styczeń 2015:

Od wtorku, 30 grudnia (a w niektórych sklepach od 31 grudnia, tj. od środy) można już nabyć kolejny, styczniowy, świąteczny numer "Prawdę mówiąc".

  • Jaka jest jego zawartość - patrz tekst na głównej stronie portalu.
Aktualnie nie ma żadnych nadchodzących wydarzeń.

Powiat dąbrowski

Jest początek obecnej kadencji. Na sesjach Rady Powiatu toczymy spory z wicestarostą Panterą na temat dobudowanego bloku operacyjnego. Pantera i jego polityczni przyjaciele twierdzą, że powodem kłopotów finansowych dąbrowskiego ZOZ-u jest (wybudowany za 1/3 wartości) nowoczesny blok operacyjny. Jaka jest prawda? Najgorsze jest to, że „sodówa”, która swego czasu uderzyła do głowy obecnej władzy - mimo upływu trzech lat – nie przekształciła się w pozytywne i logiczne myślenie. Do władzy nie trafiają  i - jak widać - nie będą trafiać żadne logiczne argumenty. W dalszym ciągu obowiązuje  teoria, że gdyby nie blok operacyjny, to szpital miałby się znakomicie. Pani dyrektor ma tutaj duży problem. Wtajemniczeni wiedzą, że jej los zależy od wicestarosty Pantery i jego grupy "politycznej", od osób, które razem tworzyły rzekomą „prawicę” Powiśla. Musi zatem powtarzać ulubioną teorię Pantery i jego kolegów samorządowych, z której wynika, że gdyby nie blok operacyjny, to szpital byłby w dobrej sytuacji finansowej.  Oczywiście nikt nie mówi, że budowa bloku to była konieczność i że  szpital nie było dalej stać na ryzyko używania starego bloku, a w biurku dyrekcji leżały decyzje nakazujące rozwiązanie problemu z nieodpowiednim starym blokiem. Była też teoria  poprzednika Pantery, członka zarządu, że taniej i lepiej byłoby wybudować blok na piątym piętrze. Dzisiaj jak widzę inwestycje autostradowe robione przez koalicję rządzącą,  to doskonale wiem, o co chodziło: im drożej, tym lepiej - z większego i droższego zadania więcej powinno zostać. Nie ma żadnej normy, która pozwoli rozliczyć rozbiórkę dachu na czwartym piętrze. Panowie podzielili się stołkami i myśleli, że reszta sama przyjdzie.  Życie jednak nie jest proste szczególnie jak pozbawia się pracy osoby tylko dlatego, że była powołana przez poprzedników. W następnym miesiącu postaram się napisać o zwolnieniach i przegranych procesach. Wracając do głównego tematu: zdaniem Pantery - i to było przedmiotem naszego sporu - taniej i lepiej byłoby wybudować ten blok na piątym piętrze niż z boku szpitala. No cóż są teorie, z którymi nie sposób dyskutować. Tylko w Dąbrowie budowa na piątym piętrze jest tańsza niż na ziemi (sic!). Szkoda, że inne firmy o tym nie wiedzą, na pewno Dąbrowa stałaby się budowlanym i mieszkaniowym Eldorado. Mieszkania im wyżej, tym taniej! Mam nadzieję, że radny i wicestarosta Pantera nie będzie zmieniał swoich teorii. Kilka osób słyszało na pewno o  tajnym dokumencie stworzonym przez poprzedniego dyrektora. Jeszcze w ubiegłym miesiącu słyszałem, jaką to sensację ma obecny zarząd na czele z panem Panterą. Sprawa dotyczy programu naprawczego napisanego przez poprzedniego dyrektora. Program ten odchodzący dyrektor nie wiedzieć dlaczego, opisał gryfem „poufne”. Skutek był tego taki,  że jako ówczesny przewodniczący rady nie mogłem (i może dobrze) się z nim zapoznać. Dzisiaj starostowie (szczególnie zastępca) biegają z tymi papierami, pokazując napis „poufne” i przekonując, jak to poprzednik, czyli starosta Krajewski, nieodpowiednio postąpił z dokumentem opatrzonym gryfem "poufne". Cała sprawa ma wyglądać podobnie jak likwidacja WSI,  tylko rzecz dzieje się w Dąbrowie Tarnowskiej. Należy przekonać mieszkańców, że były jakieś tajne dokumenty związane z likwidacją szpitala. Ktoś tu się naoglądał TVN-u i myśli, że tak można w Dąbrowie. Każdy,  kto choć trochę interesuje się polityką, wie o tym, jak kończą politycy Prawa i Sprawiedliwości, którzy głosują  za prywatyzacją szpitali. Jest kilka przykładów pozbawienia członkostwa w PiS starostów, którzy sprywatyzowali swoje szpitale. Pantera doskonale o tym wie, lecz nie o prawdę tutaj chodzi. Na dzień dzisiejszy istnieje ryzyko prywatyzacji kilku oddziałów i pięć głosów radnych z PiS-u nic tu nie zmieni.
czytaj więcej...
