styczeń 2015:

Od wtorku, 30 grudnia (a w niektórych sklepach od 31 grudnia, tj. od środy) można już nabyć kolejny, styczniowy, świąteczny numer "Prawdę mówiąc".

  • Jaka jest jego zawartość - patrz tekst na głównej stronie portalu.
Aktualnie nie ma żadnych nadchodzących wydarzeń.

Polonia

Przez 25 lat należał do najbardziej wpływowych osób w środowisku polonijnym w USA. Wkradł się w łaski trzech kolejnych prezesów Kongresu Polonii Amerykańskiej. Okazało się, że wcześniej jako „kontakt operacyjny” współpracował z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa. __________________________________________________________________________________________ Na zdjęciu powyżej: Autor artykułu z ówczesnym Prezesem Kongresu Polonii Amerykańskiej – Edwardem Moskalem (z lewej) oraz Wojciechem Wierzewskim w Chicago. By dostać się do Prezesa KPA, trzeba było przejść przez ręce Wierzewskiego. ________________________________________________________________   Rozmowa sondażowo-pozyskaniowa Gdy na wiosnę 1979 roku podporucznik SB Tadeusz Winiecki otrzymał informację, iż do USA wyjeżdża na roczne stypendium jeden z adiunktów w Katedrze Kultury na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, 38-letni wówczas dr Wojciech Wierzewski, postanowił przeprowadzić z nim „rozmowę sondażowo-pozyskaniową”. SB miała nadzieję, iż uda się zwerbować Wierzewskiego w celu uzyskiwania od niego informacji na temat Russian and East European Institute w Indiana University, prestiżowej instytucji, zajmującej się Związkiem Sowieckim oraz państwami Europy Wschodniej.   Do pierwszego spotkania przyszłego stypendysty z oficerem SB doszło natychmiast po powrocie Wierzewskiego z festiwalu filmowego w Cannes, gdzie przebywał na delegacji służbowej. Rozmowa miała miejsce 8 czerwca 1979 roku, między godz. 12:oo i 13:oo, w kawiarni „Sejmowa” w Warszawie. SB była tak bardzo zadowolona z jej przebiegu, iż w raporcie napisano: „Kandydat ciekawy, przy pomyślnym rozwoju sytuacji może być dla nas bardzo użyteczny. Przed wyjazdem konieczne jest – poza przeszkoleniem – systematyczne wdrażanie do współpracy poprzez przekazywanie konkretnych zadań do realizacji”. ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Raport SB z pozyskania do współpracy Wierzewskiego z dopiskiem esbeka, wskazującym na wysoką ocenę, jaką dał mu oficer Służby Bezpieczeństwa. ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Wierzewski czuje się moralnie zobowiązany do udzielenia pomocy SB Wierzewskiemu i całej operacji wywiadowczej na terenie USA przypisano kryptonim „TOWER”. W przyszłości, we wszystkich raportach SB Wierzewski określany jest jako „T”. Oficer SB tak relacjonuje dalszy przebieg swego spotkania z Wierzewskim-Towerem: „Na przedstawioną … propozycję udzielenia pomocy naszym organom „T” wyraził zgodę, stwierdzając, że jako Polak i członek Partii czuje się moralnie zobowiązany do udzielenia tego rodzaju pomocy. Oświadczył jednocześnie, że propozycja spotkania nie zaskoczyła go i że spodziewał się tego typu rozmowy związanej z wyjazdem do USA”. Gdy oficer werbujący Wierzewskiego przekonał się, że „Tower” do współpracy z SB nastawiony jest niemal entuzjastycznie, poprosił go o sporządzenie pisemnego zobowiązania o zachowaniu w tajemnicy faktu przeprowadzenia z nim rozmowy na temat współpracy z SB w czasie pobytu w USA. W aktach sprawy „Tower” w IPN znajdujemy własnoręcznie przez Wierzewskiego napisane oświadczenie następującej treści: „Zobowiązuję się do zachowania tajemnicy z rozmowy w dn. 7.VI. dot. pracy na terenie Bloomington. W. Wierzewski”. ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Własnoręcznie napisane zobowiązanie Wierzewskiego do zachowania w tajemnicy rozmowy werbunkowej z oficerem SB. ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Wierzewski został odpowiednio pouczony, jak prowadzić rozpoznanie w USA, jak orientować się, czy jest śledzony przez amerykańskie służby specjalne. Przekazano mu także instrukcje, o czym ma informować oficerów kontaktowych SB w USA. Miał przekazywać informacje zarówno na temat amerykańskich naukowców i studentów, jak i polskich stażystów, stypendystów. SB oczekiwała także analiz na temat pozyskiwania studentów i pracowników naukowych do pracy w CIA i FBI, gdyż amerykańskie służby specjalne proponowały im czasem pracę ze względu na to, iż Instytut zajmował się przecież Związkiem Sowieckim i innymi państwami komunistycznymi. W USA z Wierzewskim miał się skontaktować według tego, co znajdujemy w dokumentach, zgromadzonych dziś w IPN – „towarzysz M. Koszycki” – jak go określono w jednym z raportów SB. „TOWER” miał przekazywać zdobyte informacje oficerom SB, zatrudnionym oficjalnie w charakterze dyplomatów w Konsulacie PRL w Chicago. Zazwyczaj, w Bloomington lub Chicago, spotykał się z nim „dyplomata” PRL-owski o pseudonimie „TAP”, który prowadził sprawę „TOWER” w latach 1979-1984. Z „TAP-em” współpracowali inni „dyplomaci”: „Spaski”, „LID” oraz „DUNCAN”.    „Tower” przyjął „Instrukcję wyjazdową” z pełnym zrozumieniem Jeszcze przed wylotem do USA, 27 sierpnia 1979 roku Wierzewski spotkał się ponownie z oficerem SB, znowu o godzinie 12:oo, tym razem w kawiarni „Nowy Świat” w Warszawie. Poinformował esbeka, że w Indiana University będzie miał wykłady z języka polskiego oraz historii polskiej kultury artystycznej. W czasie tego spotkania późniejszy zaufany człowiek trzech kolejnych Prezesów Kongresu Polonii Amerykańskiej zapoznał się i zaakceptował przedstawioną mu przez esbeka „Instrukcję wyjazdową”, obejmującą „zakres zainteresowań SB, związanych z rozpoznawaniem Russian and East European Institute na Indiana University”. Oficer SB napisał później w swoim raporcie, że Wierzewski „przyjął instrukcję z pełnym zrozumieniem…” Podczas tego właśnie spotkania Wierzewskiego z esbekiem uzgodniono „zasadnicze elementy hasła i odzewu do nawiązania łączności operacyjnej za granicą. Hasło: „Adam z redakcji”. Odzew: „Festiwal w Cannes”.   Inspektor SB Winiecki był tak bardzo zadowolony z przebiegu drugiego spotkania, że w swoim raporcie napisał: „W związku z deklarowaną przez „T” chęcią podtrzymania kontaktów ze Służbą Bezpieczeństwa w czasie pobytu na stażu, proponuję przekwalifikować sprawę wstępną w kontakt operacyjny i zarejestrować ją w Wydziale XVIII Departamentu I MSW.”  Oto treść wspomnianej „Instrukcji wyjazdowej”, którą zaakceptował Wierzewski: „W związku z Pańskim wyjazdem na roczny staż do Indiana University w Bloomington, Służba Wywiadowcza PRL, zwana dalej Centralą, zwraca się do Pana z prośbą o pomoc w realizacji następujących zadań:…” - tutaj wymienione są te zadania, o których była już mowa wcześniej, a w punkcie 6. czytamy, na co jeszcze musi zwrócić uwagę Wierzewski: „Powiązania uczelni z organami wywiadu i kontrwywiadu USA oraz ewentualne informacje nt. rekrutacji do pracy w tych organach spośród studentów.”, zaś punkt 7 brzmi: „Wszelkie informacje, dotyczące działalności skierowanej przeciwko Polsce i innym krajom socjalistycznym”. Oznaczało to, że rola Wierzewskiego nie ograniczała się tylko do sporządzania i przekazywania SB raportów na temat „antysocjalistycznej” działalności Polaków w USA. „TOWER” miał także dostarczać SB tak szczegółowe informacje, jak te, dotyczące operacji werbunkowych CIA czy FBI wśród amerykańskich studentów.   Dokumenty z IPN obrazujące współpracę Wierzewskiego z SB ujawnił Marek Ciesielczyk w czasie swego wykładu w Chicago w lutym 2009 roku. Marek Ciesielczyk Ciąg dalszy nastąpi
czytaj więcej...
