styczeń 2015:

Od wtorku, 30 grudnia (a w niektórych sklepach od 31 grudnia, tj. od środy) można już nabyć kolejny, styczniowy, świąteczny numer "Prawdę mówiąc".

  • Jaka jest jego zawartość - patrz tekst na głównej stronie portalu.
Aktualnie nie ma żadnych nadchodzących wydarzeń.

Czym się różni wicemarszałek od Lenina?

2013-07-09 16:21

- Zimny prysznic przedwyborczy dla Ciepieli w Szczucinie

 

17 kwietnia w szczucińskim Muzeum Drogownictwa gościł wicemarszałek województwa małopolskiego Roman Ciepiela, polityk Platformy Obywatelskiej. Zorganizowano swego rodzaju „spęd” urzędników powiatowych, by zapewnić frekwencję. Samo spotkanie miało charakter rozdawania przedwyborczej eurokiełbasy. Politykowi PO zrzedła jednak mina, gdy głos zabrał tak zwany lud nie wywodzący się z nowej nomenklatury, czyli taki, który mógł sobie pozwolić za szczerość.

Politycy Platformy Obywatelskiej rozpoczęli już kampanię wyborczą. W Tarnowie na przykład radni miejscy oblepili całe miasto plakatami i bilbordami, w których przekonują, że mają „wizję” (sic!). Obecny poseł PO Robert Wardzała od wielu już miesięcy oplakatowuje różne powiaty, licząc na to zapewne, że za rok będzie zarabiał nie kilkanaście tysięcy złotych (jako obecny poseł na Sejm RP), ale 50 tysięcy – jako eurodeputowany. Wardzała używa przy tym tak skonstruowanych plakatów, by potencjalni wyborcy wierzyli, że jest on prawnikiem. W rzeczywistości jest byłym żużlowcem! 

Roman Ciepiela też chyba liczy na to, że znajdzie się na liście wyborczej PO do europarlamentu (pensja eurodeputowanego jest kilka razy wyższa w końcu niż wicemarszałka) i zaczął przedwyborczy objazd terenu. W Szczucinie Ciepiela mógł wprawić w zdumienie słuchaczy, gdy stwierdził, że Małopolska jawi się z kosmosu niczym jasny, wprost promieniujący obszar. Zapomniał chyba, że przemawia do mieszkańców powiatu z 21-procentowym bezrobociem, najniższymi zarobkami, fatalnym szkolnictwem, powszechną emigracją młodzieży i bardzo wysoką przestępczością.

Swego czasu niejaki Włodzimierz Lenin (za Karolem Marksem) przekonywał biedotę, iż życie w bolszewickiej rzeczywistości jest ciężkie dlatego, że nie zbudowano jeszcze tam komunizmu. Gdy proces tworzenia komunizmu zostanie zakończony, wszyscy będą bogaci, szczęśliwi, spełnieni. Podobną taktykę zastosował wicemarszałek Ciepiela. Zresztą teraz jest ona bardzo modna wśród polskich samorządowców. Mówi się mianowicie o strategii rozwoju danego terenu, gdyż wówczas nie trzeba tłumaczyć się z obecnej nędzy, lecz roztacza się wizje na przyszłość. Strategia dotyczy bowiem następnych 20-30 lat. Można więc wówczas mówić o szczęściu ludzi w przyszłości. 

Gdy jednak zarówno ojciec komunizmu Karol Marks, jak i praktycy typu Włodzimierz Lenin przedstawiali  wizję świetlanej przyszłości, mówili także siłą rzeczy o ówczesnej biedzie. Co więcej, tłumaczyli (choć pokrętnie), że ta nędza jest chwilowa, że po osiągnięciu stadium pełnego komunizmu, ona zniknie. Powtarzali to sowieccy i niesowieccy despoci komunistyczni. 

Wicemarszałek Ciepiela różni się od Lenina i innych komunistów tego typu tym właśnie, że skoncentrował się wyłącznie na wizji świetlanej przyszłości, ignorując np. wyjaśnienie przyczyn teraźniejszej nędzy Powiśla Dąbrowskiego, czyli części zarządzanego przez niego terenu (tj. Małopolski).

Trzeba także podkreślić, iż gdy kreślił tę wizję (czyli strategię rozwoju Małopolski), która ma być realizowana głównie za unijne pieniądze, dyplomatycznie pominął milczeniem rzecz bardzo istotną, a mianowicie zmianę granicy dopuszczalnego zadłużenia gmin (piszemy o tym szerzej w artykule nt. Olesna), która w przyszłości uniemożliwi gminom zaciąganie większych kredytów (jak teraz), a tym samym zablokuje staranie się o pomoc unijną. Trzeba wziąć jednak pod uwagę cel, z jakim przybył do Szczucina Ciepiela. Nie będzie przecież przed eurowyborami źle mówił o polityce swej partii.