13 lutego odbyło się wspólne posiedzenie Rady Społecznej Zespołu Opieki Zdrowotnej w Dąbrowie Tarnowskiej i Zarządu Stowarzyszenia Samorządów Powiatu Dąbrowskiego, którego przedmiotem była coraz trudniejsza sytuacja finansowa dąbrowskiego szpitala oraz narastające konflikty między obecną jego dyrektorką Teresą Kopczyńską i pracownikami (patrz list otwarty związków zawodowych na str. 2-3). W spotkaniu uczestniczyła sama dyrektor szpitala Kopczyńska oraz przedstawiciele związków zawodowych. W centrum dyskusji stanęło zaplanowane przez Kopczyńską wydzielenie Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego ze struktury szpitala i przekształcenie go w spółkę, gdyż – jak oznajmiła Kopczyńska – teraz przynosi on straty finansowe, podobnie jak dwa inne oddziały szpitala – ginekologiczno-położniczy (oraz noworodków) i chirurgii urazowo-ortopedycznej. Można oczywiście już w tym miejscu spytać, dlaczego ofiarą tzw. „restrukturyzacji” a’la Kopczyńska paść ma ZOL, który zajmuje się bardzo poważnie chorymi pacjentami? Większość pielęgniarek nie chce stracić obecnej umowy o pracę i przejść do tworzonej spółki na podstawie  znacznie mniej korzystnego dla nich kontraktu. Kuriozalnym jest zaproponowane rozwiązanie, by na etatach w nowej spółce pozostały opiekunki. Tym samym pielęgniarki byłyby dyskryminowane. Co więcej, okazuje się, że tego typu przekształcenie ZOL-u przyniesie niezbyt duże oszczędności i to głównie kosztem redukcji zatrudnienia i świadczeń dla pielęgniarek, czytaj: obniżenia jakości opieki nad ciężko chorymi mieszkańcami Powiśla Dąbrowskiego. Okazało się, że gminy dąbrowskie nie wykazują entuzjazmu w stosunku do propozycji, by to one łatały finansowe dziury szpitala, który jest instytucją powiatową, a więc nadzorowaną przez takich ludzi, jak starosta Kwiatkowski czy też jego zastępca Pantera. Całe spotkanie nie prowadziło bynajmniej do znalezienia jakiegoś konkretnego rozwiązania finansowych problemów szpitala. Okazało się, iż obecna dyrektor Teresa Kopczyńska jest bezradna, a jedyną jej propozycją są redukcje zatrudnienia czy też zamrożenie wynagrodzeń, co oczywiście prowadzić musi do buntu pracowników. Starosta wystraszony Starosta Kwiatkowski wydawał się być przerażony sytuacją w szpitalu oraz brakiem nadziei na znalezienie jakiegoś racjonalnego rozwiązania.  Próbował łagodzić zaognioną sytuację (zwłaszcza po opublikowaniu przez związki zawodowe otwartego listu, o którym była już mowa wcześniej). Okazało się, że sprawa ordynatora Bołtucia wcale nie została załatwiona pomyślnie dla szpitala i pacjentów.  Przypomnijmy, co napisały związki zawodowe w swym otwartym liście: „Wszystkimi wstrząsnęła wiadomość o złożeniu wypowiedzenia z pracy naszego długoletniego lekarza,  a obecnie ordynatora Oddziału Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej Witolda Bołtucia.”  