styczeń 2015:

Od wtorku, 30 grudnia (a w niektórych sklepach od 31 grudnia, tj. od środy) można już nabyć kolejny, styczniowy, świąteczny numer "Prawdę mówiąc".

  • Jaka jest jego zawartość - patrz tekst na głównej stronie portalu.
Aktualnie nie ma żadnych nadchodzących wydarzeń.

Porady

Dotychczas w naszej rubryce "PORADNIK TURYSTYCZNY" dominowała zagranica. Dla tych, którzy z różnych powodów nie mogą spędzić urlopu daleko od domu, mamy propozycję jednodniowego wypadu w Tatry. Większość z nas kiedyś byla nad Morskim Okiem, zazwyczaj w ramach jakiejś szkolnej wycieczki. Proponujemy ponową wizytę w Tatrach. Na początku lipca także przypominamy wcześniejsze nasze relacje filmowe z cyklu "PORADNIK TURYSTYCZNY". By zorganizować wycieczkę nad Morskie Oko potrzebujemy 12-13 godzin - 3 godziny zajmie nam dojazd do Zakopanego, 3 godziny powrót, 2 godziny spacer od parkingu do Morskiego Oka, 2 godziny powrót oraz 2 godziny odpoczynek i spacer nad Morskim Okiem. Wycieczka nad Morskie Oko jest godna polecenia nie tylko ze względu na malownicze krajobrazy, ale prostotę marszu. Idziemy cały czas ścieżką asfaltową. Jest to więc wycieczka i dla dzieci, i dla osób starszych. Dodać nalezy, iż dwie godziny idziemy cały czas lasem, pomiędzy szczytami, które mają ponad 2 tysiące metrów. Można iść na skróty w kilku miejscach - lasem. Wycieczkę tego typu warto zorganizować także wówczas, gdy mamy gości z północy Polski czy zza granicy. Wstęp jest bardzo tani - tylko 4 złote (dzieci 2 złote). Można jechać góralskim wozem, ale ta przyjemnośc kosztuje aż 40 złotych pod górę i 30 złotych z góry. Warto zaoszczędzić te pieniądze i zdobyć się na 4-godzinny spacer, obfitujący w fantastyczne krajobrazy tatrzańskie. Jeśli ktoś ma jeszcze wystarczająco dużo sił, może obejść Morskie Oko wokoło. Gdy wybierzemy się w Tatry na dwa dni, możemy przy okazji zboczyć w stronę Doliny Pięciu Stawów (od drogi do Morskiego Oka musimy iść tam jeszcze ok. 2 godziny). Warto przypomnieć sobie naprawdę, jak wygląda Morskie Oko. Poniżej prezentujemy galerię zdjęć oraz film obrazujący drogę do Morskiego Oka i jego okolice. Więcej napiszemy na ten temat w sierpniowym numerze "Prawdę mówiąc". Niżej przypominamy inne filmy z działu "PORADNIK TURYSTYCZNY", zamieszczane na naszym portalu nieco wcześniej: - Arizona, Utah, Meksyk: Zatoka Kalifornijska - Meksyk: Puerto Vallarta - USA: Los Angels - USA: okolice Phoenix - Francuskie Wybrzeże Lazurowe - Madera - portugalska wyspa dla ekscentryków na Atlantyku - Wyspy Kanaryjskie: Gran Canaria - Europa: Wiedeń
czytaj więcej...

(1 komentarzy)

