tym, jak te wybory wygrać. Jak można wydawać pieniądze na piękne centra wsi i "Orliki" w szczerych polach, nie zabezpieczając wcześniej swoim mieszkańcom minimum bezpieczeństwa? Pomysł gręboszowski z miejscem na „Orlika” - daleko od centrum - nie może się obronić.  Należało za każde pieniądze kupić ziemię koło szkoły i wtedy centrum sportowe wyglądałoby jak należy. Chyba tylko zawiść rządzących, że ktoś wykorzysta chwilę i zarobi kilka tysięcy złotych więcej, doprowadziła do obecnych problemów, związanych z fatalną lokalizacją tego „Orlika”.  Dzisiaj jest tak, że na dojście i powrót na boisko nie starcza jednej lekcji. Dla kogo więc wybudowano te obiekty sportowe? Za pieniądze wydane na te piękne, ale nie najważniejsze dla gminy rzeczy, można było całkiem śmiało np. wybudować przepompownie, wyczyścić i pogłębić wszystkie rowy,  udrożnić kanał Zyblikiewicza itd. Kolejność i zasadność wójtowych  inwestycji można porównać do działań gospodarza, który mieszka w starej, walącej się chacie, a pod zastaw gospodarstwa  kupuje sobie  piękny nowoczesny i drogi samochód. Wszyscy, którzy przejeżdżają przez  Gręboszów i Bolesław muszą sobie zdawać sprawę, że piękne centrum jest zbudowane kosztem innych, ważniejszych dla tych gmin inwestycji.  Jeżeli komuś w tym roku zabraknie na chleb, to może pójść na „Orlika” i pokopać sobie piłkę,  jak wyłączą mu prąd z powodu niepłacenia rachunków, to będzie mógł zamieszkać w nowym „obiekcie”, tj. -  pięknym przystanku. Swoją drogą ciekawe, ile kosztował  gręboszowski przystanek? Jak można tak beznadziejnie rządzić, jak  można podejmować tak nieodpowiedzialne i wprost głupie decyzje, które koncentrują się na rzeczach mniej ważnych dla gminy? Dlaczego władze gminy nie mają właściwej hierarchii celów? Najpierw bezpieczeństwo mieszkańców, a później „Orlik” czy przystanek. Najgorsze jest to, że my wszyscy wynajęliśmy sobie takich rządzących. Prawie każdego dnia  w gabinecie wójta obraduje najważniejsza „trójca gręboszowska”: przewodniczący rady gminy, radny powiatowy i pani wójt. Nic jednak konkretnego z tych narad nie wynika. W ostatnich wyborach obecna wójt Krystyna Świętek i PSL-owski radny powiatowy Bogdan Bigos obiecywali, że do 2011 roku powstanie przepompownia w Borusowej. Aby obietnica przedwyborcza była wiarygodna wyznaczono nawet miejsce, gdzie ma być budowana. Dzisiaj mamy połowę 2013 roku i z przepompowni nici! Myślę, że para rządząca gminą Gręboszów chce – ponownie używając tego samego argumentu, to jest obietnicy budowy przepompowni - wygrać  kolejne wybory, ale czy my się jeszcze raz nabierzemy? Identyczna sytuacja jest w gminie Bolesław. Tam przynajmniej nie można się „przyczepić” do lokalizacji „Orlika”. Wójt sam gospodarzy, więc poniósł też straty z powodu zalania i tu jest trochę większa sprawiedliwość. Dziwię się tylko, dlaczego gospodarz gminy Bolesław nie dba o swoje plony, a przy okazji o innych też. Woda powoli opada, a wraz z nią emocje. Musimy wszyscy jednak pamiętać, że sytuacja z wysokim stanem wód będzie się powtarzać. Najlepiej aby w nadwiślańskich gminach zaczęli rządzić ludzie z nieco innym spojrzeniem na świat. Legitymacja członka PSL-u nie gwarantuje mądrości życiowej, a ostatnio niestety bywa synonimem głupoty.
czytaj więcej...
