styczeń 2015:

Od wtorku, 30 grudnia (a w niektórych sklepach od 31 grudnia, tj. od środy) można już nabyć kolejny, styczniowy, świąteczny numer "Prawdę mówiąc".

  • Jaka jest jego zawartość - patrz tekst na głównej stronie portalu.
Aktualnie nie ma żadnych nadchodzących wydarzeń.

Polityka i Samorządy

Mało kto chyba wie, że na terenie powiatu dąbrowskiego istnieje sołectwo, którego status – oczywiście z przymrużeniem oka – można by porównać do neutralnej Szwajcarii. Bronisław Rygielski (66 l.) emerytowany nauczyciel mechanizacji rolnictwa w szkole w Brniu został sołtysem najmniejszego chyba sołectwa (40 rodzin) w 2007 roku. Breń (2 km od Olesna) zniknął z mapy w 1945 – mówi sołtys. Przed wojną była to posiadłość barona Konopki, a jak wiadomo władze PRL-u nie przepadały za baronami, więc postanowiły, że funkcjonować będzie tylko nazwa Podborze. Część tego Podborza, która dzisiaj jest sołectwem Breń, przeżyła swój rozkwit w latach 70., gdy działało tu gospodarstwo Wojewódzkiego Ośrodka Postępu Rolniczego. Po zmianach 1989 roku postanowiono oddzielić Breń od Podborza ze względów pocztowo-meldunkowych, ale w dalszym ciągu nie było go na mapie, o co upominali się jego mieszkańcy. W końcu w 2007 Rada Gminy Olesno podjęła uchwałę o utworzeniu sołectwa BREŃ. Tak naprawdę Breń to tylko kilka budynków (zaledwie 9 numerów!) – zabytkowy dworek, stajnia cugowa (obecnie to Centrum Polonii), szkoła, zabudowania w parku i dwa bloki. Pod koniec lat. 90, po reformie samorządowej, sytuacja Brnia skomplikowała się jeszcze bardziej. Zespół dworsko-parkowy stał się własnością Powiatu Dąbrowskiego, a mieszkania w blokach odsprzedano mieszkańcom. Gmina Olesno, gdzie tak naprawdę leży Breń, nie może więc inwestować na terenie powiatowym. Powiat myśli o całości, a jego uwadze uchodzą problemy małego Brnia, gdzie mieszka przecież jednak ponad 100 osób. Sołtys Rygielski robi co może, by ułatwić życie ludziom na terenie Brnia. Pomaga także wójt Olesna Witold Morawiec, choć to przecież nie jego teren. Za jego kadencji sporo dobrego wydarzyło się już w gminie (wyremontowano ok. 40 km dróg, świetlice, domy ludowe, powstał „Orlik"). Co prawda ostatnio doszło do protestów, gdy rozważana była likwidacja szkoły w Dąbrówkach Breńskich, ale udało się znaleźć kompromisowe rozwiązanie. Wójt Morawiec rozumiejąc skomplikowaną sytuację administracyjno-geograficzną „eksterytorialnego" sołectwa Breń, stara się pomagać mieszkańcom, choć teren ten jest własnością powiatu, a nie gminy. Być może kiedyś ta kuriozalna sytuacja ulegnie zmianie, ma nadzieję sołtys Rygielski.
czytaj więcej...

(15 komentarzy)

Minęło zaledwie kilka miesięcy od wyborów samorządowych, a już rozgorzała walka między radnymi i burmistrzem Szczucina. Wojna niesmaczna wyjątkowo, bo prowadzona także przy pomocy anonimów. Jesienią ubiegłego roku Jan Sipior został już po raz trzeci burmistrzem Szczucina. Gdyby poważnie potraktować obecne ataki na burmistrza, można by pomyśleć, że albo mieszkańcy miasta i gminy Szczucin nie wiedzą, co robią i głosują na fatalnego zdaniem opozycji burmistrza, albo burmistrz wcale nie jest taki zły, a próby jego dyskredytacji zaledwie po kilku miesiącach urzędowania to akcja przygotowana w jakimś konkretnym celu (politycznym?). Od pewnego czasu na terenie Szczucina pojawiają się anonimy, nie podpisane przez nikogo ulotki, w których znaleźć można niezbyt wyrafinowaną intelektualnie – by użyć eufemizmu – krytykę burmistrza Sipiora. Pojawiają się tam sformułowania, które nie świadczą dobrze o ich autorach, np. „perfidne zagrywki Burmistrza", „pisze bzdury", „dość mamy ciągłych przekrętów i kłamstw". Pewną ciekawostką jest, że ci niezbyt odważni, bo anonimowi, autorzy posługują się retoryką „klasyka" Leppera: „Jan Sipior musi odejść". Zdaniem burmistrza opozycja, która teraz stanowi większość w Radzie Miasta i Gminy Szczucin na razie nie ma odwagi wystąpić wprost z frontalnym atakiem, ale na jesieni będzie starała się zorganizować referendum w sprawie jego odwołania. Gdy jednak refendum to zakończy się porażką opozycji, polegnie sama Rada. Przewodniczący Rady Andrzej Gorzkowicz jest zaskoczony opinią burmistrza. Uważa, iż radni, uchodzący za opozycyjnych, starają się współpracować z burmistrzem. Jak jednak ocenić fakt, że część treści zamieszczanych na stronie internetowej szefa opozycyjnego klubu radnych „Porozumienie" Kazimierza Żurka, jest łudząco podobna do tego, co znajdujemy we wspomnianych wyżej anonimowych ulotkach? Nasuwa się pytanie, czy tak ciężko dotknięta ubiegłoroczną powodzią gmina może pozwolić sobie teraz na samorządową wojnę podjazdową, referendum oraz nowe wybory, które oznaczać będą pozbawienie stabilności gminy, a więc także brak sprawnego zarządzania nią. Może jednak górę weźmie racjonalne myślenie i dążenie do osiągnięcia jakiegoś rozsądnego kompromisu, korzystnego przede wszystkim dla mieszkańców?
czytaj więcej...

(3 komentarzy)

Przypadek wielodzietnej rodziny Mazurów ze Słupca (gmina Szczucin) pokazuje, że nie wszyscy powodzianie mają powody, by wieszać psy na administracji państwowej i samorządowej. W rok po zalaniu domu Mazurów, które spowodowało kompletne zniszczenia dobytku, ich dom wygląda – na razie wewnątrz – jak nowy. Mazurowie otrzymali pomoc od państwa, która umożliwiła im przeprowadzenie całkowitego remontu. Odszkodowanie od firmy ubezpieczeniowej pozwoliło zaś na zakup zniszczonego wyposażenia. W pierwszym, najtrudniejszym okresie po powodzi rodzinie Mazurów pomogła gmina oraz proboszcz. To właśnie dzięki niemu, rodziną zainteresowało się rok temu Centrum Polonii w Brniu, którego ówczesny dyrektor dzięki swoim kontaktom z Polonią amerykańską, umożliwił dzieciom państwa Mazurów spędzenie wakacji w luksusowym hotelu w Bieszczadach (fundatorem był polski przedsiębiorca z USA Henryk Koszałka).
czytaj więcej...

(4 komentarzy)