Kopczyńska poinformowała, że wypowiedzenia co prawda nie przyjęła, ale Bołtuć stara się o pracę w innym szpitalu i teraz pełni jedynie obowiązki ordynatora – do czasu znalezienia następcy, który weźmie udział w konkursie (Bołtuć odmówił takiego udziału). Zabawne było pytanie starosty Kwiatkowskiego, czy Kopczyńska zawarła z ordynatorem jakąś „ustną umowę” (sic!). Jej wypowiedzi jasno wskazywały, w jaki sposób traktuje podwładnych – np. „… osoby już zostały zredukowane do potrzeb łóżkowych”! Zdrowy rozsądek zachowały przedstawicielki związków zawodowych pielęgniarek, które zwróciły słusznie uwagę na to, iż potrzebna restrukturyzacja szpitala powinna przebiegać całościowo, a nie wybiórczo, dotycząc teraz tylko jednej komórki szpitala, tj. ZOL-u. Pielęgniarki żaliły się, że do dziś nikt nie odpisał na ich list w tej sprawie. Kopczyńska zarabia 7 razy więcej niż pielęgniarka Zaskakujące stanowisko zajęło kierownictwo ZOL-u, które okazało się jeszcze bardziej bezwzględne niż Kopczyńska (padły np. słowa: „… jeśli ktoś nie chce przejść na kontrakty, to może odejść!”). Krytycznie na temat dyrektor Kopczyńskiej wypowiedzieli się także obecni na spotkaniu ratownicy medyczni. Ich przedstawiciel ostrzegł, iż zaplanowana przez Kopczyńską redukcja składu załóg ratowniczych w karetkach z 3 do 2 osób może zagrażać skuteczności udzielanej pomocy. Kopczyńska w stylu późnego Gomułki lub wczesnego Gierka oznajmiła, że nie będzie redukcji, lecz jedynie „reorganizacja” (sic!). Pielęgniarki zapowiedziały na końcu spotkania skierowanie pozwu do sądu przeciw dyrektor Kopczyńskiej, która nie uregulowała zaległości w stosunku do funduszu socjalnego pracowników i próbuje narzucić nowy regulamin pracy, niezgodny z prawem – zdaniem związków zawodowych. Szczytem bezczelności ze strony Teresy Kopczyńskiej było przedstawienie – jej zdaniem – przyzwoitych wynagrodzeń pielęgniarek, które podobno wynoszą średnio – w zależności od oddziału –  2.200 zł – 2.700 zł. Po zakończeniu spotkania Kopczyńska odmówiła dziennikarzowi naszej redakcji ujawnienia swoich zarobków miesięcznych. Mimo to jesteśmy w stanie je podać. Łączne dochody roczne Kopczyńskiej – według jej oświadczenia sprzed roku – wyniosły ok. 177 tysięcy złotych – ok. 136 tysięcy złotych to wynagrodzenie dyrektora dąbrowskiego szpitala, a ok. 41 tysięcy złotych rocznie to emerytura (!) Kopczyńskiej, co oznacza, że dochody obecnej dyrektorki dąbrowskiego szpitala już rok temu wynosiły ok. 15 tysięcy złotych miesięcznie – ponad 11 tysięcy złotych to jej średnie miesięczne wynagrodzenie szpitalne i ok. 3,5 tysiąca złotych - miesięczna emerytura. W tym roku dochody Kopczyńskiej na pewno są jeszcze wyższe! Można w tym miejscu spytać, dlaczego starosta Kwiatkowski i jego koledzy z Zarządu Powiatu Dąbrowskiego zdecydowali się na zatrudnienie na ważnym stanowisku dyrektora szpitala emerytki, która – jak pokazuje praktyka – nie potrafi wyprowadzić tej powiatowej instytucji na prostą?
czytaj więcej...
