styczeń 2015:

Od wtorku, 30 grudnia (a w niektórych sklepach od 31 grudnia, tj. od środy) można już nabyć kolejny, styczniowy, świąteczny numer "Prawdę mówiąc".

  • Jaka jest jego zawartość - patrz tekst na głównej stronie portalu.
Aktualnie nie ma żadnych nadchodzących wydarzeń.

Powiat dąbrowski

Na ostatniej sesji Rady Powiatu okazało się, że niektórzy żyją jeszcze Nowym Rokiem, prezentując coś, co można by nazwać szopką samorządową. Najpierw radni nie chcieli zgodzić się, by - na wniosek Leszka Wieczorka - do porządku obrad wprowadzony został punkt dotyczący tragicznej sytuacji szpitala dąbrowskiego. Mimo że radny Krajewski apelował o zdrowy rozsądek, rządząca koalicja za nic nie chciała dopuścić do dyskusji na temat dąbrowskiej służby zdrowia. Wobec tego sprzeciwu radny Kądzielawa zaproponował, by przeprowadzić jeszcze raz głosowanie i by tym razem punkt dotyczący szpitala wprowadzić w innym miejscu porządku obrad. Jednak i tym razem rządzący nie dopuścili do przegłosowania tej propozycji. Starosta Kwiatkowski zdając sobie zapewne sprawę, iż taka postawa popierających go radnych kompromituje nie tylko ich, ale także jego samego, doprowadził w końcu do wprowadzenia punktu do porządku obrad. W ten sposób zaczął się spektakt pod nazwą sesja Rady Powiatu Dąbrowskiego. Drugi akt szopki dąbrowskiej rozpoczął radca prawny, który starał się wmówić zebranym, iz b. dyrektor szczucińskiej szkoły Giera przegrał z władzami w sądzie. Dopiero zapytanie radnego Roberta Kądzielawy zmusiło radcę do wyznania, iż tak naprawdę dyrektor Giera, który stracił swe stanoiwsko,  wygrał w sądzie pracy 14 tysięcy złotych, o czym pisaliśmy już wcześniej. Trzeci akt szopki samorządowej rozpoczął się wówczas, gdy okazało się, że radny Krajewski już 3 miesiące czeka na odpowiedź w sprawie drogi Dąbrowa - Żelichów, a dyrektor Janik nie otrzymał do tej pory jego pytań (o sprawie także już informowaliśmy)! Gdy w końcu głos zabrała dyrektor szpitala Kopczyńska, okazało się, że szpoka trwa nadal. Wypowiedź dyrektorki sprowadzała się do lamentu: "Nie chcem, ale muszem". Uważa, iż wynagrodzenia w szpitalu są nędzne, ale nie ma kasy na podwyżki. Zapomniała dodać, iż to ona właśnie (ze swoim astronomicznym wynagrodzeniem, o czym już informowaliśmy) stanowi największe obciążenie finansowe dla dąbrowskiego szpitala. Piąty akt spektaklu rozpoczął wicestarosta Pantera, wymachując jakąś teczką, o której mówił, że została utajniona przez poprzedniego dyrektora szpitala. Pantera od wielu miesięcy odgraża się, że odtajni teczkę. Przypomina to trochę akcje Tymińskiego, który w czasie kampanii prezydenckiej także machał tajną, czarną teczką. Przedstawicielka związków zawodowych pielęgniarek potwierdziła, iż trudno porozumieć się z dyrektor Kopczyńską, a Państwowa Inspekcja Pracy stwierdziła już dawno temu, iż Kopczyńska nie przestrzega prawa pracy. Pielęgniarka zarzuciła dyrektorce posługiwanie się nierzetelnymi danymi np. na temat wynagrodzenia personelu szpitalnego. Związki zawodowe uważają, iż ciężka praca pielęgniarek - zwłaszcza tych z długim stażem pracy - nie jest dodoceniana przez Kopczyńską. Sytuację w dąbrowskiej służbie zdrowia podsumowali ratownicy medyczni. Ich przedstawiciel pokazał obrazowo, na czym polega praca ratownika i zadał pytanie, dlaczego na śmieciarce jeździ trzech pracowników zakładu oczyszczania miasta, a w karetce pogotowia ratunkowego liczba personelu miałaby być zredukowana do dwóch osób?! Przedstwiciel związków zawodowych ratowników medycznych określił działanie dyrektor Kopczyńskiej jako "bezwzględne". Naszym zdaniem, gdyby kiedyś miało dojśc do wyboru najbardziej absurdalnej sesji Rady Powiatu Dąbrowskiego, powinna wygrać ta, na której starosta pokazywał radnym majtki albo ta, opisywana tutaj przez nas. Poniżej więcej zdjęć oraz relacja filmowa. O sesji napiszemy także w kwietniowym numerze "Prawdę mówiąc".  
czytaj więcej...