  Dotychczas pisaliśmy głównie o Polonii w USA. Warto poświęcić kilka słów naszym rodakom, żyjącym w kraju, z którego pochodzi obecny papież Franciszek, w Argentynie. ______________________________________________________________Na zdjęciu obok: Barwna uliczka Caminito - symbol Buenos Aires - jest naprawdę urocza... tango na ulicy _____________________________________________________________________________________________________________ Powierzchnia Argentyny jest prawie 10 razy większa niż Polski, zaś liczba ludności porównywalna (nieco ponad 40 mln osób). Argentyna słynie ze znakomitej wołowiny, wina, Evity Peron i oczywiście tanga. Jest także ojczyzną najsłynniejszej herbaty świata – Yerba mate. W Buenos Aires jest najszersza na świecie ulica i największy na świecie teatr El Teatro Colon. Buenos Aires słynie ze znakomitych kawiarni, w których spotykają się od lat artyści.  Polonia argentyńska liczy ok. 200-400 tysięcy osób. Najprawdopodobniej pierwszymi Polakami byli tutaj żołnierze armii napoleońskiej, którzy walczyli w wojnie Argentyny z Paragwajem. Później przybyli tu powstańcy styczniowi i utworzyli pierwszą polonijną organizację w Ameryce Łacińskiej – Towarzystwo Polskie. W okresie międzywojennym w Argentynie osiedliło się około 150 tysięcy obywateli polskich. Dwa tysiące Argentyńczyków polskiego pochodzenia zaciągnęło się na ochotnika do Wojska Polskiego w czasie II wojny światowej. Po wojnie osiedliło się w Argentynie ok. 200 tysięcy Polaków, głównie byłych żołnierzy. Dzisiaj Związek Polaków w Argentynie zrzesza 34 organizacje polonijne. Polonia publikuje tutaj kilka pism. Już w roku 1913 zaczęło się ukazywać pierwsze takie pismo pod tytułem „Echo Polskie”, zaś od roku 1922 wydawany jest „Głos Polski”. Opiekę duszpasterską sprawuje Polska Misja Katolicka w Argentynie. Dzisiaj działa tu ok. 100 polskich księży i 30 sióstr. W roku 1927 powstał Związek Polaków w Argentynie, zaś w 1934 – Instytut Kultury Polskiej. W latach 1939-1963 w Buenos Aires mieszkał i tworzył Witold Gombrowicz. W sezonie 1941-42 w słynnym Teatro Colón w Buenos Aires występował Jan Kiepura.  11 listopada 1993 roku w Buenos Aires rozpoczęły się obrady Pierwszego Kongresu Polonii Ameryki Łacińskiej, zorganizowanego przez Związek Polaków w Argentynie i Urugwaju. Przewodniczącym komitetu organizacyjnego był ówczesny Prezes Związku Polaków w Argentynie i konsul honorowy RP Jan Kobylański, zaś honorowe przewodnictwo Kongresu objął sam prezydent Argentyny Carlos Saul Menem i prezydent Urugwaju Luis A.L. Herrera. Owocem tego Kongresu było powołanie do życia 13 listopada 1993 roku Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich Ameryki Łacińskiej (USOPAŁ). Prezesem Rady Naczelnej USOPAŁ został Jan Kobylański, który do dzisiaj kieruje działalnością tej polonijnej organizacji. W marcu 2011 na XVI Walne Zebranie USOPAŁ w Montevideo został zaproszony ówczesny Dyrektor Centrum Polonii w Brniu Marek Ciesielczyk, który zaprezentował w czasie obrad tę dąbrowską instytucję kultury i nawiązał liczne kontakty z organizacjami polonijnymi w całej Ameryce Łacińskiej.  