JAK SIĘ JEST STAROSTĄ I MA SIĘ KUMPLA BURMISTRZA, TO NIE TRZEBA SIĘ MARTWIĆ ANI O DROGĘ DOJAZDOWĄ DO SWOJEGO DOMU, ANI O JEJ JAKOŚĆ. NIESTETY SYTUACJA SIĘ ZMIENIA,  GDY DOTYCZY TO ZWYKŁYCH OBYWATELI .  MOŻNA MIEĆ OD LAT SWOJĄ DROGĘ, UTWARDZAĆ JĄ,  A MIMO TO WŁADZA MOŻE MU JĄ PRÓBOWAĆ ZABRAĆ. Zadawaliśmy kiedyś pytania dotyczące ostatnich metrów drogi do posesji naszego  starosty. Sprawa dotyczyła tego, kto był wykonawcą, a kto płatnikiem za wykonanie ostatnich metrów do domu, w którym mieszka  najważniejsza osoba w powiecie. Niestety dostaliśmy - jak zwykle – dość niejasne, by nie rzec pokrętne odpowiedzi, tak, byśmy niewiele wiedzieli. Dzisiaj przy okazji sprawy budowy drogi Dąbrowa - Żelichów (patrz inny artykuł w tym numerze) i dzięki  różnym „podpowiedziom” trzeba chyba będzie zadać kolejne pytania dotyczące obydwu spraw. Każdego tygodnia otrzymujemy maile i  listy z prośbą o interwencję lub ujawnienie (opisanie) jakiejś trudnej sytuacji. Nasze pismo stało się czymś w rodzaju dąbrowskiej Jaworowicz. To źle, że są sytuacje, w których tylko ich upublicznienie i nagłośnienie może coś pomóc.   Największym problemem jest wybranie sprawy, którą będzie można rozwiązać i która zaciekawi  naszych Czytelników. Na brak informacji nie narzekamy. W najbliższym czasie nasz naczelny redaktor Ciesielczyk będzie zajmował się domem strażaka i wizytą CBA w Radgoszczy. Oprócz tego, myślę,  że pomoże rozwiązać problem powiatowej Komisji Rewizyjnej, która być może (?) nie będzie chciała przyjrzeć się bliżej ewentualnym nieprawidłowościom (?) przy budowie drogi Dąbrowa – Żelichów? Ja postaram się opisać problem dróg dojazdowych w Żelazówce. Być może cała sprawa (jeśli dojdzie do konfrontacji:  burmistrz - mieszkańcy Żelazówki) zakończy się w sądzie? Na dzisiaj sytuacja wygląda tak, że mieszkańcy Żelazówki mają ustną obietnicę burmistrza Początka (i stanowisko Rady Gminy), że ziemia będzie im sprzedana,  a on postara się, aby cena była sprawiedliwa. Niestety wszyscy wiemy, ile są warte obietnice polityków. Dwadzieścia lat jeździmy obwodnicą wokół Dabrowy (to jedna ze sztandarowych obietnic ). Obwodnica oczywiście nie powstała, za to powstał  piękny dom burmistrza (za niezłe pobory). Wracając do dróg dojazdowych, wszyscy zainteresowani przez atrakcyjną cenę rozumieją przetarg ograniczony dla mieszkańców  bezpośrednio tam zamieszkałych, tzn. tych, którzy na tej ziemi własnym kosztem wykonali drogi dojazdowe do swoich posesji. Aby przyrzeczenie spełnić,  poniesione nakłady należy wycenić i ograniczyć start w przetargu innym. Zresztą po co komu kupować dojazd do czyjejś posesji.  Może być też i inne rozwiązanie i ci, którzy nie wierzą burmistrzowi Początkowi, uważają, że atrakcyjna cena to ta, na której gmina zarobi jak najwięcej. Będziemy Państwa informować,  w jaki sposób burmistrz wywiązuje się z danego mieszkańcom słowa. Mam nadzieję, że tym razem nie będziemy  musieli pomagać słabszym i szukać dla nich prawników. Gdy będzie taka potrzeba - pomożemy podobnie jak w przypadku przedszkola w Smęgorzowie.
czytaj więcej...

(1 komentarzy)

  Na ostatniej w ubiegłym roku sesji Rady Powiatu Dąbrowskiego (30 grudnia 2013) – choć atmosfera była iście sylwestrowa (co widać było choćby w sposobie ubrania niektórych jej uczestników) – dominowały dwa tematy – rozpadająca się, niedawno remontowana droga z Dąbrowy do Żelichowa oraz zwycięstwo sądowe byłej dyrektorki ZSP Nr 1 w Dąbrowie Tarnowskiej, dr. Marty Chrabąszcz. Na początku dowiedzieliśmy się, iż nowym Komendantem Powiatowym Policji w Dąbrowie Tarnowskiej będzie Andrzej Kupiec. Następnie radny klubu PiS Wiesław Krajewski poinformował zebranych w dworku w Brniu, iż była dyrektorka ZSP Nr 1 w Dąbrowie Tarnowskiej, dr Marta Chrabąszcz wygrała sprawę w sądzie, który przywrócił ją do pracy w tej szkole. Krajewski pytał, czy teraz zostaną wyciągnięte jakieś konsekwencje wobec osób odpowiedzialnych za skandaliczne potraktowanie dr. Chrabąszcz. Następnie radny Krajewski