Z tego, co przedstawiał Ciepiela, można odnieść wrażenie, iż wiele projektów, które mają być w przyszłości realizowane, to plany stworzone na siłę. Albo niepotrzebne, albo takie które mogłyby być zrealizowane później. Zresztą sam Ciepiela przyznał w pewnym momencie, że czasem brak pomysłów, które by pozwoliły starać się o unijną kasę („… jest więcej pieniędzy niż pomysłów..”).

Takimi projektami realizowanymi na siłę są na przykład przejście podziemne pod małą w sumie ulicą Mickiewicza w Tarnowie. To rodzaj fanaberii, zrealizowanej za pieniądze z Unii Europejskiej. Inny przykład to remont budynku teatru tarnowskiego, którego niski poziom bardziej zachęca do zlikwidowania tej miejskiej instytucji kultury niż do odnowy. Z drugiej strony na remont czekają dziurawe jak ser szwajcarski ulice Tarnowa…

Polityk PO przedstawił w czasie spotkania w Szczucinie m.in. „program opieki żłobkowej i przedszkolnej”, co brzmiało niczym kpina z obecnej rzeczywistości, w której nikt i nic nie zabiega o to, by młodzi Polacy chcieli mieć dzieci. Antyrodzinna polityka PO-PSL jest zaprzeczeniem wszystkiego, co mogłoby się jakoś kojarzyć ze żłobkiem czy przedszkolem!

Wicemarszałek mówił także o projekcie związanym z „edukacją medialną, kulturalną i emocjonalną”, wspominając o obecnej manipulacji w mediach. Oczywiście jasnym jest,  jaką „manipulację” mógł mieć na myśli polityk Platformy Obywatelskiej. Wspomniany projekt będzie zapewne oznaczał próbę dokonania prania mózgów młodym Polakom przy pomocy unijnych dotacji. Ciepiela nie wspomniał jednak ani słowem o szarej, codziennej rzeczywistości, o likwidowanych masowo szkołach wiejskich, o ciężkich plecakach uczniów, braku szafek na podręczniki, przyczynach fatalnego poziomie nauczania w powiecie dąbrowskim itd.

Polityk PO opowiadał długo o drogach, które zostaną wybudowane w Małopolsce za 20-30 lat, a nie powiedział nic konkretnego na temat obwodnicy dąbrowskiej. Czy w ogóle, a jeśli tak to kiedy, Dąbrowa Tarnowska nie będzie narażona już na przejazd przez jej centrum tysięcy pojazdów zmierzających do Kielc czy Warszawy? 

Mało kto zwrócił uwagę na to, że Ciepiela w pewnym momencie stwierdził, iż most w Borusowej jest „w priorytetach bardzo wysoko”. Wobec ciągłego braku decyzji środowiskowej most ten może powstać znacznie później niż obiecywano. Tego Ciepiela wprost bał się powiedzieć. Takie stwierdzenia polityka PO, jak to, że droga Tarnów – Szczucin „czeka na modernizację” są śmieszne i świadczą o lekceważeniu słuchaczy, którzy o tym doskonale wiedzą i to od wielu lat. 

Ciepiela nie zdawał sobie chyba sprawy z tego, że jego słowa mogą wywołać wściekłość zgromadzonych, gdy w pewnym momencie stwierdził: „Jeszcze nie jesteśmy Kalifornią”, mówiąc o osiedlach dla bogatych emerytów, a nędzę Powiśla skomentował w taki oto sposób: „Są powody do zaniepokojenia” (sic!). Kalifornię to Ciepiela czy Wardzała będą mieli zapewne jako emeryci po europosłowaniu, gdyż były eurodeputowany, kiedy już przestaje pracować, otrzymuje z Unii Europejskiej (czyli z naszych podatków) potężną emeryturę! 

Ciekawe, iż także lokalny polityk (z obozu rządzącego) – starosta Tadeusz Kwiatkowi (PSL) wpisał się w styl Ciepieli, mówiąc o Muzeum Drogownictwa, sztuce ludowej Powiśla, odbudowanej synagodze w Dąbrowie Tarnowskiej, a gdy przyszło powiedzieć coś o najwyższym w Małopolsce bezrobociu w powiecie dąbrowskim, Kwiatkowski umył ręce, stwierdzając, że walką z bezrobociem powinno zajmować się państwo, a nie on jako starosta. 

Wicemarszałka z Platformy Obywatelskiej sprowadzili dopiero na ziemię członkowie rad sołectw szczucińskich, którzy wytknęli Ciepieli odwracanie uwagi od teraźniejszych problemów poprzez bujanie w chmurach dalekiej przyszłości. Ciepieli zrzedła w tym momencie mina. Był to dla polityka PO rodzaj zimnego, przedwyborczego prysznica. Mógł się przekonać, że mimo spędu urzędników na spotkanie w szczucińskim Muzeum Drogownictwa, lud pokazał mu gest Kozakiewicza i zafundował zimny prysznic, nie kupując jego przedwyborczej eurokiełbasy. 

Na naszym portalu zobaczyć można więcej zdjęć oraz relację filmową ze spotkania.

Filmy



Wróć

Dodaj komentarz

* - pole wymagane