styczeń 2015:

Od wtorku, 30 grudnia (a w niektórych sklepach od 31 grudnia, tj. od środy) można już nabyć kolejny, styczniowy, świąteczny numer "Prawdę mówiąc".

  • Jaka jest jego zawartość - patrz tekst na głównej stronie portalu.
Aktualnie nie ma żadnych nadchodzących wydarzeń.

Wiadomości polonijne

29 stycznia w Chicago, w siedzibie utytułowanego klubu polonijnego EAGLES dr Marek Ciesielczyk wygłosił kolejny już wykład na temat działalności komunistycznej Służby Bezpieczeństwa w środowisku polonijnym w USA. W naszych „RELACJACH FILMOWYCH" (w prawej kolumnie) prezentujemy film (w 5 częściach) przedstawiający spotkanie redaktora Ciesielczyka z Polonią chicagowską. W pierwszej części swej prelekcji dr Ciesielczyk mówił o przeszkodach, jakie napotyka badacz, poszukujący w IPN dokumentów na temat działań SB w środowisku polonijnym oraz o licznych próbach zastraszenia go przez byłych esbeków polonijnych, obawiających się teraz ekstradycji z USA, po ujawnieniu ich esbeckiej przeszłości. Redaktor Ciesielczyk pytał, dlaczego Sławomir Cenckiewicz, który otrzymywał pieniądze na badania w IPN, nie ujawnił po kilku latach żadnych szczegółów, dotyczących konkretnych działań TW, KO i KI SB w USA. Następnie dr Ciesielczyk ujawnił kolejne nazwiska polonijnych esbeków (czego Cenkiewicz nie zrobił mimo licznych obietnic). Mówił także o tych działaczach polonijnych, którzy co prawda nie byli formalnie tajnymi współpracownikami SB, ale przekazywali komunistycznej Służbie Bezpieczeństwa cenne informacje. Ciesielczyk ujawnił także dokumenty, które oczyszczają wielu działaczy polonijnych, podejrzewanych wcześniej niesłusznie o współpracę z SB. W pierwszej części filmu jest mowa m.in. o takich osobach, jak: Andrzej Jarmakowski, Sławomir Cenckiewicz, Jolanta Ciesielczyk, Krzysztof Koch, a także o Komitecie Pamięci Polonijnej oraz licznych prowokacjach esbeckich wobec prelegenta, - w drugiej: - w dalszym ciągu o Andrzeju Jarmakowskim i Sławomirze Cenckiewiczu, Wojciechu Wierzewskim, Wacławie Sikorze, Piotrze Mroczyku, Romanie Żelaznym, Zygmuncie Podbielskim, Jerzym Srebrnym, Józefie Migale, Robercie Lewandowskim, Adamie Grzegorzewskim, Edwardzie Moskalu, Andrzeju Stypule, - w trzeciej części flimu Ciesielczyk mówi m.in. o takich osobach, jak: Stanisław Chęciński, Kazimierz Łukomski, Krzysztof Rac, Zygmunt Ziomber, Roman Puciński, Krzysztof Kamyszew, Edward Puacz, Alfred M.Znamierowski, Lucyna Migala, Marian Prusek, Jan Fijor, Jerzy Bekker, – w czwartej: Andrzej Jarmakowski, Krzysztof Rac, K. Kasprzyk, M. Kobeliński, Andrzej Stypuła, Edward Moskal, - w piątej: Andrzej Stypuła, Krzysztof D. Kamyszew, Grzegorz S. Popielarz, Stefan Szulwic, M. Vogel, Tadeusz Dworaczek, Bernard Schmidt, Wacław Pęcak, Piotr Krawczyk, Piotr S. Łabudziński, Krzysztof Marczak, Leszek Surowiec, Edward Dusza, Tomasz Pochroń, Wojciech Wierzewski, Wacław Sikora, Jan Fijor, Piotr Mroczyk, Roman Żelazny. Redaktor Ciesielczyk mówił także o funkcjonowaniu pisma i portalu PRAWDĘ MÓWIĄC, informując Polonię chicagowską, iż można nabyć to pismo także w Chicago, w sklepie GENE's SAUSAGE, 5330 W. Belmont Ave.). Zapowiedział także ujawnienia dąbrowskich esbeków (wśród nich jest np. osoba, która sprawuje obecnie ważną funkcję w organach ścigania w Dąbrowie Tarnowskiej). Poniżej prezentujemy zdjęcia z wykładu oraz niektóre dokumenty z IPN, pokazane przez dr. Marka Ciesielczyka w czasie prelekcji. Po wykładzie - uczestnicy z prelegentem Wejście do klubu EAGLES Redaktor Ciesielczyk z reprezentantami kombatantów polonijnych Dyskusja po prelekcji Strzałką oznaczony jest prowokator, o którym była mowa w czasie wykładu. Zobowiązanie Fijora Karta tytułowa dokumentów z IPN dot. Jarmakowskiego Jeden z tajnych szyfrogramów rezydentury SB w Chicago do warszawskiej centrali nt spotkań z Jarmakowskim
czytaj więcej...

