styczeń 2015:

Od wtorku, 30 grudnia (a w niektórych sklepach od 31 grudnia, tj. od środy) można już nabyć kolejny, styczniowy, świąteczny numer "Prawdę mówiąc".

  • Jaka jest jego zawartość - patrz tekst na głównej stronie portalu.
Aktualnie nie ma żadnych nadchodzących wydarzeń.

SPÓR O MUR ROZSTRZYGNIĘTY

2013-10-16 17:18

- Jaka jest wiarygodność zeznań jednej z radnych?

Swego czasu pisaliśmy już, iż w Szarwarku (gmina Dąbrowa Tarnowska) pojawiła się dziwna budowla - mur, który przypomina czasy podziału na dwie Europy w Berlinie lub ogrodzenia tego typu, które postawili Żydzi wokół Betlejem. Niedawno sąd dąbrowski wydał wyrok w sprawie tegoż muru, a w czasie sprawy sądowej bardzo ciekawe (dla wyborców) zeznania złożyła jedna z radnych.

RODZINA ZNANEGO PRAWNIKA PRZEGRYWA!

Przypomnijmy: mur powstał wskutek sporu mieszkańca Szarwarku Kazimierza Węża z rodziną znanego, dąbrowskiego prawnika. Kazimierz Wąż twierdził, iż rodzina ta postawiła mur na terenie drogi dojazdowej do jego nieruchomości i teraz nie może się do niej dostać. Skierował pozew o ochronę posiadania, w którym domagał się wyburzenia w/w "muru berlińskiego" oraz udostępnienia mu pasa gruntu, by miał możliwość dojazdu do swoich zabudowań i upraw na działkach rolnych.

Wspomniana rodzina dąbrowskiego prawnika wnosiła zaś o oddalenie powództwa, gdyż jej zdaniem powodowie "nie mogli być posiadaczami pasa drogowego, gdyż takowy pas drogowy był nieprzejezdny...", a także ze względu na zachowanie Kazimierza Węża, które zdaniem pozwanej rodziny jest "sprzeczne z zasadami współżycia społecznego". Cała sprawa ma dość kuriozalny charakter, zwłaszcza że pomysłodawcami tej berlińsko-izraelsko-chińskiej budowli są członkowie wspomnianej wyżej, dość znanej w Dąbrowie Tarnowskiej rodziny.

2 lipca 2013 Sąd Rejonowy wydał wyrok korzystny dla Kazimierza Węża. Wszystko wskazuje na to, iż mimo to odwoła się od niego, by uzyskać jeszcze bardziej korzystną decyzję sądu drugiej instancji.

W wyroku czytamy m.in., iż sąd „przywraca powodom Kazimierzowi Wąż i Józefowi Mędala posiadanie przejazdu pasem gruntu biegnącym z północnej strony betonowego ogrodzenia…i nakazuje pozwanym…., aby rozebrali betonowe ogrodzenie na odcinku…, zasądza od pozwanych… solidarnie na rzecz powoda Kazimierza Wąż kwotę 256 zł… tytułem zwrotu kosztów postępowania, a na rzecz powoda Józefa Mędala kwotę 100 zł… tytułem zwrotu kosztów postępowania”.

W uzasadnieniu wyroku sąd stwierdza następnie: „Sąd dał wiarę zeznaniom powodów Kazimierza Wąż i Józefa Mędala, którzy zeznają spontanicznie, szczerze i zbieżnie co do korzystania z pasa gruntu tak co do przechodzenia jak i przejazdu, dokonanego naruszenia ich w posiadaniu przez pozwanych poprzez budowę betonowego ogrodzenia. Zeznania powodów stały się podstawą ustaleń faktycznych poczynionych w sprawie. (…) Powództwo Kazimierza Wąż i Józefa Mędala jest co do zasady uzasadnione. Powództwo to dotyczyło ochrony posiadania pasa gruntu… poprzez rozebranie betonowego ogrodzenia… Kazimierz Wąż od urodzenia cały czas korzystał z tego pasa gruntu… w trakcie prac polowych typu żniwa, siania jeździł tam nawet 5-6 razy dziennie. (…) Powodowie wykazali więc, że byli posiadaczami samoistnymi położonego w Szarwarku pasa gruntu… Pas gruntu był przejezdny dopóki nie powstało betonowe ogrodzenie postawione w maju i czerwcu 2012 r.