Jako że wakacje się zbliżają, ponownie będziemy się starać przedstawiać na naszych łamach te strony świata i Polski, które warto odwiedzić. Ponieważ z naszego regionu sporo osób wyjeżdża do USA, postanowiliśmy zaprezentować bardzo ciekawe z punktu widzenia turystycznego południowo-zachodnie stany oraz północny Meksyk. Jeśli ktoś znalazł się już na terenie USA i ma kilka dni wolnych oraz jest w stanie wydać kilkaset dolarów, by zobaczyć to, co najciekawsze w Stanach Zjednoczonych, polecamy wycieczkę do Arizony, Utah i (przy okazji) nad Zatokę Kalifornijską. Można „upolować” naprawdę tani bilet lotniczy z Chicago czy Nowego Jorku do Phoenix, Los Angeles lub Las Vegas. Stamtąd już tylko kilka godzin samochodem do największych, współczesnych „cudów świata” – to jest do Wielkiego Kanionu Kolorado czy Doliny Monumentów Skalnych. Jeśli ktoś nie ma w południowo-zachodnich stanach znajomego, który mógłby udostępnić  samochód na kilka dni, pojazd można bardzo tanio po prostu wypożyczyć – nawet za kilkanaście dolarów dziennie. Paliwo w USA jest ok. dwa razy tańsze niż w Polsce. Tak więc wycieczka nie musi być wcale droga. Jeśli jesteśmy np. w Phoenix, do Grand Canyon dostaniemy się za trzy godziny. Po drodze przejeżdżamy przez miasto Flagstaff , które leży u podnóża góry o wysokości prawie 4.000 m n.p.m. Gdy w Phoenix temperatura dochodzi do 40 stopni Celsjusza, w okolicach Flagstaff może być tylko 6 stopni! Warto poświęcić Wielkiemu Kanionowi, uchodzącemu za jeden z cudowi świata, 2-3 godziny (najlepiej wieczorem, gdy słońce odpowiednio oświetla zbocza kanionu). Wielki Kanion Kolorado czyli przełom rzeki Kolorado wykształcony został  w skałach, w łupkach  wapieniach, piaskowcach i granitach. Każda warstwa skalna ma inny odcień i to daje wspaniały efekt kolorystyczny, zwłaszcza wieczorem, gdy słońce jest już nisko. Wielki Kanion zaczął powstawać  17 mln lat temu, wyżłobiła go rzeka Kolorado.  Kanion ma ponad 400 km długości i w najgłębszym miejscu  2. 133 m głębokości oraz od 800 metrów do 29 kilometrów szerokości. Jest to największy przełom rzeki na świecie. Z Grand Canyon jedziemy ok. 3 godziny do granicy stanów Arizona i Utah, gdzie możemy zobaczyć kolejny cud świata – Monument Valley, czyli dolinę pomników skalnych. Monument Valley (w języku Indian Navajo  - Dolina Skał) – to dolina położona wewnątrz rezerwatu Indian Navajo. Także tutaj każdy widok to obraz, zwłaszcza jeśli jest oświetlony nisko położonym słońcem. Monument Valley stała się sławna dzięki westernom Johna Forda. Bardzo dużo Amerykanów nie tylko z Arizony, ale także z Kalifornii robi sobie weekendowe wycieczki do meksykańskiego miasteczka Rocky Point (po hiszpańsku Puerto Penasco), ponieważ w Arizonie nie ma dostępu do oceanu, zaś w Kalifornii otwarty Pacyfik jest po prostu bardzo zimny nawet w lecie. W Puerto Penasco woda ma zaś 28 stopni Celsjusza już w maju, gdyż miasteczko leży nad Zatoką Kalifornijską. W ciągu 4 godzin możemy z Phoenix dojechać do Rocky Point i albo kąpać się w bajecznie ciepłym tutaj Oceanie Spokojnym, albo spacerować wzdłuż 15-kilometrowej piaszczystej plaży. Jadąc z Arizony do północnego Meksyku natrafimy na liczne patrole i posterunki amerykańskiej straży granicznej, jako że tędy przebiega zarówno emigracyjny jak i narkotykowy szlak przemytniczy. Więcej napiszemy w lipcowym numerze „Prawdę mówiąc”. Poniżej prezentujemy galerię zdjęć oraz film przedstawiający Wielki Kanion Kolorado, Monument Valley, Puerto Penasco, a także jeziorka wokół Phoenix oraz ujeżdżanie byków w Arizonie.
czytaj więcej...

(2 komentarzy)