Już w styczniowym numerze publikowaliśmy artykuł pt. „Strategia (niedo-) rozwoju Gręboszowa”, w którym pokazaliśmy fikcyjny charakter czegoś, co ma być wieloletnim planem rozwoju tej gminy. Teraz chcieliśmy przedstawić  „dokument” (z marca 2013 roku), który ma – zdaniem władz Gręboszowa – spełniać rolę „Strategii rozwiązywania problemów społecznych w Gminie Gręboszów na lata 2013-2019”. Katastrofa ekonomiczno-kulturowa w gminie Gręboszów Tego typu „strategie” gminy muszą opracowywać, bo tak stanowi prawo. Pisze się więc takie „dokumenty” na zasadzie „kopiuj” – „wklej”. Tak naprawdę nie stanowią one żadnego planu skutecznego działania na długie lata. „Strategia” przygotowana przez władze Gminy (a dokładniej mówiąc Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej) i zatwierdzona przez Radę Gminy powinna określać „najważniejsze działania, które należy zrealizować, aby zapewnić mieszkańcom… warunki sprzyjające rozwojowi społecznemu oraz wzrostowi poczucia bezpieczeństwa…” W dokumencie tym pisze się m.in., że „najistotniejszą sprawą jest ochrona i zapewnienie warunków do rozwoju rodziny”. W dalszej części pt. „Diagnoza problemów społecznych”, czytamy, iż „pierwsza wzmianka historyczna o Gręboszowie pochodzi z 1287 roku, kiedy to wieś należała do rodziny Nieczujów”. Zapewne rodzina przysłowiowego Jana Kowalskiego z gminy Gręboszów będzie miała zapewnione warunki do swego rozwoju, gdy dowie się, że ich wioska w XIII wieku należała do jakiejś rodziny Nieczujów (sic!). Godnym odnotowania jest fakt, iż wg w/w dokumentu liczba ludność w Woli Żelichowskiej (387) jest porównywalna z liczbą ludności w samym Gręboszowie (396). Jak traktowana jest przez władze gminy Wola Żelichowska, jej mieszkańcy mogli się w ostatnim czasie wielokrotnie przekonać (np. w przypadku likwidacji szkoły w tej miejscowości). Jakie warunki do życia rodzinom stwarzają obecne władze gminy Gręboszów pokazuje najlepiej gwałtownie malejąca liczba mieszkańców tej gminy. Jeszcze w roku 2007 mieszkało tu w sumie 3675 osób, a pod koniec roku 2012 – tylko 3503. Świadczy to nie tylko o ujemnym przyroście naturalnym (w tym okresie liczba zgonów na terenie gminy była zawsze wyższa i to prawie dwukrotnie od liczby urodzeń), ale także o emigracji (czytaj: ucieczce) młodych ludzi z tej gminy. Katastrofalny jest poziom wykształcenia. Największą grupę stanowią tu osoby z wykształceniem podstawowym (prawie połowa ludności gminy). Kolejne 25% to ludzie z wykształceniem zasadniczym zawodowym. W ostatnich latach spada systematycznie liczba czytelników książek. Liczba zarejestrowanych podmiotów gospodarki narodowej na terenie gminy Gręboszów w roku 2011 była mniejsza niż w roku 2010 i 2009. Władze gminy „zwalają” odpowiedzialność na mieszkańców, pisząc: „… na stan przedsiębiorczości… mają wpływ nie tylko czynniki obiektywne, ale i czynniki takie, jak np. niski poziom przedsiębiorczości mieszkańców Gminy”. Gdy w roku 2009 było tutaj 130 bezrobotnych, to już w roku 2012 było ich aż 176. Mimo, że rośnie rozmiar ubóstwa mieszkańców, paradoksalnie liczba rodzin korzystających z pomocy społecznej w ciągu ostatnich 4 lat maleje. Jednak – jak przyznają nawet sami autorzy dokumentu – „nie wynika to z polepszenia się sytuacji ekonomicznej, lecz uwarunkowane jest przepisami prawa, a w szczególności kryteriami uprawniającymi do korzystania z pomocy społecznej”. Dodać wypada, iż odpowiada za to rząd centralny, czyli m.in. koledzy polityczni pani wójt Gręboszowa. W latach 2009-2012 by pobierać świadczenia rodzinne, trzeba było wykazać dochód 504 zł na osobę. Dopiero w listopadzie 2012 to kryterium dochodowe uległo podwyższeniu i wynosi 539 złotych. Granica ta wymyślona jest w tak perfidny sposób, by wiele naprawdę ubogich rodzin minimalnie ją przekraczało i tym samym zostało pozbawionych świadczeń rodzinnych. Dlaczegoś biedny, boś głupi… Pomoc udzielana najbiedniejszym rodzinom wynika przede wszystkim z ich autentycznego ubóstwa, długotrwałej choroby, bezradności, bezrobocia, niepełnosprawności, alkoholizmu i trudności w przystosowaniu się do życia po opuszczeniu zakładu karnego. Władze Gręboszowa same przyznają się do tego, że „coraz więcej dzieci do lat 14 oraz osób w wieku 