styczeń 2015:

Od wtorku, 30 grudnia (a w niektórych sklepach od 31 grudnia, tj. od środy) można już nabyć kolejny, styczniowy, świąteczny numer "Prawdę mówiąc".

  • Jaka jest jego zawartość - patrz tekst na głównej stronie portalu.
Aktualnie nie ma żadnych nadchodzących wydarzeń.

Polityka i Samorządy

Gdy po złożeniu protestu wyborczego przez Marka Ciesielczyka – kandydata na prezydenta Tarnowa stowarzyszenia Oburzeni i Nowej Prawicy Sąd Okręgowy (17.12.2014) zażądał wydania kart do głosowania, Miejska Komisja Wyborcza – jak się wydaje – nie chce do tego dopuścić. Kolejna rozprawa 13 stycznia. Po stwierdzeniu licznych nieprawidłowości kandydat stowarzyszenia OBURZENI i Nowej Prawicy w małopolskim, 100-tysięcznym Tarnowie, skierował do Sądu Okręgowego protest wyborczy – patrz:http://www.tvn24.pl/krakow,50/protest-wyborczy-w-tarnowie-zadaja-uniewaznienia-wynikow-i-powtorzenia-wyborow,490304.html 17 grudnia 2014 odbyła się pierwsza część rozprawy, w czasie której zasadność zarzutów, przedstawionych w proteście wyborczym, potwierdzili świadkowie – patrz film poniżej. Termin kolejnej rozprawy został wyznaczony na 13 stycznia 2015 i wydawało się, że teraz chodzi już tylko o to, by w wyniku sprawdzenia kart do głosowania stwierdzić definitywnie, czy zarzuty są słuszne czy nie. Tymczasem – zanim jeszcze doszło do kolejnej rozprawy – Przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej, sędzia Daniel Panocha poinformował sąd, iż kart tych jest znacznie więcej niż początkowo przypuszczano, gdyż do tych samych worków wsypywano nie tylko sporne karty z jednego okręgu, ale także i inne. W związku z tym zasugerował, by jednym z możliwych rozwiązań było otwarcie zabezpieczonych worków z kartami na terenie Urzędu Miasta Tarnowa, a nie w sądzie i przekazanie sądowi tylko właściwych kart. Na takie rozwiązanie oczywiście nie zgodził się wnoszący protest wyborczy, gdyż Urząd Miasta jest tutaj w pewnym stopniu stroną, gdyż to on właśnie miał przecież w znacznej mierze jest odpowiedzialny za prawidłowe (bądź nie) przeprowadzenie wyborów samorządowych. Po kilku dniach Przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej (przypomnijmy: sędzia!) skierował do Sądu rozpatrującego protest wyborczy kolejne pismo, w którym zwraca się do sądu, by „w pierwszej kolejności rozważyć czy protest wyborczy, w którym zawarte jest żądanie unieważnienia wyborów tylko w jednym z okręgów wyborczych znajdujących się na terenie gminy będącej miastem na prawach powiatu jest prawnie dopuszczalny". Po pierwsze, wypada spytać, dlaczego dopiero teraz Przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej usiłuje podważyć sens prawny tego protestu wyborczego, gdy sąd postanowił już przecież – po wysłuchaniu zeznań świadków – iż będzie sprawdzał karty do głosowania, co oznacza oczywiście, że musiał przyjąć dość duże prawdopodobieństwo wystąpienia nieprawidłowości w czasie wyborów (by użyć eufemizmu). Po drugie, należy zauważyć, iż gdyby uznać argumentację sędziego Panochy za słuszną, nie można by w żadnej gminie na prawach powiatu, a więc i w we wszystkich powiatach w Polsce złożyć protestu wyborczego, żądając unieważnienia wyborów tylko w jednym okręgu wyborczym. Przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej uważa w swym piśmie z dnia 22 grudnia 2014 roku do Sądu Okręgowego w Tarnowie, iż żądać można w takim przypadku tylko unieważnienia wyborów w całym mieście, gdyż ich powtórne przeprowadzenie w jednym okręgu mogłoby zmienić wyniki procentowe komitetów wyborczych w całym mieście, a – jak wiadomo – mandaty uzyskać mogą tutaj tylko te komitety, które przekroczyły w skali miasta 5 procent głosów. Sędzia Panocha nie bierze pod uwagę – jak wynika z jego pisma – tego, iż decyzję ostateczna podejmuje sąd i jeśli np. unieważni wybory w jednym okręgu, to równocześnie może (a właściwie musi) zarządzić ponowne liczenie głosów w całym mieście z uwzględnieniem oczywiście nowych wyników w jednym okręgu i następnie ustalenie nowego, procentowego udziału wszystkich komitetów w całym mieście. To skutkowałoby (być może?) innym podziałem mandatów w takiej gminie na prawach powiatu. Co więcej, dopiero co sąd unieważnił wybory i zarządził przeprowadzenie ponownych nie w okręgu, ale w jeszcze mniejszej jednostce terytorialnej – w obwodzie, a dokładniej mówiąc w dwóch obwodach na terenie Raciborza, w wyborach do rady powiatu, w których także przecież obowiązuje 5-procentowy próg wyborczy! – patrz:http://wpolityce.pl/polityka/228132-uniewaznione-wybory-w-dwoch-obwodach-w-raciborzu-12-radnych-moze-stracic-mandat Jakie z całej tej sprawy można wyciągnąć wnioski? Albo Miejska Komisja Wyborcza w Tarnowie, która przecież w pierwszej kolejności powinna być zainteresowana poprawnym przeprowadzeniem wyborów, nie ma stosownej wiedzy prawniczej, usiłując podważyć zasadność protestu wyborczego w taki właśnie, opisany wyżej sposób, albo za wszelką cenę stara się nie dopuścić do sprawdzenia kart do głosowania, na co przystał przecież już wcześniej sąd? Jeśli mamy tu do czynienia w przypadkiem numer 2, wypada spytać: DLACZEGO? Druga część rozprawy odbędzie się w Sądzie Okręgowym w Tarnowie, ul. Dąbrowskiego 27, sala nr 103, we wtorek, 13 stycznia 2015, o godz. 9:oo. Zapraszamy!
czytaj więcej...