Pod koniec listopada nasza redakcja skierowała do starosty Tadeusza Kwiatkowskiego kilka pytań na temat remontu drogi Dąbrowa Tarnowska – Żelichów. Otrzymaliśmy bardzo dziwną  odpowiedź. Czy remont został przeprowadzony prawidłowo? Dokładniej mówiąc, spytaliśmy, czy prawdziwe są informacje, do których dotarliśmy, iż ścianki oporowe, które m.in. powinny zabezpieczać drogę przed osunięciem, nie powstały w czasie remontu na całej, przewidzianej projektem długości tejże drogi. Jeśli tak faktycznie jest, rodzi się pytanie, dlaczego i czy w związku z tym koszt remontu drogi był niższy od zaplanowanego, a jeśli tak, co się stało z zaoszczędzonymi w ten sposób pieniędzmi? Już wcześniej pytaliśmy o w/w ścianki oporowe, lecz otrzymaliśmy wymijającą odpowiedź, napisaną w charakterystycznym dla Starostwa Powiatowego w Dąbrowie Tarnowskiej stylu, który zamiast wyjaśniać całą sytuację, zaciemniał jej obraz. W kolejnym mailu, skierowanym do starosty Kwiatkowskiego, napisaliśmy: „... nawiązując do naszej wcześniejszej wymiany maili dot. remontu drogi do Żelichowa, pozwalamy sobie sprecyzować nasze pytania: Jako że po licznych interwencjach mieszkańców powiatu dąbrowskiego nasza redakcja próbuje wyjaśnić sprawę nieobecności ścianek oporowych przy nowej drodze do Żelichowa, prosimy o pomoc w tej sprawie i podjęcie próby uzyskania odpowiedzi na następujące pytania: 1. Dlaczego nie ma ścianek oporowych przy wyremontowanej niedawno drodze do Żelichowa na odcinkach, na których powinny one być według specyfikacji technicznej do przetargu, a dokładniej - wg zapisów na stronach 46, 63, 64, 65, 66, 67 68 i 69? 2. Dlaczego te ścianki znajdują się wg naszych informacji tylko na odcinku ok. 100 metrów, a powinny być na długości ok. 1 kilometra, co pokazują zdjęcia, którymi dysponujemy? 3. Czy oznacza to, że firma, która wygrała przetarg, (tj. firma, która zasłynęła podczas tzw. tarnowskiej afery łącznikowej, w wyniku której w areszcie znalazł się prezydent Tarnowa) nie wykonała tychże ścianek, mimo, że powinna? 4. Czy w związku z tym faktyczny koszt drogi był niższy, a jeśli tak, co się stało z różnicą między kwotą wyższą (zakładającą wykonanie ścianek), a kwotą niższą (bez ścianek)? Nasza redakcja będzie wdzięczna, jeśli pan Starosta pomoże wyjaśnić tę sprawę, gdyż - jak Pan zapewne przyzna - po "tarnowskiej aferze łącznikowej" podatnicy w naszym regionie są zatroskani tym,  jak faktycznie wydawane są publiczne pieniądze.” Starosta Kwiatkowski umywa ręce? Pechowego 13 grudnia 2013 roku otrzymaliśmy odpowiedź – nie od starosty Kwiatkowskiego, lecz Marka Janika, dyrektora Zarządu Drogowego, który najpierw powołał się na ustawę o dostępie do informacji publicznej oraz na Prawo prasowe, a następnie poinformował nas w swoim piśmie, iż teraz nie ma czasu i wobec tego nie odpowie nam w ustawowym terminie: „… ze względu na konieczność realizacji w pierwszej kolejności bieżących zadań jednostki, złożony… wniosek nie zostanie załatwiony w ustawowym terminie”. Następnie dyrektor Janik (zapewne po konsultacji ze starostą Kwiatkowskim?) dodał, że „żądana informacja zostanie udzielona najpóźniej do dnia 31 grudnia 2013 r.”, a więc – jak przypuszczać należy – już po złożeniu do druku styczniowego numeru naszego pisma. Można chyba dojść do wniosku, że ta swego rodzaju „gra na czas” (najpierw przekazanie sprawy przez starostę Kwiatkowskiego dyrektorowi Janikowi, a następnie odpowiedź zapowiadająca  odpowiedź na nasze pytania w późniejszym terminie) nie jest przypadkowa? Gdyby sprawa była prosta, łatwa do wyjaśnienia, otrzymalibyśmy odpowiedź bezpośrednio od starosty w stosunkowo krótkim czasie. Można w tym miejscu spytać, dlaczego starosta Kwiatkowski nie był w stanie (nie chciał?) odpowiedzieć sam na nasze, dość precyzyjnie