wrócił do sprawy, którą opisaliśmy już w styczniowym numerze, remontu drogi Dąbrowa - Żelichów. Krajewski stwierdził, iż potwierdziły się informacje, że na odcinku 900 metrów tej drogi brak jest murków oporowych, co prawdopodobnie spowodowało rozsypywanie się dopiero co wybudowanej drogi! Dlatego też Krajewski zaproponował, by sprawą remontu zajęła się Komisja Rewizyjna Rady Powiatu Dąbrowskiego (o tym w następnej części tego artykułu). Radni przyjęli projekt budżetu na rok 2014. Szef klubu PiS domagał się, by uzyskane ze sprzedaży nieruchomości powiatowej pieniądze przeznaczone zostały na ratowanie dąbrowskiego szpitala. Krajewski uznał za "niemoralne" wydawanie pieniędzy z budżetu powiatu na trawniki wokół budynku starostwa, a nie np. na edukację. Dąbrowskie Muppet Show pod batutą wicestarosty Pantery - czyli posiedzenie Komisji Rewizyjnej Rady Powiatu Dąbrowskiego Nieco później, bo 20 stycznia 2014 miało miejsce posiedzenie Komisji Rewizyjnej Rady Powiatu Dąbrowskiego, która powinna zająć się wyjaśnieniem wspomnianej wyżej sprawy braku murków oporowych na pewnym odcinku wyremontowanej drogi Dąbrowa - Żelichów oraz przyczyn jej pękania. Posiedzenie to – naszym zdaniem - zasługuje  na określenie użyte w podtytule, (oceńcie Państwo zresztą sami na podstawie relacji filmowej oraz wywiadu z wicestarostą Panterą, które prezentujemy  na naszym portalu www.prawdemowiac.pl). Jeszcze w grudniu Marek Janik, dyrektor Zarządu Drogowego odpowiedział nam (choć pytania kierowaliśmy do starosty Kwiatkowskiego), że „W trakcie wykonywania robót stwierdzono, iż część zaprojektowanych murów oporowych nie jest niezbędna dla prawidłowego wykonania inwestycji. Ostatecznie wykonano 195 m (choć miało być według pierwotnego projektu aż 1.065 metrów!, przyp. red.). Równocześnie ujawniły się okoliczności uzasadniające wykonanie innych robót, koniecznych do wykonania zamówienia podstawowego. (…) Według sporządzonego kosztorysu, wartość robót, o których mowa powyżej, przekroczyła wartość robót zaniechanych (czytaj: wykonanie murów oporowych, przyp. red.). Natomiast wykonawca otrzymał wynagrodzenie w wysokości pierwotnie ustalonej”. Dyrektor Janik powiedział to samo na w/w posiedzeniu Komisji Rewizyjnej Rady Powiatu Dąbrowskiego. Co więcej, stwierdził, że nie wykonane mury oporowe (które miały m.in. zapobiegać osuwaniu się nawierzchni na boki), właściwie nie były potrzebne, gdyż ich brak wcale nie wpływa na jakość wykonanej drogi. Można w tym miejscu spytać, skoro mury oporowe były niepotrzebne, to dlaczego je wprowadzono do projektu? Po co w ogóle ktokolwiek na świecie wykonuje takie mury, skoro – zdaniem dyrektora Janika – i tak niczemu one nie służą? Nam się jednak wydaje, iż skoro projektant zakładał pierwotnie wykonanie tychże murów oporowych, musiały one mieć za zadanie zapobieganie pękaniu nawierzchni. Przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie projektowałby murów, których wykonanie  oczywiście zwiększa koszty budowy drogi, gdyby nie spełniały one określonej funkcji. Obecny na posiedzeniu Komisji Rewizyjnej wicestarosta Pantera próbował w pewnym momencie dyrygować komisją, a jej członkowie wykazywali ochotę do wszystkiego tylko nie do zadawania kłopotliwych pytań dyrektorowi Zarządu Dróg. Jeśli brak murów oporowych nie miał rzekomo wpływu na konstrukcję drogi, to dlaczego zaczyna się ona rozsypywać po krótkim czasie? W wywiadzie dla nas wicestarosta Pantera „przebił” wypowiedź minister Bieńskowskiej o PKP i polskim klimacie, stwierdzając, że przyczyną pękania nowej drogi jest to, że teren jest podmokły, a po drodze jeżdżą ciężkie samochody (sic!) – patrz wywiad z wicestarostą na naszej stronie www.prawdemowiac.pl Jest rzeczą skandaliczną, iż dopiero co wyremontowana droga z Dąbrowy do Żelichowa już pęka, co pokazują publikowane tu jej zdjęcia,  a władze powiatu „rżną głupa”, by użyć w tym miejscu słów „klasyka”. na zdjęciu wyżej: Nowa droga Dąbrowa Tarnowska – Żelichów już pęka….
czytaj więcej...