(5 komentarzy)

Niedawno pisaliśmy o kuriozalnej inwestycji w Tarnowie za kilka milionów złotych - o przejściu podziemnym, wybudowanym kilka lat temu pod wąską ulicą Mickiewicza, z którego korzystali tylko niektórzy przechodnie. Inni przechodzili - jak dawniej - przez ulicę. Przejście podziemne było dość sporą przeszkodą dla ludzi starszych i matek z dziećmi, gdyż windy psuły się tam regularnie. Chcąc zwrócić uwagę na tę absurdalną inwestycję z czasów prezydenta Ryszarda Ścigały, oskarzonego niedawno o korupcję - patrz: http://www.pogotowiedziennikarskie.pl/media-lokalne/artykuly/kto-nastepny stowarzyszenie Oburzeni i Nowa Prawica w Tarnowie zorganizowały w czasie jesiennej kampanii wyborczej happening, nadając imię przejściu podziemnemu Kwaśnego-Scigały. Jakub Kawśny to radny SLD, który promował swego czasu budowę tego przejścia - patrz drugi film niżej. Panowanie nowego prezydenta Tarnowa Romana Ciepieli (PO) rozpoczęło się od jeszcze większego absurdu. Kilkanście metrów od w/w przejścia podziemnego wymalowana została na ulicy zebra - przejście naziemne, z którego teraz korzystają praktycznie wszyscy przechodnie. Warte kilka milionów przejście podziemne stoi puste.... Niech żyje polski samorząd, a zwłaszcza władze Tarnowa, które już swego czasu zasłynęły gołą pupą Papkina w miejskim teatrze, zdrapywaniem gumy do żucia z chodników, zakazem przeklinania na ulicy czy też ustawicznymi remontami remontów głównej ulicy miasta - Krakowskiej. Nowy prezydent, w/w Roman Ciepiela rozsławi zapewne swój gród "cudownym" rozmnożeniem wiceprezydentów. Wcześniej było ich w 100-tysięcznym Tarnowie "tylko" trzech. Teraz stworzono kilka porównywalnych ze stanowiskiem wiceprezydenta miasta funkcji "pełnomocników" do wszystkiego. Proponujemy, by prezydent powołał także pełnomocnika do spraw zebry na ulicy Mickiewicza... (sic!) Patrz poniżej film obrazujący sytuację wokół przejścia poziemnego i zebry oraz relacja filmowa z happeningu - tj. z "uroczystego" nadania imienia przejściu podziemnemu, a także rejestr "osiągnięć" obecnego prezydenta miasta w przeszłości:  
czytaj więcej...

(3 komentarzy)