sformułowane pytania? Dlaczego dyrektor Zarządu Drogowego zasłania się brakiem czasu, jakby teraz drogi dąbrowskie sparaliżowały zamiecie śnieżne i jakby dyrektor Janik od rana do wieczora musiał walczyć w terenie z zaspami? Inną, intrygującą sprawą jest reakcja, a właściwie jej brak na podobne pytanie zadane publicznie, na sesji Rady Powiatu Dąbrowskiego przez radnego PiS Wiesława Krajewskiego. W chwili, gdy powstaje ten artykuł, radny nie dysponował żadną odpowiedzią od starosty Kwiatkowskiego. Ta sama firma, ale czy ten sam problem? Dlaczego sprawa remontu drogi Dąbrowa – Żelichów jest ciekawa. Jak to już podkreśliliśmy w naszym mailu do starosty, wywoływać ona może szczególne zainteresowanie choćby i z tego powodu, iż przetarg na remont drogi wygrała ta sama firma, która występuje jako jeden z „bohaterów” tak zwanej tarnowskiej afery łącznikowej. Jak wiadomo prezydent Tarnowa Ryszard Ś. znalazł się za kratkami, podejrzany o przyjęcie łapówki w zamian za przychylność dla firmy budowlanej, która wygrała przetarg na wykonanie łącznika z nową autostradą. Mieszkańcy naszego regionu z uwagą obserwują teraz wszystkie tego typu przetargi na wykonanie prac budowlanych. Szokiem była wizyta funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Urzędzie Gminy Radgoszcz 18 grudnia, o czym piszemy dalej. Jeśli do końca grudnia nasza redakcja nie otrzyma przekonywujących odpowiedzi na postawione przez nas pytania w sprawie remontu drogi Dąbrowa – Żelichów, zmuszeni będziemy przekazać posiadane przez nas informacje (i związane z nimi wątpliwości) do stosownych w tym przypadku instytucji z prośbą o wyjaśnienie całej sprawy. P.S. Sprawę w tej chwili bada Komisja Rewizyjna Rady Powiatu. Poinformujemy oczywiście o wynikach tej kontroli.
czytaj więcej...
Dlaczego nie potrafimy korzystać z tych dwóch mądrych przysłów. Szczególnie podczas wyborów. Żyjemy w ciekawych czasach, gdzie od podstaw - czyli od samorządów - budujemy demokrację. Różnie to w różnych miejscach kraju wychodzi. Przy okrągłym stole ustalono wszystko tak, jak potrzeba - tzn. zapewniono dalsze sprawowanie władzy „swoim”. Władza w rękach odpowiednich ludzi gwarantowała spokój najważniejszym w państwie (Jaruzelskiemu, Kiszczakowi itd.). Nieważne kto i jak głosuje, ale kto liczy głosy. Sam kiedyś doświadczyłem takiego liczenia i oprócz 220 oddanych prawidłowo doliczono się jeszcze ponad 70 nieważnych głosów z moim nazwiskiem i to w jednej komisji. Ciekawe, że tylko dwadzieścia głosów zabrakło, abym wówczas został radnym powiatowym. Od tego momentu pomagam tym, którzy liczą głosy i jakoś udaje się wygrywać. Oczywiście w nadchodzących wyborach w 2014 roku postaramy się razem z politycznymi przyjaciółmi zadbać o prawidłowy nadzór nad liczącymi głosy. Niestety będzie to bardzo trudne zadanie i już dziś musimy zacząć poszukiwania ludzi dobrej woli i - co tu dużo mówić - mających dość tego „dziadostwa” wyborczego. Przepraszam za ostre słowa, ale jak nazwać inaczej sytuację, w której po mało istotnych wyborach w Gruszowie na sołtysa aż trzy lata trwa dochodzenie w tej sprawie. Ludzie jeżdżą na zeznania po 60 km, a przy okazji wmawia się im, że winnym jest człowiek, który o całej sprawie zawiadomił policję i ośmielił się startować w tych wyborach, podczas gdy wszystko było już ładnie ustalone. Oczywiście każdy może mieć inne zdanie, ale powinien sobie je wyrabiać, znając wszystkie okoliczności. Czy wybory na sołtysa są warte takich zachodów i kto je "ochrania"? Drugi przykład to kilkadziesiąt ton żywności z banku światowego rozdane zaraz przed wyborami gminnymi (śledztwo zostało umorzone, będziemy pisac o tej sprawie w przyszłości) Ludzie w naszej gminie są niemożliwie zastraszeni i sam nie wiem, jak udało się wprowadzić taki „terror”. Za komuny mieszkańcy