(5 komentarzy)

możesz powiększyć obrazek obok, klikając na niego myszką po otwarciu całego tekstu ________________________________________________________________________________________________________________ NIEDZIELA, 29 STYCZNIA 2012, godz. 3:oo pm EAGLES, 5844 N. Milwaukee Ave. Chicago _______________________________________________________________________________________________________________ - Jak Jarmakowski obejmował kierownictwo gabinetu Premiera RP - Przedstawione zostaną nowe dokumenty z archiwum IPN, obrazujące m.in.: - kontakty dziennikarza polonijnego Andrzeja Jarmakowskiego z rezydenturą SB w konsulacie PRL w Chicago,- współpracę z SB znanego działacza "niepodległościowego", jednego z czołowych "przywódców" polonijnych kombatantów w Chicago,- działalność jako TW SB dziennikarza polonijnego, uchodzącego za wyjątkowo "prawicowego"_____________________________________________________________________________________________________________ Marek Ciesielczyk- doktor politologii Uniwersytetu w Monachium,- wykładowca sowietologii w University of Illinois w Chicago,- Fellow w European University Institute we Florencji,- pracownik naukowy w Instytucie Studiów Sowietologicznych w Bonn,- autor pierwszej w języku polskim książki na temat KGB,- b. Dyrektor Centrum Polonii w Brniu,- obecnie Redaktor naczelny pisma PRAWDĘ MÓWIĄC oraz portalu www.prawdemowiac.pl- odznaczony na wniosek Prezesa IPN Krzyżem Wolności i Solidarności - jednym z najwyższych polskich odznaczeń _______________________________________________________________________ Głosuj na najlepszy numer PRAWDĘ MÓWIĄC- patrz sonda na naszym portalu, w lewym dolnym rogu naszej strony _______________________________________________________________________________________________________________   Już od 1 lutego można będzie nabyć kolejny, 8. numer "Prawdę mówiąc" (tylko w dobrych sklepach na terenie powiatu dąbrowskiego - patrz lista sklepów w lewej kolumnie na naszej stronie), w którym znajdziesz m.in. takie artykuly, jak: - Największa afera w historii powiatu dąbrowskiego - Straciliśmy ok. 1 mln zł, a winnych (na razie?) brak, - Dlaczego władze powiatu dąbrowskiego robią na złość mieszkańcom Powiśla? - Gruszów ma swoje lobby, - "Mówi Pan pierdoły, Panie burmistrzu....", - Polowanie na prezesa Kaczmarskiego zakończone, - "Prawdę mówiąc" - jak zakazany owoc - smakuje najlepiej, - Sesja Młodzieżowej Rady Miejskiej w Dąbrowie Tarnowskiej, - Piątek trzynastego, - W Woli Mędrzechowskiej jest orkiestra, a w Dąbrowie takiej nie ma... , - Gepard Biznesu 2010 dla szczucińskiej firmy, - Wszyscy powodzianie są równi, ale niektórzy mniej równi .... , - Poradnik turystyczny - Turcja - to, co najlepsze nad Morzem Śródziemnym, - Ping-pongowa pasja w Oleśnie, - Skarby Powiśła - Faustyna Kozioł
czytaj więcej...

(13 komentarzy)