Gdy kraj nasz skuwa mróz, a śnieżyce paraliżują ruch, często tęsknimy za latem. Można oczywiście mieć je także w środku zimy, gdy pokonamy kilka tysięcy kilometrów. Nie zawsze musi się to wiązać, jak już kiedyś pisałem, z potężnym uszczupleniem zawartości naszego portfela. W części naszego poradnika turystycznego dotyczącej Karaibów radziłem wybór lotów z Niemiec lub Austrii, co gwarantuje znaczne oszczędności. Inna możliwość znacznej redukcji kosztów, to lot z terenu USA, gdy ktoś tak czy tak musi lecieć do Ameryki. Najwyższa na świecie fontanna koło Phoenix Gdy musimy znaleźć się na zachodnim wybrzeżu USA, mamy do wyboru słoneczne stany – Arizonę czy Kalifornię lub pobliski Meksyk. W przyszłości opiszemy szczegółowo te cele turystyczne. Teraz chcieliśmy zwrócić uwagę na wzajemną ich bliskość. Gdy jesteśmy np. w Phoenix możemy także samochodem odwiedzić Kalifornię czy północny Meksyk. Można także stosunkowo tanio polecieć z Arizony do Kalifonii czy tak atrakcyjnych miejscowości na meksykańskim wybrzeżu Pacyfiku, jak Acapulco lub Puerto Vallarta. Typowy dla Arizony krajobraz Kto był już w przeszłości w Arizonie i zna największe atrakcje turystyczne w pobliżu Phoenix, jak Sedona czy Grand Canyon, może zwiedzić największe miasto tego stanu oraz jego okolice. W zabytkowym, 100-letnim budynku kongresu stanowego znajdziemy informacje na temat wielu referendów, zorganizowanych przez mieszkańców Arizony. W odróżnieniu do Polski, gdzie praktycznie instytucja referendum jest fikcją, obywatele w Arizonie często rozstrzygali w ciągu ostatnich 100 lat ważne sprawy właśnie na drodze referendum. Warto odwiedzić także najwyższą na świecie fontannę (tryska w niebo na wysokość ponad 100 metrów!) w miejscowości Fountain Hills oraz kasyna na terenie indiańskich rezerwatów. Słynny napis HOLLYWOOD Gdy ktoś odwiedził już kiedyś Los Angeles, może poświęcić więcej czasu ciekawej, nowoczesnej architekturze miasta czy też najbliższym okolicom LA. Warto odwiedzić wzgórze, na którym mieści się obserwatorium astronomiczne i z którego roztacza się wspaniały widok na downtown oraz słynny napis HOLLYWOOD. Warto zjeść coś oryginalnego w restauracjach Los Angeles. Kto zwiedził już Karaiby może być nieco rozczarowany wybrzeżem Meksyku od strony Oceanu Spokojnego. Zostało ono zniszczone fatalną architekturą hotelową, która zasłoniła piękne góry spadające do Pacyfiku. W ostatnich latach sławę Acapulco przebiła miejscowość Puerto Vallarta (nieco na północ od Acapulco). Miasteczko turystyczne bardzo przytulne i rozrywkowe. Wielkim minusem są wysokie hotele, które postawiono wprost na plaży i które zasłaniają potężne góry. Centrum Los Angeles Na promenadzie Puerto Vallarta można podziwiać co kilka metrów wspaniałe rzeźby. Ostatnio Meksyk odstrasza turystów (zwłaszcza amerykańskich) ze względu na trwające ciągle walki gangów. Przed każdym bankomatem w turystycznych miejscowościach stoją żołnierze oraz policja z karabinami automatycznymi gotowymi do strzału. Jednak leżąc na plaży Puerto Vallarta zapominamy o zagrożeniach. Jeśli ktoś lubi zbierać informacje na temat kraju, w którym przebywa, od kelnerów, taksówkarzy etc., dowie się, że Meksyk to bardzo biedny kraj. Jeśli ktoś ma w ogóle jakąś pracę, to zarabia 5-7 dolarów amerykańskich na dzień, co oznacza, że jego miesięczne wynagrodzenie wynosi ok. 150-200 dolarów. Trudno więc dziwić się, że miliony Meksykanów usiłują przekroczyć nielegalnie granicę amerykańską i znaleźć jakąś pracę w USA. Wybrzeże Pacyfiku, Meksyk - Puerto Vallarta Dziesiątki Meksykanów chodzą tam i z powrotem po plaży Puerto Vallarta w 30-stopniowym upale i usiłują sprzedać bogatym turystom z USA czy Kanady podkoszulek czy wisiorek. Mając świadomość tej lokalnej biedy, trudno spokojnie popijać na plaży tequilę.... Na promenadzie Puerto Vallarta można podziwiać ciekawe rzeźby...   Meksyk - Puerto Vallarta Poniżej filmy z Phoenix, Los Angeles oraz Puerto Vallarta, a także galeria zdjęć z Meksyku - dwie inne galerie zdjęć z Los Angeles oraz z Phoenix można obejrzeć wchodząc do naszego zbioru galerii zdjęć (prawa kolumna).
czytaj więcej...