Dąbrowy i okolic byli odważniejsi. Wtedy oprócz pracy traciliśmy nierzadko zdrowie. Z całej tej sprawy wyłania się bardzo przykry widok współpracy różnych ludzi dla swoich wyłącznie interesów, które niestety są powiązane niewidoczną nicią antydemokracji. Dlaczego piszę o demokracji? Gdyż należy do czegoś się odnieść i gdyby wszyscy uczestnicy życia politycznego, a takim są te wszystkie wybory (od szefa straży i sołtysa poprzez radnego do posła) mieli na myśli demokrację, to byłoby pięknie. Na dzisiaj takim hasłem powinno być: demokracja - tak, wypaczenia - nie. Niestety władza tak smakuje, że raz zdobyta, pozostaje długo w tych samych rękach i ludziom spoza układu zamkniętego trudno ją odzyskać w normalny, demokratyczny sposób. Z władzą raz zdobytą trudno się rozstać zwłaszcza tym, którzy mają coś na sumieniu. Koło się zresztą zamyka. Gdy nie ma uczciwości, nie ma faktycznej demokracji, a wówczas trudno spodziewać się pozytywnych zmian, trudno spodziewać się postępu cywilizacyjnego, poprawy życia itd.  Rządzący łapią się wszystkich sposobów (czasami nawet niezgodnych z prawem), aby zatrzymać władzę w swym ręku. Jest tylko jeden sposób na przełamanie monopolu władzy ludzi nieuczciwych, niekompetentnych i tchórzliwych – karty wyborcze z równoczesną kontrolą tych, którzy będą je liczyć.
czytaj więcej...

(3 komentarzy)

Robert Pantera – najbardziej niepewny swej przyszłości polityk samorządowy w roku 2013, za 48 tygodni będzie musiał znaleźć sobie normalną pracę Bogdan Tabiś – najbardziej sympatyczny policjant na Powiślu w roku 2013  i równocześnie chyba najmłodszy emeryt w powiecie dąbrowskim, w styczniu przestanie być Komendantem Powiatowym Policji w Dąbrowie Tarnowskiej Marek Kopia – najbardziej chyba przestraszony urzędnik w roku 2013 po grudniowej wizycie funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Urzędzie Gminy Radgoszcz Wiesław Krajewski – najbardziej aktywny radny w roku 2013;  nawet ci, którzy nie lubią PiS-u i krytykowali Krajewskiego w przeszłości, muszą teraz przyznać, iż jako jeden z nielicznych radnych broni systematycznie interesów  zwykłych ludzi na Powiślu Dąbrowskim Ksiądz proboszcz Stanisław Cyran – największy skarb Powiśla Dąbrowskiego w roku 2013, żadne chyba słowa nie są w stanie opisać wielkiej mądrości jego kazań Jan Zuziak – najmniej wiarygodny szef radny gminy na Powiślu w roku 2013,  uznany przez sąd winnym złożenia fałszywych oświadczeń majątkowych (teraz czeka na decyzję, czy powinien stracić mandat radnego) Marta Chrabąszcz – najbardziej poszkodowany pedagog przez władze powiatu dąbrowskiego, mimo znakomitych wyników została pozbawiona stanowiska dyrektora ZSP Nr 1 w Dąbrowie Tarnowskiej Franciszek Dymon – najmniej zrównoważony samorządowiec na Powiślu w roku 2013, właściwie można się po nim wszystkiego spodziewać, potwierdzają to nie tylko jego kuriozalne wypowiedzi na sesji, ale także „wyczyny” z przeszłości Kazimierz Pinas – najbardziej bezradny sołtys w powiecie dąbrowskim w roku 2013, praktycznie prawie nigdy nie potrafi bronić skutecznie interesów mieszkańców swej wioski – Żelazówki Marek Lupa – najmniej kompetentny wójt Powiśla w roku 2013;  Radgoszcz – gmina, którą charakteryzują wyjątkowo słabe wskaźniki ekonomiczne,  pod jego rządami tonie Tadeusz Kwiatkowski – najbardziej zestresowany człowiek w powiecie dąbrowskim w roku 2013 z powodu działalności panów K. i C.; podobno nawet siedząc na sedesie, nie jest pewien, czy ktoś go nie nagrywa Stanisław Krawiec – najbardziej trafny transfer zawodowy na Powiślu w roku 2013, jako że znacznie lepiej sprawdził się na stanowisku parkingowego niż dyrektora Centrum Polonii w Brniu Najbardziej sympatyczna przedstawicielka płci pięknej w powiecie dąbrowskim (z ZSP w Brniu) - poniżej:
czytaj więcej...