Jak zdobyć prawo stałego pobytu w Stanach Zjednoczonych, czyli tzw. „zieloną kartę", w inny sposób niż poprzez znaną wszystkim „loterię wizową"? Otóż jest kilka metod, dzięki którym można stać się posiadaczem „zielonej karty". Jednym ze sposobów jej uzyskania jest zatrudnienie poprzez znalezienie pracodawcy, który oferuje nam pracę na terenie USA. Ów system powstał w celu pomocy osobom ubiegającym się o uzyskanie „zielonej karty", których zatrudnienie konieczne jest z punktu widzenia pracodawcy. Powinien on wykazać, że na amerykańskim rynku pracy trudno czy wręcz niemożliwe jest znalezienie pracownika o określonych kwalifikacjach. Tylko z pozoru jest to rzadka sytuacja. Na przykład właściciel restauracji może szukać kelnera, który zna język polski czy kucharza, który potrafi przygotować polskie potrawy. Proces ubiegania się o „zieloną kartę" poprzez tego typu zatrudnienie może być zarówno kosztowny jak i powodujący wiele problemów natury formalnej. Pozyskując sponsora - pracodawcę w USA, można starać się o pobyt stały. Proces rozpatrywania petycji dla osób mieszkających w Polsce i starających się w ten sposób o „zieloną kartę", trwa krócej niż w przypadku osób przebywających już w USA (rozkłada się na ok. 1,5 - 2 lata). Znacznie mniej skomplikowany i krótszy jest proces uzyskania „zielonej karty", gdy udowodni się, że dana osoba, która ma ją uzyskać, dysponuje wyjątkowymi zdolnościami, np. uzyskała Nagrodę Nobla w jakiejś dziedzinie, jest wybitnym artystą czy sportowcem. Wymagania nie muszą jednak w tym przypadku być bardzo wygórowane. Znany jest przypadek polskiego politologa, który uzyskał bardzo szybko stały pobyt w USA na podstawie opinii wybitnych profesorów. Można uzyskać „zieloną kartę", gdy np. naszym małżonkiem jest obywatel USA lub posiadacz stałego pobytu w Ameryce. Obywatele Stanów Zjednoczonych mają prawo składać petycje dotyczące swoich rodziców, małżonków, rodzeństwa oraz dzieci. Osoby posiadające „zielone karty", czyli tzw. "permanent residents" uprawnione są do składania takich petycji tylko i wyłącznie, gdy o „zieloną kartę" starają się ich małżonkowie oraz dzieci. Nie ma żadnych limitów czasowych dla osób kwalifikujących się jako tzw. "immediate relatives" obywateli USA, czyli dla ich dzieci poniżej 21-go roku życia, stanu wolnego, małżonków, rodziców, wdowców po nich (pod specjalnymi warunkami). Pozostałe osoby są pogrupowane w kilka kategorii, czyli tzw. "preferences". Im wyższy numer owej kategorii, tym dłuży jest czas oczekiwania na przyznanie „zielonej karty". Rocznie około 500.000 obywateli amerykańskich zawiera związek małżeński z cudzoziemcami, którzy są następnie uprawnieni do otrzymania „zielonej karty", czyli statusu stałego rezydenta Stanów Zjednoczonych. Małżonkowie obywateli amerykańskich w świetle prawa uważani są za "najbliższych krewnych" („immediate relatives"), w związku z tym nie ma dla nich żadnych barier w procesie uzyskiwania „zielonej karty" oraz nie ma ograniczeń dotyczących liczby wydanych kart dla obcokrajowców, którzy wstąpili w związek małżeński z amerykańskimi obywatelami. W sytuacji, gdy określony cudzoziemiec, który chce poślubić obywatela USA, przebywa cały czas poza terytorium Stanów Zjednoczonych, możliwym jest uzyskanie wizy K-1 Fiancée/Fiancé po to, by tenże cudzoziemiec mógł przyjechać do Stanów Zjednoczonych i poślubić obywatela amerykańskiego. Osoba będąca w posiadaniu „zielonej karty", która zamierza przebywać poza granicami USA przez okres od 1 do 2 lat, zanim jeszcze opuści teren USA powinna ubiegać się o re-entry permit, noszący nazwę "białego paszportu". W sytuacji, gdy posiadacz „zielonej karty" przekroczył dozwolony termin i przebywa pobytu poza granicami USA ponad 1 rok, ma prawo ubiegać się o przywrócenie statusu stałego rezydenta. Osoby deportowane z USA lub posiadające kryminalną przeszłość, zgodnie z imigracyjnym prawem amerykańskim, otrzymują zakaz uzyskania stałego pobytu. Istnieje możliwość, która w uzasadnionych przypadkach zezwala na uzyskanie "waiver", czyli uchylenia zakazu otrzymania wizy emigracyjnej. Można także stać się stałym rezydentem USA, jeśli ktoś zainwestuje pieniądze w Ameryce, tworząc nowe miejsca pracy. Nabycie „zielonej karty" w ten sposób – tj. przez inwestycje (zwana także Fifth Preference Green Card) dotyczy osób, które inwestują jakąś kwotę pieniędzy w realizację nowego biznesu lub rozwijanie tego, który już istnieje. Wymieniony powyżej inwestor jest zobowiązany do czynnego zarządzania swoim przedsiębiorstwem. Kilku inwestorów ma prawo połączyć swoje aktywa finansowe oraz stworzyć lub rozwinąć swoją firmę w USA, a każdy z nich osobno może ubiegać się o „zieloną kartę". Ponadto każdy z inwestorów musi wnosić do tej firmy obligatoryjny wkład inwestycyjny, jak również każdy z nich jest indywidualnie odpowiedzialny za stworzenie nowych miejsc pracy.   Janusz Dzięgiel
czytaj więcej...