15-19 lat wchodzi w skład gospodarstw, w których wydatki były niższe od minimum egzystencji”. Więcej rodzin korzysta teraz z pomocy społecznej z powodu bezrobocia niż 3 lata temu. Stan zdrowia mieszkańców gminy Gręboszów pogarsza się z roku na rok. Coraz więcej rodzin korzysta z pomocy z powodu długotrwałej choroby. Władze same przyznają, iż „wpływ na niekorzystny stan zdrowia Polaków mają trudne warunki życia, stresy, niedociągnięcia w zakresie opieki zdrowotnej, warunki środowiskowe…”. Populacja gminy starzeje się w szybkim tempie ze względu na w/w ujemny przyrost naturalny oraz emigrację młodych mieszkańców gminy. Najzabawniejsza w „strategii” gręboszowskiej jest końcowa analiza mocnych i słabych stron gminy w kontekście opisanych tam sposobów rozwiązywania problemów społecznych w gminie Gręboszów. Autorzy dokumentu twierdzą, iż jedną z mocnych stron jest „w miarę posiadanych kompetencji – sprawnie działający samorząd” (sic!). Można oczywiście w pewnym sensie nawet zgodzić się z tym stwierdzeniem, jeśli weźmiemy pod uwagę wyjątkowo małe kompetencje władz gminy. Można wówczas rzeczywiście uznać, że ten samorząd jest „sprawnie działający” przy tak mizernych jego kompetencjach. Jaka to jednak pociecha dla mieszkańców gminy Gręboszów? Znacznie lepiej by było, gdyby samorząd nie był tak „sprawnie działający”, ale za to bardziej kompetentny. Wówczas zapewne wszystkie gręboszowskie wskaźniki ekonomiczno-demograficzno-kulturowe – teraz katastrofalne – byłyby na pewno znacznie lepsze. Za słabe strony autorzy „strategii” uważają zaś przede wszystkim „niską aktywność społeczną i zawodową mieszkańców gminy” czy też „wyuczoną bezradność i roszczeniowość postaw”. Jeszcze raz więc władze gminy odpowiedzialnością za fatalną sytuację ekonomiczno-społeczną gminy przerzucają na mieszkańców. To mieszkańcy Gręboszowa sami są sobie winni, bo nie wykazują aktywności i mają tylko roszczenia do całego świata! Tym samym władze gminy Gręboszów zarzucają mieszkańcom, iż prawdziwe jest w tej sytuacji powiedzenie: „Dlaczegoś biedny, boś głupi”… Jest to wyjątkowa bezczelność ze strony rządzących gminą. Samo ogłoszenie „strategii” lekarstwem na wszystko! Autorzy „strategii” uważają, że największą szansą dla gminy jest „integracja z Unią Europejską – możliwość pozyskiwania funduszy”. Zapominają przy tym, iż nowa granica dopuszczalnego zadłużenia gminy uniemożliwi małym gminom polskim korzystanie z europejskiej pomocy w takim stopniu jak dotychczas (piszemy o tym w artykule na temat Olesna). Jako jeden z głównych kierunków działań podane jest „ograniczenie bezrobocia na terenie Gminy Gręboszów oraz łagodzenie jego negatywnych skutków społecznych” poprzez „pomoc osobom i rodzinom dotkniętym ubóstwem z powodu pozostawania bez zatrudnienia”. Tego typu stwierdzenia nie zawierają żadnej konkretnej treści. Tak naprawdę władze gminy Gręboszów proponują tym samym utrzymywanie ubóstwa, bezrobocia, beznadziei na tym samym, katastrofalnym poziomie. Słowa te znaczą tyle, co – „czasem damy Wam jakiś zasiłek, żebyście nie umarli z głodu”. Tragikomiczny jest także „Plan działań strategicznych na lata 2013-2019”. Gmina zapowiada, że będzie pomagać osobom zagrożonym wykluczeniem społecznym, długotrwałym bezrobociem poprzez „organizację szkoleń”, „prac interwencyjnych, staży” etc. Na pewno wysoki wskaźnik bezrobocia w gminie Gręboszów spadnie, gdy bezrobotni będą uczestniczyć w kursach, na których dowiedzą się, jak nie być bezrobotnym. Bardziej skuteczna od tego byłaby oferta przyjęcia gręboszowskich bezrobotnych do PSL-u lub przynajmniej adoptowanie ich jako dzieci przez starostę czy wójta. Wówczas mieliby chyba większe szanse na znalezienie pracy (lub przynajmniej stażu)  niż po jakimś kursie. Wszystkie konie gręboszowskie uśmiałyby się z przedostatniego zdania „strategii”: „Działania strategiczne dają możliwość podniesienia poziomu życia społeczności  lokalnej, osób wykluczonych bądź zagrożonych wykluczeniem społecznym”. Na pewno wszyscy gręboszowscy bezrobotni, schorowani, wykluczeni poczuli się natychmiast lepiej po opublikowaniu i przyjęciu przez Radę Gminy Gręboszów „Strategii rozwiązywania problemów społecznych”. (sic!)
czytaj więcej...

(3 komentarzy)