Od roku 1995 dzień 8 czerwca świętuje się w Argentynie jako Dzień Osadnika Polskiego. To Senat Republiki Argentyny ustanowił to święto, uznając zasługi Polaków dla Argentyny. Żadna inna mniejszość narodowa nie doczekała się tutaj takiego wyróżnienia ze strony najwyższych władz Argentyny. Polskie święto to w praktyce tydzień imprez kulturalnych poświęconych Polsce i Polakom. Odbywają się spotkania, występy artystyczne i wystawy z udziałem przedstawicieli najwyższych władz. Część tych imprez odbywa się w Domu Polskim w Buenos Aires, będącym siedzibą Związku Polaków w Argentynie. Znajduje się tu tablica, która upamiętnia uchwalenie Dnia Osadnika Polskiego. Argentyna dzisiaj słynie nie tylko z tego, że jest ojczyzną tanga, ale także z tego, iż stąd wywodzi się obecny papież Franciszek. Arcybiskup Buenos Aires w latach 1998-2013, Jorge Mario Bergoglio zazwyczaj poruszał się po stolicy Argentyny komunikacja miejską. Na kardynała wyświęcił go Jan Paweł II. Szef Polskiej Misji Katolickiej  Jerzy Twaróg mówi o papieżu, iż jest człowiekiem „prostym, skromnym, cichym, pokornym i poczciwym” i że uwielbia Jana Pawła II.  Dzisiaj Polonia argentyńska (wśród której jest wiele osób, wywodzących się z Małopolski) jest wyjątkowo dumna z papieża, nie tylko dlatego, że pochodzi z Buenos Aires, ale także dlatego, iż jest swego rodzaju uczniem Jana Pawła II. 
czytaj więcej...
Artykuł, który tu polecamy, pokazuje, jak z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa współpracowali działacze Polonii amerykańskiej. Nawet sam Prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej miał tajne kontakty z konsulatem PRL w Chicago. Wcale nie trzeba było być formalnym TW SB, by donosić. Patrz artykuł: http://niepoprawni.pl/blog/7578/komunistyczna-sluzba-bezpieczenstwa-kontrolowala-amerykanska-polonie   Obrazek obok można powiększyć, klikając na niego myszką.
czytaj więcej...

(1 komentarzy)

  Wydawałoby się, iż na zachodnim wybrzeżu USA, w Kalifornii czy Arizonie związek Polonii z Polską lub – dokładniej mówiąc – z polskością jest znacznie mniejszy niż np. w Chicago czy Nowym Jorku. Jest przeciwnie. Wielki patriotyzm Polonii kalifornijskiej jest takim samym fenomenem jak tej w Arizonie. Spotkać tu można także naszych rodaków z Powiśla Dąbrowskiego. W południowej Kalifornii cała aktywność polonijna skupia się w polskiej parafii w Los Angeles, gdzie proboszczem jest ksiądz Rafał Dyguła, Chrystusowiec, który podobnie jak proboszcz polskiej parafii w Phoenix, jest księdzem bardzo pracowitym, wyjątkowo przyjaznym i odważnym zarazem. Obok polskiego kościoła funkcjonuje Dom Polskiego Seniora „Szarotka", w którym mieszka kilkudziesięciu zasłużonych Polonusów (m.in. byłych żołnierzy armii Andersa). Instytucja ta jest samodzielna, kierowana przez Polish Retirement Foundation. Odgrywa ważną rolę zwłaszcza dla starszych osób samotnych, które za ok. 1200 dolarów miesięcznie znaleźć tu mogą nie tylko bardzo przyzwoite mieszkanie, ale znakomite wyżywienie, przygotowywane przez polskich kucharzy. "Szarotką" kieruje bardzo sprawnie Edward Hofman. Obok kościoła i „Szarotki" funkcjonują inne obiekty wykorzystywane np. przez harcerzy czy też na organizację spotkań, wykładów etc. Od pewnego czasu Kongresem Polonii Amerykańskiej kieruje tu Natalia Kamińska, która do niedawna pracowała we władzach miejskich Los Angeles (w ratuszu). Jest to osoba nie tylko energiczna, dobrze zorganizowana, ale także odważna, co nie jest rzeczą oczywistą wśród dzisiejszych działaczy polonijnych. Pani Natalia prowadzi także polonijny program radiowy. Bardzo pozytywną rolę w środowisku polonijnym w Los Angeles odgrywa także Krzysztof Zawitkowski oraz dr Zbysław Petryka, emerytowany chemik, który działa zarówno