Wczoraj, 29 grudnia odbyła się sesja Rady Powiatu Dąbrowskiego. Zamknięciem roku 2014 oraz równocześnie otwarciem nowej kadecji Rady było przyznanie radnym powiatowym podwyżek diet przez samych radnych. Najpierw radny PiS Wiesław Krajewski pytał, czy to prawda, że pracę i organizację szpitala dąbrowskiego oceniała firma ze Szczecina za 40 tysięcy złotych i czy jednym z wniosków płynących z tego audytu będzie zwolnienie ok. 100 osób, pracującytch w szpitalu powiatowym. Według informacji uzyskanych przez Krajewskiego na oddziale szpitala dąbrowskiego ma na nocnej zmianie pracować podobno tylko jedna pielęgniarka! Dziwacznym wydaje się "konkurs" na stanowisko wicedyrektora szpitala, do którego przystąpiła tylko jedna osoba i konkurs uniewazniono. Chyba już nikt na Powiślu Dąbrowskim nie wierzy w to, iz w wyniku tego typu "konkursów" może zostać zatrudniony faktycznie najlepszy kandydat.... Na sesji ślubowanie złożył Andrzej Kita, który zastąpił w Radzie Powiatu Krzysztofa Kaczmarskiego, obcenego burmistrza Dąbrowy Tarnowskiej. Wiesław Krajewski pytał także, dlaczego Zarząd Powiatu zaproponował podwyżkę diet radnych, zwłaszcza stosunkowo duże podwyżkli w przypadku wiceprzewodniczących Rady - Misiaszka i Bigosa (ok. 300 zł). Diety te miałyby wynosić ok. 1500 zł miesięcznie. Członkwie Zarządu Powiatu (nieetatowi!) otrzymywać będą ok. 1800 zł miesięcznie. Przypomnijmy, że starosta dąbrowski Tadeusz Kwiatkowski dostaje z naszej kieszeni ok. 12 tsyięcy złotych miesięcznie (brutto), to jest prawie tyle co prezydent Warszawy! Po interwencji radnego Krajewskiego nieco zmniejszono podwyżkę diet radnych w niektórych przyopadkach. I tym finansowym akcentem kończymy rok 2014. DO SIEGO ROKU! Poniżej galeria zdjęć i relacja filmowa z sesji.
czytaj więcej...

(8 komentarzy)

Po złożeniu protestu wyborczego przez Marka Ciesielczyka - kandydata na prezydenta Tarnowa i na radnego z ramienia Nowej Prawicy i stowarzyszenia Oburzeni Sąd Okręgowy po pierwszym dniu rozprawy (17.12.2014) zażądał od obecnego Prezydenta Miasta, Romana Ciepieli, wydania kart do głosowania z okręgu nr 3 – Piaskówka, Klikowa, Krzyż, Starówka – patrz wcześniejsze informacje na temat w/w protestu: http://www.tvn24.pl/krakow,50/protest-wyborczy-w-tarnowie-zadaja-uniewaznienia-wynikow-i-powtorzenia-wyborow,490304.html Wczoraj, 17 grudnia 2014 w Sądzie Okręgowym w Tarnowie (Małopolska) odbyła się pierwsza część rozprawy, w czasie której b. kandydat na prezydenta tego miasta oraz na radnego, Marek Ciesielczyk żądał powtórnego przeliczenia głosów i ustalenia wyniku wyborów w jednym z okręgów lub – jeśli potwierdzą się wszystkie zgłoszone zarzuty – unieważnienia wyborów w tym okręgu i przeprowadzenia ich powtórnie. Zasadność zarzutów, przedstawionych w proteście wyborczym, potwierdzili świadkowie. Nazwisko jednego z prawidłowo zarejestrowanych kandydatów na radnego (Bartłomieja Kawuli) nie znalazło się na kartach wyborczych, jak zeznał Krzysztof Nowak. Członkowie komisji wyborczych informowali niezgodnie z prawem, iż nie należy głosować na innego kandydata (Henryka Chrobaka), który co prawda wycofał swą zgodę na kandydowanie, ale zgodnie z Kodeksem wyborczym można było na niego oddać głos. Potwierdzili to dwaj inni świadkowie. Ciesielczyk twierdził zaś, iż otrzymał informacje, iż znaczna część głosów, która niesłusznie została uznana za nieważne, oddana była na listę wyborczą, na której się znajdował i prawdopodobnie dlatego lista ta uzyskała 3 głosy mniej niż lista SLD, która wprowadziła dzięki temu do Rady Miejskiej w Tarnowie jedną radną. Sąd postanowił zwrócić się do prezydenta Tarnowa Romana Ciepieli o wydanie kart do głosowania z okręgu nr 3 w celu ich sprawdzenia. Nie ujawnił jednak na razie, w jakim zakresie będzie to czynił. Rzecznik prasowy sądu, sędzia Kozioł powiedział po rozprawie: „W toku przesłuchania ujawniła się okoliczność potwierdzająca twierdzenia protestu i wskazująca na to, że jedna z osób, która miała być prawidłowo zgłoszona i zarejestrowana jako kandydat na radnego, nie została ujęta na kartach wyborczych. Celem weryfikacji prawdziwości tych twierdzeń, sąd zdecydował się dokonać weryfikacji kart do głosowania i w tym celu zwrócił się z prośbą do właściwego organu o dostarczenie tych kart wyborczych". Dalszy ciąg rozprawy w Sądzie Okręgowym w Tarnowie 13 stycznia 2015 roku o godz. 9:oo. Relacja z rozprawy w TVP Kraków: http://krakow.tvp.pl/18107516/17-xii-2014-godz-1830 (relacja rozpoczyna się po reklamie - od minuty 3:45 do 5:30) Obszerne fragmnety rozprawy - patrz niżej:
czytaj więcej...

(2 komentarzy)