(6 komentarzy)

Wakacje się już skończyły, a z nimi nasz cykl porad turystycznych. To już ostatni odcinek, w którym powiemy kilka słów na temat słynnego Cote d'Azur, czyli Wybrzeża Lazurowego, uchodzącego za najdroższy cel turystyczny w Europie. Urlop spędzają tu rzeczywiście najbogatsi ludzie praktycznie z całego świata. Kilka tygodni temu odpoczywał tu np. piłkarz Ronaldo.   Skaliste wybrzeże k. St. Tropez Wybrzeże Lazurowe, czyli odcinek od granicy włosko-francuskiej do Tulonu, „odkryte" zostało dla turystów mniej więcej sto lat temu przez angielskich arystokratów, a spopularyzowane głównie przez francuską aktorkę Brigitte Bardot (która do dziś mieszka koło St. Tropez) i komedie z udziałem Louisa de Funes. Dziś jest to cel urlopowy numer jeden przede wszystkim dla bogatych snobów, którzy delektują się najlepszym szampanem na swych luksusowych jachtach, zacumowanych w St. Tropez. Wieczorem obserwują z ich pokładów przechodniów i drugą grupę snobów, siedzących naprzeciw w najdroższych na świecie kawiarniach (patrz nasz film w RELACJACH FILMOWYCH). Niezależnie jednak od tego warto zobaczyć Cote d'Azur przynajmniej raz w życiu ze względu na piękne wybrzeże, błękitne niebo i wodę oraz urocze, wąskie uliczki miast i miasteczek tej części Francji. Z Polski najszybciej można się tam dostać samolotem. Z Warszawy do Nicei leci się 2 godziny (cena biletu ok. 700 zł tam i z powrotem). Hotele są potwornie drogie, jak wszystko w tej części Europy. Polecamy niekonwencjonalne rozwiązanie – osadę, złożoną z drewnianych domków, usytuowanych praktycznie na samej plaży – słynnej Kon-Tiki Beach, ok. 5 km od centrum St. Tropez. Lustrzane odbicie najsłynniejszego kasyna na świecie w Monte Carlo Jeszcze 20 lat temu na tej znanej na całym świecie plaży można było bez problemów znaleźć dla siebie jakiś wolny kawałek piachu. Dziś jest to dosyć trudne. Na 10-kilometrowym odcinku rzeczywiście pięknej plaży funkcjonują dziesiątki restauracji, które oferują setki leżaków między kuchnią i samym morzem. Zwykłe odcinki plaży mieszają się tutaj z plażami dla nudystów. Polecamy wielogodzinny spacer wzdłuż wybrzeża do St. Tropez (po kilku kilometrach idziemy pięknym, skalistym brzegiem). Godne zwiedzenia są pobliskie, śliczne miasteczka Ramatuelle i Gassin. Oczywiście musimy zwiedzić także stolicę Lazurowego Wybrzeża Niceę, z jej przepięknym starym miastem oraz Cannes z jego słynnym czerwonym dywanem festiwalowym oraz odciskami dłoni najsłynniejszych gwiazd filmowych i podobno (?) najlepszym na świecie hotelem CARLTON. Niesamowite wrażenie robi Monte Carlo, zawieszone na skałach. Ponieważ jest tu naprawdę bardzo mało miejsca, zaparkować można samochód wyłącznie w podziemnych, wielopoziomowych parkingach (parkingi te nie są wcale drogie – jak na Monaco – ok. 2,5 euro za godzinę). Sercem Monaco jest oczywiście kasyno oraz słynny Hotel de Paris. Jeśli nasza baza noclegowa jest w St. Tropez, to warto jechać do Monte Carlo nad samym morzem. Droga kręta, ale niezwykle malownicza. Opłaca się po drodze zwiedzić urocze miasteczko Villefranche (między Niceą i Monte Carlo). Podobno najlepszy na świecie hotel CARLTON w Cannes W Monte Carlo czy St. Tropez trudno spotkać koło hotelu czy restauracji samochód gorszy niż Lamborghini czy Ferrari. Pewną ciekawostką jest, iż także na w/w osiedlu plażowych domków drewnianych Kon-Tiki Beach nie zobaczymy nic poniżej Porsche, Mercedesa czy BMW. Ten na pierwszy rzut oka dość „prymitywny" (w porównaniu np. z Carltonem) kompleks domków letniskowych jest równie drogi jak niezły hotel w samym St. Tropez. Być może warto kiedyś nie jechać na tradycyjne, bałtyckie czy mazurskie wakacje, by zaoszczędzić pieniądze na tak ekstrawagancki urlop jak ten na Lazurowym Wybrzeżu? Odciski dłoni słynnych aktorów niedaleko czerwonego dywanu w Cannes     Urocze St. Tropez   Monte Carlo Starówka w Nicei Kompleks domków drewnianych Kon-Tiki Beach ok. 5 km od St. Tropez Więcej zdjęć oraz film z Wybrzeża Lazurowego w naszej GALERII ZDJĘĆ oraz RELACJACH FILMOWYCH poniżej. Na pierwszym zdjęciu - przepiękna miejscowość Villefranche (między Niceą i Monte Carlo)     
czytaj więcej...

(3 komentarzy)