(10 komentarzy)

Eugeniusz Łuszcz pochodzi z Gruszowa Wielkiego (powiat dąbrowski). Jego sukcesy za oceanem są kolejnym dowodem na to, że Ameryka może być ziemią obiecaną dla każdego, także dla młodego chłopaka z dąbrowskiej wsi. - Na zdjęciu z synem w sklepie przy Lincoln Avenue w Chicago - - Jeden ze sklepów pana Eugeniusza przy Belmont - Do USA Eugeniusz, syn rolnika z Gruszowa Wielkiego, wyemigrował mając zaledwie 16 lat. Był rok 1963, w Polsce rządził Gomułka. Zaledwie po 7 latach pobytu w Ameryce, 23-letni chłopak otwiera w Chicago swój pierwszy sklep. Młody Eugeniusz odnosi sukces ekonomiczny. Sklep funkcjonuje na tyle dobrze, iż możliwe jest otwarcie kolejnego, na znanej, polonijnej ulicy chicagowskiej Belmont. Potężny sklep spożywczy Gene's Sausage Shop funkcjonuje w tym samym miejscu do dzisiaj. Polacy nazywają go „Pod krową" ze względu na reklamę. Pan Eugeniusz jest tak sprawnym właścicielem, iż w 2008 roku był w stanie otworzyć następny sklep pod tą samą nazwą, tym razem w prestiżowej dzielnicy Chicago, na Lincoln Avenue. Sklep jest dwupoziomowy. Na dachu działa w letnim sezonie lokal, gdzie można między innymi wypić świetne piwo (jeśli będziecie w Chicago polecamy wizytę w Gene's Sausage Shop). Otwarcie sklepu było na tyle ważnym wydarzeniem w życiu gospodarczym Chicago, iż brał w nim udział ówczesny burmistrz „wietrznego miasta", Richard M. Daley (najdłużej sprawujący tę funkcję w historii Chicago – w latach 1989-2010, tygodnik TIME wybrał go w 2005 roku najlepszym burmistrzem w rankingu wielkich miast w USA). Pan Eugeniusz z dumą pokazuje zdjęcie z burmistrzem Daley oraz synem Darkiem i córką Jolantą, którzy prowadzą Gene's Sausage na Lincoln Avenue. Opowiada o tym, jak syn obronił pracę doktorską na temat procesów oczyszczania wody. Darek przez pewien czas pracował przy projekcie modernizacji słynnego akwarium chicagowskiego. Także córka może przy swoim nazwisku napisać Ph.D., również posiada tytuł doktora i to prestiżowej amerykańskiej uczelni University of Chicago. Gdy pan Eugeniusz znajdzie chwilę wolnego czasu, spędza go w swojej posiadłości w stanie Wisconsin, łowiąc ryby. Ma też dom w Dąbrowie Tarnowskiej i gospodarstwo w Gruszowie Wielkim. Co najmniej raz w roku odwiedza Polskę. Także na Powiślu prowadzi działalność gospodarczą, sprzedając maszyny rolnicze. Jak sam mówi, być może kiedyś w przyszłości wróci do Polski. Życiorys Eugeniusza Łuszcza mógłby stanowić scenariusz bardzo interesującego filmu o człowieku, który jako wiejski chłopak najpierw odważył się pojechać w „wielki świat", następnie zaryzykował otwarcie pierwszego biznesu za oceanem, a teraz jest liczącym się na rynku chicagowskim właścicielem sklepów spożywczych. Pan Eugeniusz nie spoczął bynajmniej na laurach. Myśli teraz o otwarciu kolejnego sklepu. Na stronach 18-19 prezentujemy Gene's Sausage Shop na ulicy Belmont i Lincoln w Chicago. Sklep przy Belmont w Chicago Pan Eugeniusz prezentuje zdjęcie z Burmistrzem Chicaho oraz dziećmi.  
czytaj więcej...

(13 komentarzy)