w „Szarotce", w/w radio polonijnym jak i w dwujęzycznym piśmie polonijnym „Wiadomości Polonijne", gdzie jest redaktorem naczelnym wydania polskojęzycznego. Bardzo ciekawą postacią w Los Angeles jest Jan Małek, założyciel i Prezydent Polish-American Foundation for Economic Research and Education. Zawsze sympatyzował z polskimi wolnorynkowcami typu Janusz Korwin-Mikke. Zadziwiające to zjawisko, iż patriotyzm Polaków jest tym większy, im większa odległość od Warszawy. Także w dalekiej, słonecznej Arizonie aktywność i miłość Polonii do ojczyzny jest czymś fascynującym. Jeszcze kilka lat temu Polonia w Phoenix dysponowała małym kościółkiem, który pamiętam z początku lat 90. Od niedawna Polacy z Phoenix oraz okolic mogą pochwalić się nie tylko większą świątynią, ale także całym kompleksem budynków przykościelnych, w których działa np. polska szkoła sobotnia, odbywają się różne imprezy (np. bale charytatywne czy wykłady).  Mózgiem i sercem polskiej parafii w Phoenix jest niezwykle energiczny ksiądz proboszcz Jacek Wesołowski. Pomagają mu dwie wyjątkowo sympatyczne siostry. Od razu można zauważyć, że jest to rozumiejący się, dobrze zorganizowany i niezwykle pracowity zespół ludzi. Gdy przyleciałem do Arizony padał deszcz, a kilka dni wcześniej nocne przymrozki zniszczyły część egzotycznych roślin. To ewenement w Arizonie. Kilka dni później był już upał (ok. 25 stopni). W sobotę rano dzieci i młodzież polska w Phoenix przybyły do szkoły polskiej, by uczyć się języka polskiego i historii polskiej. Tak się akurat złożyło, iż wieczorem kilku maturzystów polonijnych organizowało studniówkę. W tym samym czasie, w innej sali polonijny oddział Rycerzy Kolumba organizował swój bal charytatywny. Ich szefem jest Bogumił Horchem, który równocześnie pełni w Arizonie funkcję Honorowego Konsula RP. Zakon Rycerzy Kolumba to największa na świecie katolicka organizacja świecka o charakterze charytatywnym. Obecnie zrzesza ok. 1,7 mln członków na całym świecie. Także w Phoenix grupa polskich rycerzy jest niezwykle aktywna, niosąc pomoc ubogim. Aktywny jest także Kongres Polonii Amerykańskiej w Arizonie. Jako ciekawostkę należy potraktować fakt, iż Wiceprezydentem KPA w Arizonie jest pochodzący z Tarnowa Janusz Jachimek. Okazało się, iż jest tutaj także przedstawiciel Polonii pochodzący z Dąbrowy Tarnowskiej.  Funkcjonują tu również media polonijne. Polska Parafia p.w. Matki Bożej Częstochowskiej wydaje „Biuletyn Parafialny", zaś działacz bardzo prężnej swego czasu organizacji polonijnej POMOST, Wiktor Żółciński prowadzi polonijny program radiowy i organizuje spotkania z różnymi ciekawymi ludźmi z Polski. Radą Rodziców Katolickiej Szkoły im. Jana Pawła II kieruje Karolina Mikulak, zaś Radą Duszpasterską – Barbara Kożuch, która co roku wraz z innymi działaczami polonijnymi oraz księdzem Wesołowskim organizują na potężnym parkingu przed kompleksem kościelnym wielki piknik / festyn, w którym biorą udział nie tylko Polacy, ale także setki Amerykanów. Dochód z tej imprezy pomaga jeszcze lepiej działać Polonii i parafii polskiej w Phoenix. Polonia (przy dużym zaangażowaniu księdza Wesołowskiego) zorganizowała niedawno wspaniałą wystawę, obrazującą największe polskie zwycięstwa. Na naszym portalu prezentujemy galerię zdjęć oraz relację filmową z życia Polonii w Phoenix i Los Angeles, a także filmy z wykładów red. Marka Ciesielczyka w Arizonie i Kalifornii.
czytaj więcej...