Takie działania pozwanych polegające na czynieniu przeszkód w przejeździe poprzez postawienie betonowego ogrodzenia były bezprawnym wkroczeniem w sferę władztwa faktycznego posiadaczy samoistnych: powodów Kazimierza Wąż i Józefa Mędala. (…) Pozwani swoim działaniem spowodowali zmiany, które spowodowały stan trwałego pozbawienia posiadania powodów”.

Tym samym okazało się, że nie wystarczy być znanym prawnikiem, by bezkarnie stawiać betonowe mury, uniemożliwiające dojazd innym do ich działek. Często skarżymy się na niesprawiedliwość polskich sądów. Czasami można jednak liczyć na sprawiedliwy wyrok, jak pokazuje sprawa muru w Szarwarku.

Dodać należy, iż w czasie przeprowadzonej przez sąd wizji lokalnej na działce, na której powstał słynny mur, jej właściciel – jeden z pozwanych przez Kazimierza Węża - nie zgodził się na wejście na teren działki naszego dziennikarza mimo, że wizja lokalna była czynnością procesową, a sam proces nie był utajniony i mogliśmy w nim wcześniej brać udział. Na naszym portalu można obejrzeć film przedstawiający fragmenty wspomnianej wizji lokalnej.

CZY ZEZNANIA RADNEJ BYŁY WIARYGODNE?

W czasie sprawy sądowej zeznania złożyła osoba, która jest radną gminną. Postanowiliśmy zaprezentować tutaj ich część oraz reakcje sędziego, aby Czytelnicy sami wyrobili sobie zdanie na temat wiarygodności tego funkcjonariusza publicznego, mając na uwadze powyżej zaprezentowane ustalenia sądu. Na naszym portalu można usłyszeć większe fragmenty zeznań radnej oraz reakcje sędziego na te zeznania.

Sąd zadaje radnej pytanie: „Proszę pani, czy między tymi posesjami faktycznie była jakaś droga?” Świadek odpowiada: „Od śmierci dziadka pana Kazimierza Węża – to na moje oko – to ze 20 lat – nie było tam widać żadnego śladu drogi i nikt tam chyba nie jeździł, bo było zakrzaczenie widoczne. No, ono dalej jest większe lub mniejsze…” Po tym, gdy świadek po raz kolejny mówi nie na temat, unikając precyzyjnej odpowiedzi na pytanie sądu, sędzia – już poirytowany – apeluje do świadka (po raz kolejny zresztą):  „Proszę odpowiadać na pytania!”. Za chwilę sędzia ponownie zwraca się do świadka: „Proszę panią, no naprawdę, mimo starań nie rozumiem pani!. Po kolejnych unikach radnej, gdy nie chciała odpowiedzieć wprost na pytanie sędziego, gdzie postawiony został betonowy mur, sędzia apeluje do niej jeszcze raz: „Proszę odpowiadać na pytania!”.

Gdy radna po raz kolejny zaczęła mówiąc nie na temat, o jakimś domku letniskowym, sędzia – coraz bardziej poirytowany, zwraca się do świadka: „Proszę panią, nie interesuje mnie domek letniskowy… proszę odpowiadać na pytania!”.

Gdy radna znowu mówi nie na temat, „kręci”, by nie odpowiedzieć wprost na pytanie sędziego dotyczące dojazdu do działki Węża, sędzia jeszcze raz poucza świadka: „Proszę odpowiadać na pytanie! Czy zrozumiała pani pytanie?” W końcu, gdy świadek ponownie robi uniki, sędzia zdenerwowany niemal literuje pytanie: „Trzeci raz! Czy Kazimierz Wąż korzystał z dojazdu do swoich pól przez tę drogę, którą – jak pani zeznała, ogrodzili państwo R….?” Świadek, przyciśnięty do muru,  tym razem odpowiada: „Nie wiem, czy Kazimierz Wąż korzystał z dojazdu do swoich pół…” Gdy świadek znowu wymiguje się od konkretnej odpowiedzi, sędzia mówi jeszcze raz: „Proszę odpowiedzieć na pytanie!”

Trzeba koniecznie wysłuchać zeznań radnej, których obszerne fragmenty prezentujemy na naszym portalu. Wówczas można sobie naprawdę wyrobić zdanie na temat wiarygodności osoby, która reprezentuje nas w jednej z rad gminy i której działalność opłacana jest m.in. z naszych, to jest podatników pieniędzy.

Filmy



Wróć

Komentował jola17-10-201306:15

jaka radna taka wiarygodność

Dodaj komentarz

* - pole wymagane